Testy systemów bezpieczeństwa przy platformie startowej SpaceX zakończyły się nieplanowanym wybuchem. Zdarzenie miało miejsce podczas weekendu w trakcie prób działania instalacji wodnej, która chroni infrastrukturę przed skutkami startu najpotężniejszej rakiety świata. Użytkownicy śledzący transmisję NASASpaceflight mogli zobaczyć ogromną chmurę pary wodnej, która wzniosła się nad platformą w momencie wybuchu.
Według opisu towarzyszącego transmisji internetowej, "podczas testu nawadniania doszło do prawdopodobnego wybuchu na farmie wodnej, po którym system automatycznie się wyłączył". Skala zdarzenia była mniejsza niż w spektakularnych awariach rakiet SpaceX z przeszłości, więc istnieje szansa na to, że nie wpłynie ono negatywnie na termin nadchodzącego testu rakiety.
SpaceX nauczył się na wcześniejszych błędach – podczas pierwszego lotu prototypu ponad trzy lata temu niezabezpieczona platforma startowa uległa poważnym zniszczeniom. Wówczas silniki pierwszego stopnia rakiety (Super Heavy) rozerwały betonowe fundamenty platformy startowej.
Polska ma czego szukać w kosmosie
W kolejnych testach firma zastosowała już nową masywną stalową płytę i wdrożyła rozbudowany system wodny, mający schładzać oraz chronić platformę podczas zapłonu silników. Najnowszy incydent dotyczy właśnie tego systemu, który ma neutralizować wysokie temperatury i nacisk w trakcie startu.
Najnowszy prototyp Starshipa, oznaczony jako V3, wraz z boosterem B19, ma być testowany z nowej rampy. Poprzednie próby statyczne tej konfiguracji także kończyły się automatycznym przerwaniem procedury przez system zabezpieczeń.
Nadal nie wiadomo, czy obecny incydent spowoduje opóźnienie dwunastego testowego lotu, który według informacji o zamknięciu dróg planowany jest na przyszły tydzień. Fakt ten jest szczególnie istotny, gdyż NASA przewiduje użycie Starship w swoich przyszłych misjach księżycowych, których harmonogram już jest napięty.