Chicago jest kolejnym miastem, które po entuzjastycznych zapowiedziach zaczęło bardziej trzeźwo patrzeć na problem. Wszędzie okazywało się, że koszty będą ogromne, a zyski z całego przedsięwzięcia więcej niż wątpliwe, gdyż mieszkańcy nie zaczną nagle masowo wykorzystywać miejskich hotspotów.
Obecnie w USA w 175 miastach i regionach są dostępne hotspoty, które pokrywają cały lub znaczą część obszaru podległego miejscowym władzom.
Mieszkańcy Chicago nie będą mieli więc dostępu do Wi-Fi zapewnianego przez miasto. Nie znaczy to jednak, że władze całkowicie zrezygnowały z planów zapewnienia im dostępu do Sieci. Miasto będzie jednym z trzech w USA, które ma zyskać dostęp do WiMax.