Po cichu mieszają się w wojnę. Oto niezbity dowód
W Sudanie, turecki dron Bayraktar Akinci zniszczył chiński system przeciwlotniczy FK-2000. Analitycy wojskowi podkreślają, że obydwu tych broni nie powinno tam być, a zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, że mocarstwa po cichu zbroją obydwie strony wojny domowej w tym afrykańskim kraju.
Trwająca od 2023 r. wojna domowa w Sudanie jest uznawana za bardzo krwawy konflikt. Zachodnie kraje potępiają państwa, które się do niej mieszają, ale w przypadku Turcji oraz Chin nie przynosi to większych efektów.
Mocarstwa mieszają się w wojnę
Ankara stoi po stronie rządowych Sił Zbrojnych Sudanu i od dłuższego czasu mocno je zbroi, chociaż oficjalnie się od tego odcina. W marcu 2025 r. The Washington Post przedstawił obszerny raport, z którego wynikało, że sukcesy rządowych Sił Zbrojnych Sudanu to efekt wykorzystania tureckiej broni i amunicji, w tym produktów firmy Baykar, producenta dronów Bayraktar TB2 i Bayraktar Akıncı.
Wykorzystany tym razem Bayraktar Akinci to nowoczesna jednostka typu HALE (High Altitude, Long Endurance), która może operować w powietrzu przez nawet 24 godziny, a zarazem osiągać wysokość do ok. 14 km. Jego maksymalna masa startowa wynosi 5,5 t, z czego na przenoszony ładunek może przypadać do 1,5 t.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Zdaniem analityków Defense Express do zniszczenia chińskiego systemu przeciwlotniczego FK-2000, znajdującego się na wyposażeniu paramilitarnych Sił Szybkiego Wsparcia (RSF), mogły zostać wykorzystane bomby MAM-C lub MAM-L, również tureckiej produkcji.
Chińska broń, której nie powinno tam być
Jednocześnie analitycy wskazują na długą drogę, jaką ta chińska broń przebyła przed trafieniem w ręce sudańskiej formacji paramilitarnej.
"System obrony powietrznej FK-2000 wszedł do służby w RFS około wiosny 2025 roku. Dostawy były realizowane poprzez kilka krajów, aby ominąć międzynarodowe zobowiązania Chin, zgodnie z którymi żadna broń produkowana w tym kraju nie powinna znajdować się na terenie działań wojennych. Tak więc oficjalnie Chiny sprzedały FK-2000 Zjednoczonym Emiratom Arabskim, skąd zostały odsprzedane Czadowi, rzekomo na potrzeby tamtejszej armii. Jednak wkrótce systemy tajemniczo zniknęły z Czadu i trafiły do sąsiedniego Sudanu, w ręce bojowników RFS" - wyjaśniają analitycy.