Misja Comet Interceptor przyspiesza. ESA zmienia plany startu sondy kosmicznej
Opóźnienia podczas przygotowania skomplikowanych misji kosmicznych są zasadniczo nieuniknione. Czasami jednak zdarza się tak, że start misji nie tylko nie ulegnie opóźnieniu, ale nawet zostanie przyspieszony. Tak jest właśnie w przypadku misji Comet Interceptor.
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ogłosiła zmianę planów dotyczących startu misji Comet Interceptor. Do niedawna plan był taki, że sonda zostanie wyniesiona w przestrzeń kosmiczną w drugiej połowie 2029 r., razem z inną misją ESA – Ariel. Teraz jednak, po przesunięciu terminu startu Ariela na co najmniej 2031 r., Comet Interceptor... poleci wcześniej, być może nawet w 2028 r.
Opóźnienie misji Ariel wymusiło na ESA podjęcie decyzji co do losu sondy Comet Interceptor, która zasadniczo będzie gotowa do startu w 2028 roku. Przesunięcie startu o rok, aby zgrać się ze startem misji Ariel wydawało się rozsądne. Opóźnienie tej drugiej misji jednak do 2031 r. sprawia, że Comet Interceptor na swój start musiałby czekać aż trzy lata, przez które trzebaby było ponosić koszt utrzymania całego zespołu naukowców. Po dokładnych analizach komisja naukowa ESA zatwierdziła nowy plan, według którego Comet Interceptor zostanie wyniesiona na rakiecie Ariane 64 jako ładunek dodatkowy do planowanego komercyjnego satelity.
Zgodnie z nową koncepcją, Comet Interceptor poleci razem z satelitą telekomunikacyjnym zmierzajacym na orbitę geostacjonarną, po czym zostanie skierowany w stronę punktu L1 pomiędzy Ziemią a Słońcem, a następnie będzie dryfował do punktu L2. Tam sonda może oczekiwać na pojawienie się odpowiedniego celu nawet przez kilka lat.
Wyjątkowość misji Comet Interceptor polega na tym, że jej cel – długookresowa kometa pochodząca z dalekich części Układu Słonecznego – może zostać wybrany dopiero po starcie. Sonda będzie dysponowała wsparciem dwóch mniejszych próbników, z których jeden dostarczy Japońska Agencja Kosmiczna JAXA. Posłużą one do wielopunktowych obserwacji komety przy przelocie z prędkością nawet 70 km/s.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że zmiana harmonogramu przyniesie sondzie realne korzyści. Wzrasta tzw. delta-v, czyli możliwości zmiany prędkości przez sondę w trakcie realizacji misji – z ok. 600 m/s do nawet 1 000 m/s. Oznacza to tyle, że sonda może zabrać na pokład więcej paliwa, które potem może wykorzystać na dogonienie odpowiedniej, nieznanej jeszcze komety. W efekcie, lepsze możliwości sprawiają, że ryzyko tego, że misji nie uda się znaleźć odpowiedniego celu w ciągu sześciu lat, spada z ok. 20 proc. do poniżej 10 proc.
Pomimo dodatkowych, na razie nieujawnionych kosztów związanych z wcześniejszym startem i nowym sposobem wyniesienia sondy, ESA podkreśla, że poniesione wydatki mogą zostać zrównoważone oszczędnościami dzięki uniknięciu kosztownych lat przechowywania satelity na Ziemi. Ostateczna wysokość inwestycji będzie zależeć także od doboru ładunku, który poleci w miejsce Comet Interceptor na rakiecie Ariana 6 z Ariel.