NASA pod presją Senatu. Pilnie potrzeba nowych stacji kosmicznych
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna już w 2031 roku zakończy swoją misję i spłonie w atmosferze ziemskiej. Jeżeli Stany Zjednoczone nie stworzą do tego czasu nowej/nowych stacji kosmicznych na orbicie, jedynym laboratorium orbitalnym pozostanie chińska stacja Tiangong.
Nie powinno zatem dziwić, że Senat powoli zaczyna wywierać presję na amerykańskiej agencji kosmicznej. Maddy Davis, ekspertka ds. polityki kosmicznej pracująca dla senatora Teda Cruza, podczas wydarzenia Texas Space Coalition zwróciła uwagę na istotne opóźnienia w programie NASA dotyczącym rozwoju komercyjnych stacji na niskiej orbicie okołoziemskiej. Podkreśliła, że jednym z kluczowych celów senatora Cruza jest zapewnienie ciągłości obecności amerykańskich astronautów w kosmosie, bez przerwy po wyłączeniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Aktualnie deorbitacja ISS planowana jest na koniec 2030 r. Problem w tym, że program Commercial LEO Destinations (CLD), mający stworzyć prywatne stacje kosmiczne, znacząco się opóźnia. Davis przekazała: "Wciąż domagamy się od NASA, by jak najszybciej ogłosiła przetarg w ramach programu CLD. Mimo tego, że ten etap powinien zostać zrealizowany już dziewięć miesięcy temu, wciąż nic się nie dzieje".
Według Davis program rozwoju prywatnych stacji utknął z powodu zmian kierownictwa w agencji i niejasności dotyczących zasad finansowania. Decyzja wydłuża czas, w którym wybrane firmy otrzymają duże środki na rozwój komponentów własnych stacji kosmicznych. Być może jednak w najbliższych miesiącach wszystko się zmieni. Nowy szef NASA, Jared Isaacman podobno już zabrał się za przegląd aktualnego stopnia realizacji programu CLD.
Plan NASA zakłada, że do drugiej fazy programu CLD przejdą tylko wybrane firmy, które otrzymają łącznie kilkaset milionów dolarów na projekty kosmiczne. Niestabilność wytycznych i brak jednoznacznych decyzji utrudniają rozmowy z inwestorami.
Pod znakiem zapytania stoi możliwe przedłużenie misji ISS. Boeing, odpowiedzialny za obsługę stacji, popiera taki krok, jednak Davis zaznacza, że dalsze użytkowanie ISS zależy wyłącznie od postępu w programie CLD: "Przedłużenie zależy całkowicie od rozwoju nowych, komercyjnych stacji kosmicznych. Jeśli faktycznie nie uda się do 2030 r. stworzyć alternatyw dla ISS, być może faktycznie konieczne będzie wydłużenie funkcjonowania sędziwej już stacji kosmicznej".
Warto jednak zwrócić uwagę, że przynajmniej jak na razie nowy administrator agencji doskonale sobie radzi w swojej roli. Jego reakcja na problem z misją Crew 11 powszechnie oceniana jest pozytywnie, a ogólnie środowisko wysoko ocenia wprowadzony przez niego model komunikowania postępów w pracach z regulatorami i opinią publiczną.