Wylądowali. Misja Artemis 2 dobiegła końca
W nocy z piątku na sobotę, kilka minut po godzinie 2:00 polskiego czasu, statek Orion z czwórką astronautów wszedł w atmosferę Ziemi, przetrwał lot przez atmosferę z ogromną prędkością i miękko wylądował na spadochronach u wybrzeży San Diego.
Można śmiało powiedzieć, że powrót na Ziemię był równie emocjonującym etapem misji jak sam przelot w pobliżu Księżyca. Od ponad pół wieku ludzie nie wracali z przestrzeni kosmicznej z tak dużą prędkością, jak dzisiaj zrobił to Orion. Opadający w kierunku Ziemi z okolic Księżyca statek na ostatnim etapie lotu wszedł w atmosferę z prędkością niemal 40 000 km/h. Taką prędkość po raz ostatni statek załogowy z ludźmi na pokładzie osiągnął w 1972 roku podczas powrotu astronautów realizujących misję Apollo 17, aczkolwiek rekordzistą wciąż pozostają astronauci misji Apollo 10 z 1969 roku.
Powrót na Ziemię był interesujący szczególnie ze względu na obawy dotyczące osłony termicznej, która podczas wejścia w atmosferę oddzielała astronautów od plazmy rozgrzanej do kilku tysięcy stopni Celsjusza. Obawy te wynikały z tego, że statek Orion wyposażony jest w taką samą osłonę termiczną, jaką miał statek realizujący misję Artemis I. W przypadku tamtej misji, ekspertyzy wykonane po lądowaniu wykazały znacznie większe uszkodzenia osłony termicznej, niż pierwotnie zakładano.
NASA ostatecznie nie zmodyfikowała samej osłony, a jedynie trajektorię wejścia statku w atmosferę tak, aby krócej był on narażony na maksymalne tarcie i temperatury. Co ważne jednak, wejście w atmosferę w takiej konfiguracji nie zostało przetestowane w ramach żadnej misji bezzałogowej. Można zatem powiedzieć, że dzisiejsze lądowanie było testem takiej konfiguracji przeprowadzonym na żywym organizmie.
Polska ma czego szukać w kosmosie
O godzinie 1:33 doszło do odłączenia kapsuły Orion od Europejskiego Modułu Serwisowego ESM-2. Cztery minuty później astronauci wykonali ostatni manewr korygujący, który ostatecznie ustawił kapsułę na trajektorii do wejścia w atmosferę.
Krytyczne trzynaście minut lotu
Krytyczna faza powrotu na Ziemię rozpoczęła się o godzinie 1:53, kiedy to Orion znalazł się na wysokości 121 kilometrów nad Ziemią, gdzie spotkał się z górnymi warstwami atmosfery. To właśnie w tym miejscu statek poruszał się z prędkością ponad 38 000 km/h.
Tarcie między statkiem a atmosferą spowodowało rozgrzanie powietrza, które nie było w stanie uciec sprzed Oriona. Powstała przed czołem statku plazma rozgrzała się do 3000 stopni Celsjusza i spowodowała - zgodnie z planem - zerwanie kontaktu między statkiem a centrum kontroli misji.
Cisza trwała kolejne sześć minut. Kilka minut później, o godzinie 2:03, kiedy wyhamowana kapsuła osiągnęła odległość niespełna 8 km, otworzyła pierwsze spadochrony. Główne spadochrony otworzyły się minutę później i sprowadziły kapsułę na powierzchnię oceanu o godzinie 2:07.
Misja Artemis 2, która rozpoczęła się 1 kwietnia startem na szczycie rakiety Space Launch System, dobiegła właśnie końca. Po ponad 53 latach ludzie wrócili w otoczenie Księżyca. Przed nami teraz powrót na powierzchnię Srebrnego Globu, a na to możemy poczekać jeszcze kilka lat.