"Terminator" coraz bliżej? Humanoidalne roboty ruszają walczyć na front
Technologia znana jedynie z filmów sci-fi coraz śmielej wkracza tam, gdzie trwają działania wojenne. Amerykanie planują wykorzystywać na polu walki humanoidy - magazyn "Popular Mechanics" opisuje, że amerykańska armia testuje roboty przeznaczone do najbardziej niebezpiecznych operacji bojowych, a pierwsze egzemplarze trafiły również do Ukrainy.
Stany Zjednoczone tworzą własną, potężną wersję humanoidów do niebezpiecznych operacji lądowych - złożoną m.in. z robotów Phantom MK1. Pierwsze skojarzenie z "Terminatorem" jest tu oczywiste, jednak rola robota bojowego może nie obejmować strzelania do wroga. Według ekspertów cytowanych przez "Popular Mechanics", humanoidy mają przede wszystkim wykonywać zadania, podczas których ryzyko śmierci lub odniesienia ciężkich obrażeń przez żołnierzy jest wyjątkowo wysokie.
W wojnie w Ukrainie biorą udział też roboty
"Krótkoterminowa wartość humanoidów nie polega na zastępowaniu piechoty, a raczej na zastępowaniu ludzi w działaniach, w których ofiary są w innym przypadku wysoce prawdopodobne" - wyjaśnia dr Oleksandra Molloy, starszy wykładowca na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii, która badała ludzkie zachowanie w warunkach wysokiego ciśnienia.
Wojna w Ukrainie stała się poligonem dla nowoczesnych technologii wojskowych. Już w 2024 r. ukraińska Gwardia Narodowa przeprowadziła pierwszy atak wykonany wyłącznie przy użyciu robotów naziemnych i dronów. Maszyny transportowały ładunki wybuchowe oraz uzbrojenie, jednak ich skuteczność ograniczał trudny teren. Dziś wojskowi patrzą już na kolejną generację konstrukcji - roboty humanoidalne, które dzięki budowie przypominającej człowieka mogą poruszać się tam, gdzie tradycyjne pojazdy gąsienicowe lub kołowe mają problemy.
Wyskoczył z samolotu i stracił przytomność. O włos od katastrofy
Ich przewagą jest zdolność do działania w środowisku stworzonym dla ludzi. Potrafią pokonywać schody, przechodzić przez drzwi, poruszać się po ruinach budynków czy zalesionym terenie. To odróżnia je od obecnie wykorzystywanych naziemnych robotów bojowych, które często napotykają przeszkody nie do pokonania. Specjaliści zaznaczają jednak, że obecne humanoidy są dalekie od widowiskowych pokazów znanych z internetowych filmów. W rzeczywistych warunkach nadal poruszają się stosunkowo wolno, a ich sprawność jest znacznie mniejsza niż człowieka.
Phantom MK1 już na testach, także w Ukrainie
Jednym z najbardziej zaawansowanych projektów jest Phantom MK1 opracowany przez amerykański startup Foundation Future Industries. Firma powstała w 2024 r. w San Francisco i szybko zwróciła na siebie uwagę nie tylko ambitnymi planami, ale również powiązaniami z rodziną Trumpów. Założona przez byłego żołnierza piechoty morskiej Mike'a LeBlanca, promuje swój sprzęt hasłem: "Nie wysyłaj żołnierza piechoty morskiej tam, gdzie możesz wysłać robota pierwszy". Armia USA testuje Phantoma MK1, a Ukraina nabyła już dwa takie modele.
Według prezesa firmy Sankaeta Pathaka roboty powinny wykonywać najbardziej niebezpieczne zadania na polu walki zamiast ludzi. W ramach pilotażowych testów w Ukrainie maszyny wykorzystywano głównie do działań logistycznych i transportu zaopatrzenia w strefach zagrożonych ostrzałem.
Eksperci podkreślają, że obecnie najważniejszą funkcją humanoidalnych robotów nie jest eliminowanie przeciwnika. Ich rola przypomina raczej "gąbkę na kule" niż autonomiczną maszynę bojową. Podczas operacji szturmowych robot może wejść do budynku, wspiąć się po schodach, podłożyć ładunek wybuchowy, otworzyć przejście i sprawdzić, co znajduje się dalej. To on ma uruchamiać pułapki, przyjmować ostrzał i narażać się na zniszczenie zamiast ludzi. W wojskowym żargonie takie działania określane są jako przełamywanie umocnień i przeszkód. To jedne z najbardziej niebezpiecznych zadań na współczesnym polu walki.
Ukraina laboratorium wojny przyszłości
Zdaniem analityków Ukraina pozostaje najważniejszym miejscem testowania nowych technologii wojskowych. Od początku wojny ogromną rolę odegrały tam drony, systemy autonomiczne i roboty naziemne. Ukraińskie władze zapowiadają, że tylko w tym roku kraj może wyprodukować około 50 tys. robotów wojskowych różnego typu. Coraz częściej stawia się przy tym na tanie, lokalnie produkowane konstrukcje, które można szybko zastąpić po utracie na froncie.
Humanoidy są znacznie bardziej skomplikowane i kosztowne. Szacuje się, że jeden Phantom MK1 kosztuje około 150 tys. dolarów, czyli porównywalnie do kosztów rekrutacji i wyszkolenia żołnierza. Eksperci określają takie maszyny jako "gąbki na kule" - mają przyjmować ogień i uruchamiać pułapki zamiast ludzi.
Eric Trump i kontrakty Pentagonu
Dodatkowe kontrowersje budzi udział Erica Trumpa, syna prezydenta USA, który objął stanowisko głównego doradcy strategicznego. Według przedsiębiorstwa był on wcześniej jednym z inwestorów startupu. Foundation Future Industries zdobyło już kontrakty badawcze Pentagonu o łącznej wartości 24 mln dolarów. Dotyczą one wykorzystania robotów przy logistyce, inspekcjach technicznych oraz obsłudze uzbrojenia dla amerykańskich sił zbrojnych. Firma nie ukrywa również, że jednym z jej celów jest stworzenie humanoidalnych systemów zdolnych konkurować z rozwiązaniami rozwijanymi obecnie przez Chiny.
Wizja robotów walczących na froncie przestaje być wyłącznie elementem filmowej fantastyki. Wojna w Ukrainie pokazuje, że technologie jeszcze niedawno uznawane za futurystyczne coraz szybciej trafiają do rzeczywistych działań militarnych.