"Trumnomat" wywołał skrajne emocje. Na wystawie kręcą się trumny i urny
Przy wejściu na Cmentarz Rakowicki w Krakowie stanęła podświetlana gablota z trumnami i urnami. Internauci nazwali ją "trumnomatem", a w sieci rozgorzała dyskusja. Współwłaścicielka firmy, do której należy ta instalacja, przekonuje, że to tylko nowoczesna wystawa i jest zaskoczona skalą emocji.
Tuż obok jednej z najważniejszych krakowskich nekropolii pojawiła się przeszklona, obrotowa ekspozycja prezentująca trumny i urny. Zdjęcia podświetlonej konstrukcji zamieścił portal CowKrakowie.pl, przypomina kiosk lub automat sprzedażowy, choć pełni wyłącznie funkcję wystawową. Nagrania i zdjęcia szybko obiegły internet, wywołując skrajne opinie i liczne komentarze.
Internauta: "Co to za karuzela? Czy to dom strachu?"
W gablocie, dobrze widocznej także po zmroku, rotacyjnie eksponowane są elementy oferty jednego z domów pogrzebowych: przykładowe trumny, zdobienia, urny, grawerowane tabliczki. Na X, Instagramie czy Facebooku, gdzie udostępniane są zdjęcia tzw. "trumnomatu", nie brakuje komentarzy. Część internautów uznała, że to naturalna forma reklamy, w końcu znajduje się w sąsiedztwie cmentarza. Inni twierdzą, że taka konwencja w miejscu zadumy narusza granice dobrego smaku i wpisuje się w komercjalizację śmierci.
Spór o "trumnomat" i reakcja firmy
Choć instalacja działa od pięciu lat, to dopiero po publikacjach w mediach społecznościowych stała się viralem. Współwłaścicielka firmy w rozmowie z redakcją "Kraków dla Was" podkreśliła, że podobna gablota stała wcześniej przy ul. Rakowickiej 33a i dotąd nie wywoływała kontrowersji. Później została przeniesiona na obecne miejsce i także nie wzbudzała sensacji.
Trzy aplikacje do zarządzania czasem ze smartfonem.
Tłumaczyła redakcji, że takim pomysłem zainspirowali się od zagranicznych wystawców, gdy brali udział w międzynarodowych targach branżowych. Jej zdaniem to nieszablonowa, ale dopuszczalna forma promocji usług potrzebnych każdej rodzinie.
- Nie postrzegam naszej działalności jako przejawu komercjalizacji śmierci. Świadczymy usługi, które są potrzebne każdej rodzinie, prędzej czy później. Gdybyśmy potrafili zaakceptować fakt przemijania jako naturalny element życia, być może bylibyśmy wobec siebie bardziej życzliwi i uważni. Jestem raczej zaskoczona skalą emocjonalnych reakcji. Dla mnie sprawa jest jasna - śmierć to kwestia powagi i szacunku, a nasza praca polega na godnym towarzyszeniu rodzinom w ostatnim pożegnaniu - tłumaczy Wiesława Gawlik, współwłaścicielka firmy Karawan Usługi Pogrzebowe, portalowi "Kraków dla Was".
Gdzie leży granica marketingu funeralnego?
Pytana o przypisywanie ekspozycji nazwy "trumnomat", odpowiada jedynie, że to mówi więcej o osobach, które używają takiego określenia oraz podkreśliła, że temat pochówku powinien budzić szacunek i powagę.
Dyskusja w internecie ujawniła dwa podejścia: jedni akceptują nowoczesne formy prezentacji oferty w branży funeralnej, drudzy obawiają się, że przesuwają one wrażliwą granicę między informacją, a reklamą. Na świecie - zwłaszcza w USA, Wielkiej Brytanii czy Japonii - targi branżowe, designerskie trumny czy innowacyjne formy prezentacji oferty nikogo już nie dziwią. W Polsce ta granica jak widać dopiero się kształtuje. Niektóre profile satyryczne, jak Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom regularnie testują te granice, choć ich wpisy budzą w większości raczej uśmiech niż kogokolwiek oburzają.