Statki pełne broni. Nie wiadomo, komu je wysyłają
Jak informuje specjalizujący się w tematyce militarnej portal Defence Blog, Chiny dostarczają działa holowane tajemniczemu nabywcy.
Dowodem są w tym przypadku zdjęcia i nagrania z mediów społecznościowych. Miejsce docelowe transportu chińskiej broni nie zostało ujawnione, ale najbardziej prawdopodobny kierunek to jedno z państw na Bliskim Wschodzie, co sugerują nie tylko liczne kontakty Chin w tym regionie, ale też charakterystyczny kamuflaż pokrywający widoczne działa holowane Typ 59.
Tajemnicze dostawy chińskiej broni. Trafią do Sudanu?
"Nagrania krążące w mediach społecznościowych pokazują wiele dział na kołowych wózkach, przymocowanych i przykrytych ochronnymi plandekami podczas transportu drogą morską" - podaje Defence Blog.
Portal podkreśla, że może być to tylko część większej umowy Chin z pozostającym tajemnicą klientem, ponieważ podobne nagranie zostało ujawnione na początku stycznia br. Jednocześnie sugeruje, że broń ta może docelowo trafić w ręce rebeliantów Sił Szybkiego Wsparcia (RSF) z pogrążonego w wojnie domowej Sudanu, gdzie artyleria odgrywa istotną rolę w walkach lądowych. Taki scenariusz nie wyklucza zaangażowania w transfer Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Holowane działo dalekiego zasięgu
Typ 59 to system artylerii kal. 130 mm, który nie jest bronią od podstaw opracowaną w Chinach, a opartą na radzieckim dziale polowym M-46. Została zaprojektowana już podczas zimnej wojny. Jest zdolna do rażenia celów na dystansie przekraczającym 25 kilometrów w przypadku standardowej amunicją bądź nawet ok. 35 km przy korzystaniu z amunicji specjalnej.
"Chiny od dziesięcioleci kontynuują produkcję i eksport Typ 59, pozycjonując ten system jako niskokosztową opcję dla państw i partnerów, którzy potrzebują artylerii dalekiego zasięgu bez zaawansowanego systemu kierowania ogniem. Działa te są zazwyczaj wykorzystywane w rolach statycznych lub półmobilnych służąc do prowadzenia ognia obszarowego, a nie precyzyjnych uderzeń" - wyjaśnia Defence Blog.