Pozwalają na broń atomową. Może trafić na ich terytorium
Rząd w Helsinkach podjął decyzję o wprowadzeniu zmian prawnych, które mają doprowadzić do zniesienia wieloletniego zakazu obecności broni jądrowej na fińskim terytorium.
Jakie to będzie mieć skutki dla polityki zagranicznej Finlandii? Czy wiąże się to z jakimiś konkretnymi krokami w zakresie głowic jądrowych? Raczej nie. Przynajmniej tak twierdzą fińscy politycy. Zmiany te mają dostosować politykę w zakresie broni atomowej do standardów w innych państwach, a obecne uregulowania w porównaniu z sytuacją geopolityczną są anachroniczne. Proponowane zmiany byłyby zgodne z NPT, traktatem o całkowitym zakazie prób jądrowych (CTBT) i wszelkimi innymi umowami międzynarodowymi wiążącymi Finlandię.
Broń jądrowa dla Finlandii
Minister obrony Finlandii Antti Hakkanen stwierdził, że decyzja ma być niejako usunięciem ograniczeń prawnych na przyszłość i pozwalać na wwożenie, tranzyt oraz posiadanie broni jądrowej, na wypadek konieczności wykorzystania tego rodzaju broni do obrony kraju lub Sojuszu Północnoatlantyckiego. Minister odmówił podania konkretnych scenariuszy, ale wykluczył możliwe rozmieszczenie głowic nuklearnych na fińskim terytorium. Przynajmniej teoretycznie stanowi istotny zwrot w dotychczasowej polityce i ma na celu poprawę zdolności obronnych Finlandii w ramach NATO. Broń "A" ma więc służyć tylko i wyłącznie celom defensywnym fińskiego terytorium.
Nowelizacja ustawy o energetyce jądrowej wprowadzana przez centroprawicowy rząd Petteriego Orpo ma być odpowiedzią na zmieniającą się sytuację bezpieczeństwa, szczególnie w kwestii rosyjskiego zagrożenia na wschodzie Europy. Wstąpienie kraju do NATO w 2023 roku i ogłoszenie planu Francji dotyczącego rozszerzenia odstraszania nuklearnego na dobre kreują architekturę bezpieczeństwa międzynarodowego. Członkostwo w NATO sprawiło, że odstraszanie nuklearne stanie się częścią polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Finlandii. Sprawa broni "A" już od dłuższego czasu nie była obca fińskim badaczom i decydentom. W 2023 r. Fiński Instytut Spraw Międzynarodowych (FIIA) i Uniwersytet Tampere prowadziły projekt badawczy zatytułowany "Odstraszanie nuklearne NATO i jego implikacje dla Finlandii".
"Latające centrum dowodzenia". Tak działa F-35
Jednak lansowane jako kosmetyczne zmiany tak naprawdę już na tym etapie są woltą w polityce wewnętrznej i międzynarodowej. Finlandia dzieli 1,340-kilometrową granicę z Rosją i w 2024 r. podpisała pakt obronny ze Stanami Zjednoczonymi, umożliwiając tamtejszym siłom zbrojnym korzystanie z 15 obiektów i stref wojskowych Finlandii. W ostatnim czasie Helsinki przyspieszają i udoskonalają swoje plany obronne.
Przypomnijmy, że bezwzględny zakaz broni atomowej na terenie kraju przyjęto w 1987 r., gdy prezydentem był Mauno Koivisto. Wówczas naczelną zasadą była polityka niezaangażowania militarnego, w tym w zakresie rozbrojenia i zapobiegania rozprzestrzenianiu broni jądrowej. Obecna głowa państwa, Alexander Stubb, wyraził pogląd, że Finlandia, pozostając częścią polityki nuklearnej NATO, nie zamierza stać się państwem nuklearnym.
Finlandia jest sygnatariuszem traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1968 r. W Europie jedynie Francja i Wielka Brytania posiadają własną broń jądrową, zaś Stany Zjednoczone przechowują głowice nuklearne w kilku krajach NATO, w tym w Niemczech, Belgii, Holandii, Włoszech i Turcji. Deklaracje płynące z Helsinek są drugimi znaczącymi w zakresie polityki nuklearnej w Europie. Całkiem niedawno prezydent Emmanuel Macron zapowiedział wyraźne zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych. Decyzję tę ogłosił w bazie morskiej Île Longue, macierzystej dla czterech atomowych okrętów podwodnych Francji. Zdaniem Macrona odstraszanie nuklearne będzie odgrywać coraz większą rolę.
– Nadchodzące półwiecze będzie epoką nuklearną, a Francja odegra w niej pełną rolę, nadal się umacniając – podsumował Macron.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził pogląd, że ewentualne rozmieszczenie broni atomowej na terytorium Finlandii zagroziłoby Rosji i spotkałoby się z jej odpowiedzią. Moskwa z wrodzoną sobie hipokryzją twierdzi, że działania Helsinek prowadzą do destabilizacji w tej części Europy.