Kupił go za 10 funtów. Nie spodziewał się zawartości
Amator fotografii kupił w angielskim sklepie charytatywnym aparat z lat 30. XX w. Za 10 funtów dostał też niespodziankę: niewywołany film sprzed ok. 70 lat. Zdjęcia zidentyfikowano jako ujęcia z wyjazdu narciarskiego w St. Moritz.
Mężczyzna trafił na zabytkowy Zeiss Ikon Baby Ikonta w sklepie Alabaré Wilton Emporium w Anglii. W środku, ku swojemu zaskoczeniu, znalazł rolkę 127. Film trafił do Salisbury Photo Center w Wiltshire, gdzie specjaliści ostrożnie podjęli się wywołania starych negatywów.
Wywoływanie trwało znacznie dłużej niż standardowe. Zespół użył bardzo słabego wywoływacza w tzw. stand development przez 60 minut, by ograniczyć zamglenie bazy i utratę kontrastu. Po wysuszeniu negatywów skany odsłoniły zaskakująco wyraźne obrazy.
St. Moritz na kliszy z lat 50.
Na zdjęciach widać grupę narciarzy, prawdopodobnie rodzinę, na stokach w St. Moritz w Szwajcarii. Jedno ujęcie pokazuje uśmiechniętą łyżwiarkę przed charakterystycznym Badrutt's Palace Hotel, obecnym w kurorcie od XIX w.
Ian Scott z Salisbury Photo Center wskazuje tropy datowania: użyta klisza Verichrome Pan 127 weszła na rynek w 1956 r., a na numerowanych koszulkach widać napis Cow & Gate - brytyjskiej marki mleka modyfikowanego, sponsora zawodów z lat 50.
Poszukiwanie właścicieli fotografii
Centrum prosi o pomoc w identyfikacji osób ze zdjęć. – Na razie nie znaleźliśmy nikogo, kto mógłby cokolwiek wiedzieć o tych osobach – powiedział kierownik Ian Scott. Amerykanin dodał, że sprawę nagłośniono już w telewizji, w magazynie "Sunday Express" i na jego Instagramie, gdzie nagranie widziało w ciągu 24 godzin 8 tys. użytkowników.
Przedstawiciel Cow & Gate skomentował wydarzenie w mediach społecznościowych. "To niesamowite. Jaki wgląd w przeszłość! Wspaniale widzieć Cow & Gate w takich wspomnieniach. Dziękujemy za przywrócenie tych obrazów do życia" - napisano w oświadczeniu.
Sklep charytatywny nie może pomóc
Pracownicy Alabaré Wilton Emporium nie potrafią wskazać darczyńcy aparatu. – Ludzie oddają rzeczy w torbie i idą dalej. To wspaniałe, że trafiają do nas takie dary, ale trudno ustalić ich pochodzenie – przekazała Faye Tryhorn w rozmowie z ITV News.
Scott liczy, że nagłośnienie historii pomoże. – Te fotografie skrywają świetną opowieść. Byłoby wspaniale, gdyby ktoś rozpoznał którąś z twarzy – powiedział lokalnej "Salisbury & Avon Gazette". Podkreślił, że samo ocalenie tych chwil to już dla niego wielki zaszczyt.