Niemiecka haubica na Półwyspie Apenińskim? Gigant podejmuje rękawicę
Włoskie wojska lądowe aktywnie poszukują wzmocnienia artylerii lufowej, która ma dać zdolność prowadzenia ognia pośredniego na większych dystansach. Zapewne skłoni to wielu europejskich gigantów znanych z produkcji artylerii do ustawiania się w kolejce, aby zgarnąć kontrakt w ramach kolejnej wielkiej modernizacji Esercito Italiano. Pierwsze efekty już widać.
16 grudnia 2025 r. francusko-niemiecka grupa KNDS i włoska firma Leonardo podpisały list intencyjny w sprawie wspólnej oferty nowego kołowego systemu artyleryjskiego kalibru 155 mm dla włoskich wojsk lądowych. Dokument sygnowano w Amsterdamie, w siedzibie KNDS, a podpisy złożyli Florian Hohenwarter, nowy prezes KNDS Deutschland, oraz Roberto Cingolani, prezes i dyrektor generalny Leonardo.
Plan w tym zakresie wydaje się prosty i obarczony niskim ryzykiem: połączenie sprawdzonych w boju armat KNDS z włoską, opancerzoną platformą i zdolnościami do integracji krajowych systemów, zwłaszcza architektury elektronicznej. Partnerstwo ma oferować rozwiązanie artyleryjskie w dużej mierze europejskie – a co najważniejsze w części włoskie – które można dostosować do wymagań krajowych. Dzięki temu Włosi nie musieliby kupować gotowych projektów zagranicznych. Program kołowej armatohaubicy samobieżnej kal. 155 mm ma szacowany całkowity koszt w wysokości 1,81 mld euro, z czego 637 mln, odnoszące się do pierwszej fazy (lata 2026–2039), zostało już rozdysponowane.
KNDS – dzięki firmom Nexter i Krauss-Maffei Wegmann – w portfolio ma jedne z najpopularniejszych nowoczesnych systemów artyleryjskich w Europie. Na czoło wysuwają się tutaj armatohaubice samobieżne CAESAR i zdalnie sterowany moduł artyleryjski (AGM), który stanowi podstawę takich koncepcji jak RCH155 (19 grudnia Bundeswehra zamówiła 84 sztuki). Leonardo z kolei będzie w stanie zapewnić włoskie rozwiązania w dziedzinie systemów lądowych, które czerpie ze spuścizny OTO Melary. Ostatnio włoski koncern zaczyna mieć się dobrze w sektorze artylerii polowej, wprowadzając nowe koncepcje wież kal. 155 mm i pracując nad amunicją dalekiego zasięgu z rodziny Vulcano.
Podsumowanie roku w technologii. Tyle się działo przez ostatnie 365 dni
Pamiętać należy, że koncern Leonardo przejął w lipcu działalność Grupy Iveco za nieco poniżej 1,7 mld euro (7,17 mln złotych), a więc powinien dysponować odpowiednim potencjałem do zaproponowania nośnika kołowego dla niemieckiego modułu artyleryjskiego. Jednak wiele wskazuje na to, że podwoziem, na którym posadowiona zostanie niemiecka haubica, będzie VBM NG 8x8 (ulepszona wersja VBM Freccia), którego włoskie wojska lądowe zamówiły już 76 sztuk. VBM 30 NG ma nieznacznie większe gabaryty od VBM Freccia Plus. Obecnie charakterystyka wygląda tak: 8,64 m długości, 3 m szerokości i 2,23 m wysokości, zaś prześwit wynosi 0,45 m. Należy zauważyć, że objętość wewnętrzna pozostała na poziomie 11 m3.
Obecnie włoskie wojska lądowe korzystają z gąsienicowej haubicy PzH 2000, której producentem jest Krauss Maffei Wegmann. Jednak spore udziały w jej powstaniu miało dzisiejsze Leonardo za sprawą Consorzio Iveco-Oto Melara. Esercito Italiono chce je uzupełnić rozwiązaniami kołowymi, które mają być bardziej mobilne i łatwiejsze w utrzymaniu. Pozostała artyleria lufowa nie przejawia większej jakości. W uzbrojeniu pozostaje 115 sztuk, w tym 25 Oto Melara Mod 56 kal. 105 mm, 90 FH-70 kal. 155 mm (52 kolejne są w magazynach). Komponent lufowy jest uzupełniony 21 wieloprowadnicowymi wyrzutniami rakiet M270 kal. 227 mm. Jak widać, segment lufowy wymaga szybkiej reakcji. Forze armate italiane zakupią prawdopodobnie 80 haubic dla pułków artylerii brygad średnich: "Pinerolo", "Aosta", "Sassari", "Granatieri di Sardegna" i prawdopodobnie "Pozzuolo del Friuli". Jeśli Włosi będą chcieć wyposażyć też ten ostatni związek taktyczny to zapotrzebowanie będzie pewnie większe.
Warto też przypomnieć, że to nie pierwsza wspólna inicjatywa obu podmiotów. Spółka Leonardo DRS, amerykańska filia włoskiego koncernu nawiązała współpracę z KNDS w celu zaoferowania haubicy samobieżnej dla US Army. Wspólną propozycją obu firm jest CAESAR NG. Przetarg ma zaspokoić zapotrzebowanie amerykańskich wojsk lądowych w zakresie większej donośności i lepszej mobilności. Producentem CAESAR-a jest KNDS, natomiast Leonardo DRS będzie integratorem i głównym wykonawcą projektu.
Słodko-gorzka historia interesów na linii Berlin-Rzym
Współpraca przemysłów obronnych Niemiec i Włoch nie jest usłana różami. Najnowsza jej historia jedynie potwierdza regułę. Przypomnijmy, że w 2023 r. Rzym snuł marzenia o dołączeniu do niemiecko-francuski program MGCS (Main Ground Combat System). Instrumentem do tego, aby zdobyć pełnoprawne członkostwo było podjęcie decyzji w sprawie pozyskania niemieckich Leopardów 2A8. Czołgi miały otrzymać oznaczenie 2A8IT, co sugerowało, że przejdą intensywne zmiany pod kątem zastosowania włoskich rozwiązań narodowych.
Według jednego z dyrektorów generalnych Leonardo, Lorenzo Marianiego, italianizacja pozwolić spełnić lokalne wymagania i zapewnić Włochom rolę przemysłową i zarządczą. Wszystko wydawało się iść jak po maśle. W czołgach miały znaleźć się elementy infrastruktury elektronicznej pojazdów NATO Generic Vehicle Architecture (NGVA), system kierowania ogniem i system zarządzania polem walki koncernu Leonardo, znanych już z niszczycieli czołgów Centauro 2 i czołgów C2 Ariete.
Włosi chcieli, aby w czołgu znalazły się celownik optoelektroniczny dla dowódcy, którym miał być panoramiczny peryskop Attila-D z kamerami dzienną i nocną (zasięg operacyjny 10 km, zaś działonowy miał otrzymać system Lothar SD. Preferowali instalację systemu dowodzenia i kontroli Siccona C2, włoskich urządzeń zakłócających improwizowane urządzenia wybuchowe (wielokierunkowej anteny wysokiej częstotliwości z Centauro II). Systemami łączności radiowej i satelitarnej miał być pakiet czterokanałowych radiotelefonów definiowanych programowo (przewoźnych, znanych z programu Soldato Futuro). Włoski przemysł chciał iść dalej i rozważał montaż automatu ładowania, a jako uzbrojenie pomocnicze preferował Hitrole z km kal. 7,62 lub 12,7 mm albo granatnikiem automatycznym kal. 40 mm.
Przyjęcie przez Włochów sztywnej pozycji negocjacyjnej doprowadziło do spektakularnego załamania się rozmów w połowie 2024 r. i z duetu pancernego C2 Ariete i Leopard 2A8IT pozostały jedynie wspomnienia. Sekwencja tych wydarzeń pchnęła Leonardo w ramiona Rheinmetall. W październiku 2024 r. Rheinmetall i Leonardo poinformowały o założeniu spółki joint venture Leonardo Rheinmetall Military Vehicles (LRMV) z zamiarem dostarczenia włoskim wojskom lądowym nowych czołgów podstawowych i gąsienicowych wozów bojowych.
Udziały w spółce podzielono po równo, na siedzibę LRMV wyznaczono Rzym, a 60 proc. produkcji ma być prowadzone w zakładach koncernu Leonardo w La Spezii. W sprawie bojowych wozów piechoty jest już wszystko jasne, gdyż włoskie ministerstwo obrony zdecydowało się na pojazd Lynx KF41. Zamówienie opiewa na 1050 wozów w pięciu wariantach i szesnastu konfiguracjach. Seryjna produkcja we Włoszech ma rozpocząć się w 2028 r., zaś dostawy mają zostać zrealizowane do 2040 r.
Niezależnie od interesów z Rheinemetallem, Leonardo nie zamierzał palić za sobą mostów i powrócił do współpracy, wietrząc w niej szansę na pozyskanie systemu wieżowego dla własnej haubicy zamiast rozpoczynać pracę nad jej tworzeniem od podstaw. Niewątpliwie zajęłoby to dużo czasu i pochłonęło wiele środków finansowych. Ale biznes to biznes. KNDS potrzebuje włoskiego rynku, a Leonardo potrzebuje sprawdzonej, zautomatyzowanej wieży teraz, zamiast tworzyć ją od podstaw. Co z tego wyniknie? Do tego, aby się dowiedzieć zapewne wiedzie niezbyt krótka droga, a włosko-niemiecka propozycja będzie mieć swoich konkurentów.