Badacze ponownie szukają MH370. Do pracy wzięły się podwodne roboty
Po niemal 12 latach od katastrofy wznowiono poszukiwania szczątków lotu MH370. Do akcji wróciła firma Ocean Infinity, która prowadzi poszukiwania przy pomocy autonomicznych pojazdów podwodnych.
Pod koniec grudnia 2025 r. rozpoczęła się kolejna faza poszukiwań wraku samolotu Malaysia Airlines MH370, który zaginął w marcu 2014 r. Akcję prowadzi prywatna firma Ocean Infinity, którą wynajęły władze Malezji. Wznowione działania mają potrwać 55 dni i koncentrują się na obszarze południowego Oceanu Indyjskiego, uznanym za najbardziej prawdopodobne miejsce rozbicia maszyny.
W ramach nowej operacji Ocean Infinity wykorzystuje nowoczesny statek Armada 86-05, z pokładu którego na dno oceanu schodzą autonomiczne pojazdy podwodne. To właśnie tę technologię uznaje się za szansę na odnalezienie wraku w wyjątkowo trudnych warunkach. Firma realizuje poszukiwania za wynagrodzeniem o wartości 70 mln dolarów, ale wyłącznie w przypadku odnalezienia szczątków („no find, no fee”).
Katastrofa, która nie daje spokoju
Historia lotu MH370 wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie. Samolot miał wykonać rutynowy lot z Kuala Lumpur do Pekinu 8 marca 2014 r., na pokładzie było 239 osób. Lecąc nad Morzem Południowochińskim, maszyna nagle zmieniła kurs, a transponder został wyłączony. Kilka godzin później kontakt z samolotem zniknął całkowicie, jednak sygnały z satelity rejestrowano aż do godziny 8:11 czasu lokalnego.
Śledczy ustalili, że maszyna wykonała zwrot na południe i prawdopodobnie wpadła do Oceanu Indyjskiego po wyczerpaniu paliwa. Najnowszy raport z 2018 r. mówi, że zakręt mógł zostać wykonany ręcznie, ale brak jest danych, kto mógł sterować maszyną. W raporcie zaznaczono też, że nie można wykluczyć "nielegalnej ingerencji osób trzecich".
Dotychczasowe, szeroko zakrojone międzynarodowe poszukiwania wraku przyniosły jedynie kilka fragmentów, które ocean wyrzucił na odległe wybrzeża. Wcześniejsze ekspedycje, w tym prowadzona przez tę samą firmę Ocean Infinity w 2018 r., nie doprowadziły do znalezienia głównej części wraku.
‐ To ogromny obszar do przeszukania – przyznaje Simon Maskell, profesor systemów autonomicznych z uniwersytetu w Liverpoolu i były doradca naukowy Ocean Infinity. ‐ Dno oceanu to złożone środowisko z górami, grzbietami i głębokimi szczelinami, które utrudniają pracę. Wskazuje też, że przy obecnych trudnościach technicznych można przeoczyć wrak nawet będąc w jego bezpośrednim otoczeniu.