Lodowa autostrada na Bałtyku. Estończycy otwierają drogę i łączą wyspy
Morze Bałtyckie zamarzło na ogromną skalę. Zasięg pokrywy lodowej jest bliski historycznemu maksimum. Jak podała agencja Reutera, estońskie władze wyznaczyły pierwszą tej zimy oficjalną drogę lodową i apelują, by nie wjeżdżać na lód poza oznaczonymi trasami.
Tegoroczna zima daje się we znaki nie tylko w Polsce, lecz także w wielu państwach Europy Środkowej i Północnej. Choć w ostatnich dniach temperatury nieco wzrosły, wciąż zalega gruba warstwa śniegu, a na jeziorach i rzekach utrzymuje się lód.
Lodowa trasa w Estonii przez zamarznięty Bałtyk
W odpowiedzi na silne zlodzenie Bałtyku estońskie władze wyznaczyły pierwszą oficjalną drogę lodową, łączącą wyspy Hiuma i Sarema. Trasa ma zostać oficjalnie udostępniona w sobotę. Jej długość wynosi 17 kilometrów, a przebieg oznaczono znakami drogowymi oraz gałązkami jałowca. Droga ta stanowi kluczowe połączenie między wyspami w okresach, gdy kursy promów są wstrzymywane z powodu trudnych warunków pogodowych.
- To element naszej zimowej rzeczywistości. Może być atrakcją i sposobem na odwiedzenie sąsiedniej wyspy, ale bywa też koniecznością, gdy nie ma innej możliwości przemieszczania się - powiedział Reuterowi burmistrz gminy Hiuma, Hergo Tasuja.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Jak informują lokalne media, bezpieczeństwo lodowej trasy jest stale kontrolowane, a korzystanie z niej wymaga stosowania się do określonych zasad. Jednocześnie policja ostrzega przed poruszaniem się po nieoficjalnych przejazdach. - To bardzo niebezpieczne, ponieważ nikt nie jest w stanie ocenić grubości lodu na takiej trasie. Nikt jej tam nie sprawdza ani nie mierzy - wyjaśnił policjant Maiko Sirts.
Duża część Bałtyku pod lodem
Fiński Instytut Meteorologiczny (FMI) podał, że lód zajmuje obecnie około 144 tysiące kilometrów kwadratowych powierzchni Bałtyku. Całe morze, licząc wraz z cieśniną Kattegat, ma około 415 tys. km kw., co oznacza, że zamarznięta jest niemal jedna trzecia jego obszaru. Najgrubszy lód - od 30 do nawet 70 centymetrów - występuje na północnej części Zatoki Botnickiej, czyli na Botniku Północnym.
Podobna sytuacja panuje na polskiej części Bałtyku. Jak informował na antenie TVN24 prezenter i synoptyk tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski, obecne zlodzenie należy do największych, jakie kiedykolwiek odnotowano. - Mamy do czynienia z niemal rekordowym zlodzeniem Bałtyku na przełomie stycznia i lutego w historii pomiarów. Rekord nie został jeszcze formalnie pobity, ale brakuje bardzo niewiele - zaznaczył.
Wjazd na lód wiąże się z ryzykiem
Przed zagrożeniami wynikającymi z chodzenia i jeżdżenia po zamarzniętych akwenach ostrzegały w ostatnich dniach również władze polskich miast, m.in. Gdańska, gdzie zamarzła Motława. Z danych FMI wynika, że na Zatoce Gdańskiej grubość lodu wynosi obecnie tylko 5-15 centymetrów, a wzdłuż większości polskiego wybrzeża Bałtyku lód jest cienki i słabo zespolony. Takie warunki mogą stanowić śmiertelne zagrożenie.