Zimny prysznic dla USA. Superdrony nie dają rady z Iranem
Stacja ABC News poinformowała, powołując się na dwóch przedstawicieli władz USA, że wojna z Iranem przynosi duże straty we flocie dronów MQ-9 Reaper. Od czasu rozpoczęcia konfliktu 28 lutego, Amerykanie mieli stracić już kilkanaście takich maszyn.
MQ-9 Reaper uchodzą za jeden z filarów amerykańskiego lotnictwa bezzałogowego. Wykonują wiele istotnych misji, w tym roku zostały skierowane m.in. do Wenezueli, gdzie pomagały w pojmaniu Nicolasa Maduro, a także na Bliski Wchód w ramach operacji "Epicka Furia".
Duże uszczuplenie amerykańskiej floty MQ-9 Reaper
MQ-9 Reaper to bezzałogowy statek powietrzny klasy MALE (Medium Altitude, Long Endurance - maszyna o średnim pułapie i dużej długotrwałości lotu), którego zaprojektowano do zbierania informacji wywiadowczych, obserwacji, a także precyzyjnych misji uderzeniowych (wtedy zostaje uzbrojony w naprowadzane laserowo pociski i bomby).
Stacja ABC News podała, że część z łącznie kilkunastu MQ-9 Reaper strąciły w powietrzu irańskie rakiety, a część została zniszczona w nalotach.
Wcześniej "Wall Street Journal" donosił, że jedna taka maszyna została przez pomyłkę zestrzelona w kraju Zatoki Perskiej. Amerykański dziennik wskazywał też, że to właśnie MQ-9 Reaper były pierwszymi maszynami, które 28 lutego wleciały w irańską przestrzeń powietrzną.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Cenna amerykańska maszyna
Tego typu straty to dla USA problem wizerunkowy, ale i finansowy. Koszt jednego MQ-9 Reaper szacuje się na od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu mln dolarów. Jest ona zależna od wyposażenia oraz wielkości zamówienia i może sięgać nawet 30 mln dolarów.
Do wykonywania zadań rozpoznawczych MQ-9 Reaper wykorzystuje wyposażenie w postaci radaru z syntetyczną aperturą AN/APY-8 Lynx, głowicy optoelektronicznej czy laserowego dalmierza i wskaźników celów. W przypadku misji bojowych arsenał mogą stanowić natomiast m.in. pociski powietrze-ziemia AGM-114 Hellfire czy pociski powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder.