Motorola Milestone - test

Strona głównaMotorola Milestone - test
13.08.2010 13:35
Motorola Milestone - test
Źródło zdjęć: © TELEPOLIS.PL

MILESTONE nie jest pod każdym względem "naj". Urządzenie stoi często o krok wstecz względem rynkowych hitów. Motoroli udało się jednak stworzyć telefon wyjątkowo kompletny i jednolity specyfikacyjnie. Telefon uszyty na miarę tak, by nie zabijał ceną, a jednocześnie oferował sprawdzone i pewne rozwiązania. Jeśli można mieć do czegoś żal, to właściwie tylko do braku radia FM, poza tym trudno jest na "kamień milowy" Motoroli narzekać.

Najlepszy procesor może zostać dramatycznie ograniczony małą ilością pamięci RAM i wolnym dyskiem twardym, najlepszy utwór zabije charczący głośnik mono, najlepszy aparat fotograficzny może okazać się nieprzydatny gdy zabraknie w nim choćby najprostszej lampy błyskowej. W dobrym sprzęcie nie można sobie pozwolić na asymetrię specyfikacji - wyśrubowany jeden komponent, kosztem spaprania innych, to częsty błąd. Na błąd ten nie pozwoliła sobie Motorola.

Milestone nie jest pod każdym względem "naj". Urządzenie stoi często o krok wstecz względem rynkowych hitów. Motoroli udało się jednak stworzyć telefon wyjątkowo kompletny i jednolity specyfikacyjnie. Telefon uszyty na miarę tak, by nie zabijał ceną, a jednocześnie oferował sprawdzone i pewne rozwiązania. Jeśli można mieć do czegoś żal, to właściwie tylko do braku radia FM, poza tym trudno jest na "kamień milowy" Motoroli narzekać.

Metal i guma

Motorola długo była nieobecna na rynku. Ci jednak, którzy pamiętają czasy jej świetności, kojarzą telefony amerykańskiego producenta przede wszystkim z wysoką jakością obudów. Nie inaczej sprawa ma się w przypadku Milestone’a. Telefon ma wymiary 115,8 x 60 x 13,7 mm i wagę 165 gramów (testowa sztuka zważona z baterią, kartą SIM i kartą pamięci ważyła 171,2 gramów). Nie jest to zatem telefon ani mały, ani lekki. Jeśli jednak wziąć pod uwagę wysuwaną klawiaturę, to urządzenie należy do bardzo kompaktowych w swojej klasie. Z kolei zawierająca mnóstwo metalowych wstawek obudowa tłumaczy wagę telefonu.

288769617332353171
Źródło zdjęć: © (fot. TELEPOLIS.PL)

[

]( http://tanio.pl/Telefon-Motorola-Milestone---1-2831-12196750.html )

Przedni panel ekranowy i tylny panel klawiaturowy mają różne wymiary. Wystający poniżej ekranu fragment tylnego panelu zawiera mikrofon (udana lokalizacja), poza tym różnica wielkości paneli wydaje się spełniać jedynie funkcje estetyczne. Na przód telefonu składa się wielki, 3,7-calowy ekran o rozdzielczości 480 x 854 pikseli (pożądany w świecie multimediów format 16:9), wyświetlający 16 mln kolorów i pokryty pojemnościowym panelem dotykowym. Jakość ekranu poraża. Wyświetlane obrazy mają rewelacyjny kontrast, z nieprzepaloną wyrazistą czernią. W ostrym słońcu ekran telefonu pozostaje czytelny w stopniu zbliżonym do tego w iPhonie 3GS. iPhone zdaje się jednak nieco lepiej tłumić odbicia i w mniejszym stopniu widoczne są u niego odciski palców. Wciąż jednak Milestone stoi z przodu stawki, szczególnie, że iPhone’a rozkłada na łopatki rozdzielczością ekranu (no może za wyjątkiem iPhone’a 4).

Ponad ekranem znajdziemy podłużną szczelinę głośnika oraz dwa ledwo widoczne elementy - czujnik jasności oświetlenia i diodę sygnalizującą rozmaite zdarzenia. Poniżej ekranu znajdziemy cztery standardowe dla systemu Android przyciski funkcyjne (dotykowe): Wstecz, Menu, Home i Wyszukiwanie. Próżno szukać tu manipulatora kierunkowego (co problemem wielkim akurat nie jest) oraz przycisków czerwonej i zielonej słuchawki, do których braku będzie trzeba się przyzwyczaić. Boki telefonu otacza wypukła rama, w której osadzone zostały dodatkowe elementy funkcyjne.

Na górnym boku są to włącznik i gniazdo JACK 3,5 mm, na boku lewym gniazdo microUSB (ładowanie i synchronizacja danych), na boku prawym przyciski regulacji głośności i spust aparatu fotograficznego, z kolei bok dolny nie został zagospodarowany na dodatkowe funkcje. Wątpliwości budzić mogą regulatory głośności i spust aparatu - przyciski są nieco chybotliwe i łatwo je przesuwać do tyłu. Przedni panel telefonu otacza metalowa, pomalowana na czarno ramka, z kolei panel tylny wykończono tworzywem gumo podobnym. Tworzywo to prawie nie zbiera rys, jest miłe w dotyku i świetnie stabilizuje telefon na płaskim podłożu. Metalowa pokrywa baterii idealnie przylega do obudowy, tuż poniżej niej znajduje się siatka wylotu głośnika w kolorze złotym. Złotego oznaczenia dorobił się aparat fotograficzny 5 Mpix, wyposażony w podwójną diodę podświetlającą, ale niestety pozbawiony jakiejkolwiek osłony (w testowej sztuce za szybkę zapałętała się drobina kurzu).

Za pokrywą baterii znajdziemy litowo-polimerową baterię o pojemności około 1400 mAh (podany jest zakres od 1390 do 1420 mAh), gniazda karty pamięci i karty SIM oraz niewielkie złącze anteny zewnętrznej. Brak dostępu do karty pamięci bez wyciągania baterii, z racji braku dużej ilości pamięci wewnętrznej (mamy jej tylko około 130 MB) zaliczam raczej na poczet wad. "Raczej" z tego tytułu, że przesyłanie danych na kartę pamięci z użyciem kabla USB odbywa się dość żwawo. Nie jest to legendarne maksimum łącza jak w Nokii N900, ale transfery rzędu ponad 5 MB/s (8 GB karta class 4) wstydu też nie przynoszą i można obyć się bez czytnika kart.

Wysuwana klawiatura QWERTY

Rozsunięcie telefonu z przodu urządzenia eksponuje płaską, 4-rzędową klawiaturę QWERTY, a z tyłu metalową osłonę ekranu. Klawiatura nie należy do najlepszych w tej klasie urządzeń. Poszczególnie przyciski są trudno wyczuwalne, a zdobiony manipulator kierunkowy jedynie zabiera miejsce, które można było wykorzystać na powiększenie wszystkich przycisków i wyodrębnienie dużego przycisku Enter. Dziwi też brak pomysłu na przyciski dolnego rzędu - w skrajnych położeniach mamy pozostawione dwa puste pola.

Na plus zaliczyć należy zdublowany Alt i Shift oraz wydzielone przyciski wyszukiwania i menu. Cieszy też fakt, że dłuższe przytrzymanie danego przycisku powoduje wyświetlenie alternatywnych znaków pod nim ukrytych. Tu jednak, co dziwne, zabrakło cyfr z pierwszego rzędu - do ich wprowadzenia konieczne jest jednoczesne przytrzymanie przycisku Alt i danego znaku lub wciśnięcie Alt-u i przycisku z cyfrą jeden za drugim. Pisanie krótkich form tekstowych - jak SMS-y czy proste maile idzie całkiem sprawnie. Na coś większego zabraknie mam już cierpliwości. W tym miejscu warto nadmienić, że bez wysuniętej klawiatury wciąż mamy dostęp do ekranowej klawiatury QWERTY. Ta pionowa jest niezła, ale wymaga treningu. Z kolei pozioma, pełnoekranowa klawiatura w moim przypadku okazała się szybsza od tej sprzętowej. Głównie dlatego, że ma większe przyciski od sprzętowej i nie wymaga ich fizycznego dociskania. Do szybkiego wprowadzania niewielkiej ilości tekstu wystarcza klawiatura ekranowa. Do bardziej precyzyjnych czynności -
jak np. logowanie się w banku z użyciem różnych rodzajów i wielkości znaków lepiej nadaje się klawiatura sprzętowa. Nie ma jednak co na siłę szukać lepszego rozwiązania, skoro do dyspozycji mamy je oba.

Menu - stabilnie choć niezbyt wydajnie

Motorola Milestone to jeden z pierwszych na rynku telefonów z Android-em 2.0. W wersji amerykańskiej urządzenia (Droid) oprogramowanie to przyniosło przede wszystkim darmową nawigację satelitarną krok-po-kroku. Wersja europejska jest pozbawiona tej przydatnej funkcji, otrzymała za to multitouch. Tyle gdy chodzi o historię, bo dawno już można zaktualizować oprogramowanie do wersji 2.1, a sama aktualizacja dokonywana jest w locie, bez podłączania telefonu do komputera (OTA). Brawa dla Motoroli za refleks - na podobne aktualizacje dla produktów HTC trzeba czekać z reguły znacznie dłużej.

Telefon uruchamia się całkiem szybko jak na smartfon - zajmuje mu to około 40-50 sekund. W menu telefonu sami wybieramy ile chcemy mieć pulpitów (od 3 do 9), by móc potem zalać je widżetami i ikonami lub pozostawić puste i cieszyć się pięknem interaktywnych, animowanych tapet. Przechodzeniu przez poszczególne poziomy menu towarzyszyć mogą animacje (do wyłączenia w menu). Telefon może reagować na dotknięcia wibracją czy dźwiękiem, nie zabrakło rzecz jasna akcelerometru (do autorotacji obrazu), a sprawne przeglądanie stron WWW i zapewnia zaimplementowana funkcja multitouch. W przeciwieństwie do Androida 2.X w Samsungach, tu ikony menu to dalej jeden wielki worek, nie podzielony na panele. Warto więc szybko wrzucić co ważniejsze ikony na nasze pulpity, by nie szukać danej funkcji za każdym razem. Szczególnie, że już po chwili obcowania z Android Market bez trudu nasz worek napchamy dziesiątkami darmowych gier i aplikacji użytkowych ( chwili publikacji testu Android Market liczył około 80 tys. aplikacji). Bez
zmian pozostała górna belka systemowa, która podobnie jak w innych telefonach z Androidem może zostać ściągnięta ku dołowi dla wyświetlenia rozmaitych zdarzeń.

Od strony programistycznej wyraźnie widać, że mamy do czynienia z dojrzałym systemem i nie ma tu mowy by producent telefonu eksperymentował na swoich klientach (co wcale nie jest rzadkie u konkurencji). Od strony sprzętowej widać z kolei jak dużym obciążeniem dla systemu jest korzystanie z Androida w 2,67x większej rozdzielczości niż standardowe HVGA (320 x 480 pikseli). Zdarza się, że przejściom między poziomami menu towarzyszy drobne klatkowanie, widać to szczególnie podczas przeglądania zasobów zainstalowanych aplikacji, jak i podczas korzystania z funkcji multitouch. Wciąż jest bardzo szybko, ale pozostaje pewien niedosyt.

Telefon korzysta z prawie tej samej platformy sprzętowej co iPhone 3GS czy Nokia N900 - mamy procesor ARM Cortex A8, 256 MB pamięci RAM i chip graficzny PowerVR. iPhone dostał mocniejszy układ graficzny SGX535 zamiast SGX530 w N900 i Milestone. Poza tym procesor Milestone’a, wedle informacji podanych przez Motorolę, jest odtaktowany z 600 MHz do 550 MHz. Motorola zdecydowała się na nieco wolniejszą konfigurację zapewne z racji próby ograniczenia poboru energii. iPhone 3GS daje zadowalające rezultaty przy baterii 1219 mAh, w przypadku Androida potrzeby są większe. Przy sześcioaplikacjowej wielozadaniowości systemu, obok pojemniejszej baterii, trzeba było się też zdecydować na pewne ograniczenia. Biorąc pod uwagę rozdzielczość i wielkość ekranu, śmiało można tu mówić o sukcesie Motoroli, bo choć telefon demonem prędkości nie jest, to nie każe na siebie długo czekać i nie upomina się przy tym zbyt często o ładowarkę.

Bateria

Gdy już o baterii mowa, to zastosowanie litowo-polimerowego ogniwa również było dobrym rozwiązaniem. Choć bateria jest nieco mniej pojemna od przyjętego standardu 1500 mAh (w Motoroli jest to około 1400 mAh), to niczym nie ustępuje produktom konkurencji. W trybie mieszanym, ze stale uruchomioną synchronizacją poczty email w trybie push (Exchange + Gmail) i pracy w lokalizacjach z dostępem do WiFi, telefon przy 15-30 minutach rozmowy dziennie wytrzymywał nie mniej niż dwie doby. W roamingu, przy włączanej tylko od czasu do czasu synchronizacji danych (ręcznej) i pracy w sieci 2G oraz przy sporej ilości robionych zdjęć (nie mniej niż 10 dziennie) telefon trzeba było ładować co czwartą dobę. Wyniki nie są złe. Warto przy tym jednak zaznaczyć, że posiłkowałem się darmową aplikacją Advanced Task Killer do usuwania co jakiś czas zbędnych aplikacji z pamięci RAM telefonu.

Telefony z Androidem mają tę niechlubną przypadłość, że bez dodatkowej kontroli pamięci potrafią na jakiejś felernej aplikacji bardzo szybko się rozładować. Oprócz dodatkowego menadżera pamięci, warto przyjrzeć się też autorskim rozwiązaniom Motoroli. Producent standardowo wgrał do telefonu wygodny widżet pozwalający szybko włączać i wyłączać interfejsy bezprzewodowe, GPS, synchronizację danych czy nawet podświetlenie ekranu. Pomocne może się też okazać Użycie baterii, pozycja schowana w ustawieniach, w menu Informacje o telefonie. Użycie baterii to słupkowy wykres obciążenia baterii przez funkcje i aplikacje, wraz z podpowiedziami jak szukać oszczędności energii. Nie jest to jednak prosty przewodnik, lecz funkcja działająca na bieżąco i prezentująca procentowo ile energii poświęciliśmy na poszczególne czynności. Oba rozwiązania Motoroli znacznie ułatwiają naszą walkę o prąd:)

288769617333467283
Źródło zdjęć: © (fot. TELEPOLIS.PL)

Jakość i głośność rozmów

System odszumiania rozmów, to w Milestone prawdziwa magia. Widziałem już (a właściwie to słyszałem) różne rozwiązania, jednak to w testowanej Motoroli najbardziej przypadło mi do gustu. Jeśli ktoś pyta mnie kiedy wyjdę z domu, podczas gdy rozmawiam jadąc wyjątkowo głośnym, rozklekotanym lubelskim trolejbusem, to system rzeczywiście musi być skuteczny. Nie spotkałem się z sytuacją, w której Milestone traciłby zasięg podczas rozmowy czy zniekształcał głos. Głośnik ma wystarczająco wysoki poziom głośności - może nie jest aż tak dobrze jak w np. w Samsungu Omnia II, jednak i tak trudno tu na cokolwiek narzekać. Duża liczba preinstalowanych, donośnych dzwonków to również sprawa godna pochwały.

Aplikacja telefonu podzielona jest na 4 zakładki. Pierwsza z nich oznaczona jako Telefon, to nic innego jak cyferblat telefonu. Niestety nie działa tu funkcja Smart Dial, znacznie ułatwiająca wyszukiwanie kontaktów w systemach Windows Mobile. Druga pozycja to Rejestr, ostatnia to Ulubione, a między nimi miejsce znalazła bardzo przyjazna i przejrzysta książka telefoniczna. Dotknięcie danego kontaktu w książce telefonicznej powoduje wyświetlenie się dymka z popularnymi opcjami dającymi dostęp do nawiązania połączenia, wysłania SMS-a czy wiadomości email, a nawet mapy prezentującej adres danej osoby. Kontakty prezentowane są wraz z miniaturami zdjęć, które zaimportować można z konta Gmail czy serwera Microsoft Exchange. Wszystkie belki książki telefonicznej mają odpowiednio duże rozmiary, dzięki czemu obsługa książki jest bardzo wygodna.

Zaawansowane funkcje menu standardowo są ukryte dla zwiększenia powierzchni roboczej. Wystarczy jednak nacisnąć przycisk menu by móc np. przesłać komuś dany kontakt czy poszperać w innych bardziej zaawansowanych opcjach. Ergonomię telefonicznej strony Milestone’a psuje jedynie wspomniany wcześniej brak sprzętowych przycisków do obsługi połączeń - podobnie jak w przypadku Nokii N900, bez odpowiednich skrótów na pulpicie można wręcz zapomnieć, że mamy do czynienia z telefonem komórkowym.

Internet i GPS

Telefon oferuje HSPA w szybkim wariancie HSDPA do 10,2 Mb/s i HSUPA do 5,76 Mb/s. W połączeniu z przeglądarką obsługującą gesty multitouch uzyskujemy w efekcie bardzo wydajne i przyjemne w obsłudze narzędzie do przemierzania zakamarków Internetu. Dla marudnych mam tym miejscu dobrą wiadomość - to nie iPhone (gdzie dopiero niedawno doszła jako opcja przeglądarka Opera Mini), tu ilość alternatywnych przeglądarek jest znacznie większa. Mi osobiście do gustu najbardziej przypadł Dolphin z racji wygodnej pracy na kartach. Choć zastrzeżeń nie można też mieć do Opery Mini, która nie generuje po wczytaniu strony WWW podglądu w formie nieczytelnej grafiki. Wreszcie mamy podgląd całej strony z możliwością odczytania co większych tekstów (w pełni wykorzystywana jest tu wysoka rozdzielczość ekranu).

Przyjemną niespodzianką jest też bezproblemowa obsługa multitouch-a przez Operę Mini - to kolejna z wielu kwestii podkreślających fakt, że Opera Mini pod Androidem to coś zupełnie innego (lepszego) niż wariant na inne telefony. Podczas testów Milestone jeszcze nie obsługiwał w pełni Flash-a na stronach internetowych, jednak wielkimi krokami zbliża się nowa wersja systemu (2.2) ze wsparciem dla Adobe Flash 10.1.

Niemal perfekcyjną, działającą w trybie push pocztę email psuje jedna przypadłość. Zarówno konto MS Exchange (pełna obsługa od Androida 2.1), jak i Gmail sygnalizowały nadejście nowej wiadomości email, nawet jeśli na serwerze dany nadawca ustawiony był jako spamer. Telefon sobie brzęczy, a w Outlooku na komputerze nie ma śladu po mailu. Po pewnym czasie przestałem już reagować na sygnały o nowych wiadomościach, lub też wsłuchiwać się czy synchronizujący się w trybie push iPhone również wydawał z siebie jakiś dźwięk. iPhone 3GS informował mnie zawsze jedynie o tych istotnych wiadomościach - pomijając spam. Sama forma wyświetlania maili, jak i zarządzanie skrzynką mailową to elementy, w przypadku których Google doszedł już niemal do perfekcji. Gdyby tylko nie ten spam…

Wraz z testowanym urządzeniem nie otrzymujemy pełnej wersji nawigacji krok-po-kroku. Jak się jednak wydaje, to jedynie kwestia czasu by Google Maps Navigation stała się dostępna w całej Europie. Google Maps Navigation to rozwinięcie popularnej aplikacji Google Maps, o nawigację głosową krok-po-kroku. Google niedawno wprowadził program zupełnie za darmo do 11 krajów Europy i tylko czekać na kolejną falę nawigacyjnej odwilży. Dla niecierpliwych dostępne są też płatne rozwiązania, takie jak Navigon, NaviExpert czy MotoNav (preinstalowany w wersji demonstracyjnej, pełna wersja kosztuje około 50 euro rocznie). Tak jak widać na załączonym filmie, Google Maps działa bardzo szybko. W codziennej pracy GPS Motoroli wydaje się być czulszy niż ten zastosowany w iPhonie.

Odtwarzanie muzyki i filmów

Zewnętrzny głośnik, choć najzupełniej wystarcza na potrzeby dzwonków, liderem głośności nie jest. Mało optymistycznie wygląda też kwestia słuchawek (tradycyjne, łatwo wypadające z uszu pchełki), które brzmią dość licho na tle wyspecjalizowanej, dokanałowej konkurencji. Dźwięk przez nie generowany okazał się zbyt płaski, ponarzekać można też na poziom szumów. Po podłączeniu markowych słuchawek było nieco lepiej, wciąż jednak znacznie korzystniejszy w obiorze był iPhone 3GS, który przecież też jakimś specjalnym liderem audio nie jest.

Aplikacja służąca do obsługi naszej biblioteki muzycznej z pozoru jest bardzo prosta, wręcz prymitywna. Jak to jednak z pozorami bywa… większość funkcji udaje się jednak znaleźć. Co prawda amplitunera i efektów audio trzeba szukać w dedykowanej pozycji menu głównego, ale tak poza tym trudno doszukać się jakichś kardynalnych braków. Telefon bez trudu wyświetla okładki albumów, mamy szybki dostęp do playlisty, jednym dotknięciem możemy włączyć losową kolejność utworów czy zapętlanie. Do tego dochodzi możliwość obsługi playera z poziomu pulpitowego widżetu, sortowanie utworów według wykonawcy czy albumu oraz możliwość błyskawicznego ustanowienia danej piosenki dzwonkiem telefonu. Kończąc temat muzycznych możliwości telefonu trzeba dodać, że Milestone należy do niechlubnej "pierwszej fali" urządzeń z Androidem, w których jak jeden mąż zapomniano o radiu FM.

Preinstalowany odtwarzacz wideo nie nadaje się prawie do niczego. No chyba, że interesują nas jedynie pliki MP4 i WMV. Jeśli nasze wymagania są choć trochę większe i jeśli planujemy oprócz oglądania własnych nagrań z telefonu obejrzeć też od czasu do czasu jakiś film (ekran 16:9 świetnie się do tego nadaje), to czekają nas testy darmowych aplikacji typu RockPlayerBase czy yxplayer. Perfekcyjnego odtwarzacza filmów na Androida w chwili kończenia tego testu jeszcze nie było (takiego jak np. windowsowski TCPMP). Jeśli szukać doświadczonego w tej dziedzinie producenta, to zdecydowanie jest nim Samsung, którego wybrane telefony mają nawet certyfikaty DivX HD i zgodne z większością popularnych kodeków odtwarzacze już w standardzie. Do oglądania filmów na Motoroli Milestone trzeba już trochę więcej gimnastyki.

Aparat fotograficzny

W sieci spotkać można się z opiniami, że menu aparatu fotograficznego jest ubogie, zdjęcia są dobrej jakości, za to filmy - tragicznej. Nie zgadzam się z ani jedną z wymienionych opinii. Aplikacja aparatu fotograficznego ma wydzielone szybkie skróty do programów tematycznych, efektów, ustawień lampy błyskowej i galerii. Wchodząc do menu mamy możliwość szybkiego przełączenia się na tryb wideo oraz dostęp do ustawień. W ustawieniach znajdziemy takie parametry jak rozdzielczość zdjęć i filmów, maksymalny czas trwania filmu (10 lub 30 min), adres szybkiego wysyłania (konfiguracja szybkiego udostępniania multimediów) czy też geotagowanie zdjęć. W moim odczuciu (szczególnie przy obfitości programów tematycznych z makro na czele) trudno wymagać od telefonu komórkowego czegoś więcej.

Choć aplikacja do obsługi aparatu fotograficznego jest przyzwoita, to już zdjęcia wykonywane telefonem są bardzo słabe. Nawet w idealnych warunkach oświetleniowych liczyć musimy się z absurdalnie wysoką ilością kolorowego szumu. Ilość szumów potrafi być tak duża, że aż zmienia się na sztuczną kolorystyka całego zdjęcia, a wszystko to, co pozostaje bez dużej ilości szumów, wydaje się być wypłowiałe. Zdjęć z Milestone’a (o matrycy bagatela 5 Mpix) nie powinno się oglądać na komputerze. Co drugie zdjęcie jest po prostu straszne. 3-megapikselowy iPhone 3GS, jak i Samsung I5700 Galaxy Spica robią bez porównania lepsze zdjęcia niż Milestone. Na plus działa w miarę dobrze funkcjonujący tryb makro, który skutecznie łapie ostrość z około 10 cm, a czasem z nawet nieco mniejszej odległości.

288769617334384787
Źródło zdjęć: © (fot. TELEPOLIS.PL)

Przeciwwagą dla słabych zdjęć jest tryb wideo. Wiele osób marudzi na to, że zamiast 30 klatek na sekundę mamy ich w Milestone’ie 24. We właściwościach plików doczytać można się ich 24,76 na sekundę. Nawet przy bardzo słabych warunkach oświetleniowych wartość ta nie spada poniżej 24 klatek. Właśnie ta właściwość sprawia, że choć (do) 30 klatek nie ma, to jednak tryb wideo należy pochwalić. Wolę pewne 24 klatki niż telefony, które gdy tylko na niebie pojawi się jedna chmurka "klatkują" na potęgę, wyraźnie tracąc płynność. Filmy mają rozdzielczość D1 czyli 720 x 480 pikseli - to taka powiedzmy androidowa klasa średnia. Biorąc pod uwagę, że nawet potężna Xperia X10 (800x480@30fps) czy Google Nexus One (D1@20fps) nie oferowały na start wideo jakości HD - i tak źle nie jest.

Podczas przeglądania plików w galerii do dyspozycji mamy siatkę miniatur lub animowaną taśmę (podgląd 3 elementów jednocześnie). Po otworzeniu właściwego zdjęcia, co następuje bardzo szybko, nie musimy szukać w opcjach funkcji powiększania - wystarczy gest multitouch. Zdjęcia i filmy, które zostały otagowane przez GPS już w samej nazwie pliku mają po dacie i godzinie podaną nazwę miejscowości, w której zostały wykonane - świetny pomysł.

Podsumowanie

Swoje odczucia do Motoroli Milestone w gruncie rzeczy opisałem już we wstępie artykułu - trudno jest na "kamień milowy" Motoroli narzekać. No może za wyjątkiem jakości zdjęć i wspomnianego braku radia FM… Milestone to telefon, który miał zagwarantować wielki powrót Motoroli na rynek telefonów high-end. Urządzenie przygotowano z zachowaniem dobrego smaku, ale też dość powściągliwie gdy chodzi o wszelkie wodotryski - w końcu nie mogło być zbyt drogie. Nie oszczędzano jednak gdy chodzi o jakość ekranu, bo to w końcu ekran najbardziej rzutuje na ergonomię obsługi telefonu. Od czasów G1 nie było żadnego sensownego telefonu ze sprzętową klawiaturą QWERTY i systemem Google Android na pokładzie. Motorola wręcz idealnie wbiła się w tę pozostawioną samopas rynkową niszę i co tu dużo mówić - udało się jej odnieść sukces.

Dawno już nie było mi tak żal rozstawać się z telefonem po testach, jak podczas zwrotu Milestone’a. Telefon jest przewidywalny, ma stabilne, stale aktualizowane oprogramowanie, przyzwoitą baterię i oferuje świetną jakość rozmów. Milestone to znakomity przykład wysokiej średniej półki. Telefonu bardzo dobrze wyposażonego i przemyślanego, którym producent nie próbuje na nas eksperymentować i którym jednocześnie nie chce z nas zedrzeć ostatniej złotówki. Polecam.

288769617334778003
Źródło zdjęć: © (fot. TELEPOLIS.PL)

Wady:

  1. niskiej jakości zdjęcia z telefonu
  2. przeciętna klawiatura QWERTY
  3. brak radia FM
  4. brak wyjścia TV
  5. brak obsługi DivX i XviD w standardzie

Zalety:

  1. staranne, efektowne wzornictwo
  2. wysokiej klasy materiały
  3. świetnej jakości ekran dotykowy
  4. HSPA, WiFi, Bluetooth, GPS
  5. akcelerometr
  6. bardzo wysoka jakość rozmów
  7. stabilne, stale aktualizowane oprogramowanie
  8. przyzwoitej jakości nagrania wideo
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (71)