Obrazki z Caracas. Tyle zostało z broni dostarczonej przez Rosję
Interwencja w Wenezueli i ujęcie prezydenta Nicolasa Maduro to w zgodnej opinii wielu obserwatorów i ekspertów pokaz siły Stanów Zjednoczonych. Rosyjskie systemy przeciwlotnicze mające zabezpieczać Caracas okazały się bezradne, a część z nich zniszczono, czego dowodzą publikowane w mediach społecznościowych zdjęcia i nagrania.
Lista sprzętu utraconego przez wenezuelską armię obejmuje m.in. elementy co najmniej dwóch systemów Buk-M2E - jednego przeznaczonego do ochrony strategicznych miejsc wokół Caracas i drugiego znajdującego się w bazie lotniczej w Higuerote.
Amerykanie zrobili w Caracas co chcieli
Buk-M2E to obok Pancyr-S1 najbardziej zaawansowane i najcenniejsze (pod względem strategicznym, ale i finansowym), systemy przeciwlotnicze, jakie Rosjanie w ostatnich latach dostarczali do Wenezueli. Tamtejsze władze zaczęły rozmieszczać je w strategicznych miejscach już w październiku 2025 roku, kiedy napięcia na linii Caracas - Waszyngton zaczęły się nasilać.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Amerykanie pokazali swoją siłę
Amerykanie mieli wykorzystać w tej operacji ponad 150 samolotów (w tym bombowce, myśliwce i samoloty rozpoznawcze) i śmigłowców (m.in. MH-60 Black Hawk, MH-47 Chinook), a także najbardziej zaawansowane drony, których użyto do zbierania kluczowych informacji. Z podawanych przez Waszyngton informacji wynika, że amerykańscy żołnierze zostali ostrzelani, a jeden z ich śmigłowców trafiony, ale mimo to zdołał bezpiecznie ewakuować się na pobliski lotniskowiec.
"Wiemy jednak, że gdy przed SZ USA postawi się jasne zadanie to kończy się obrazkami jak znad Caracas czy Fordow. Tj. cywilizacja z innej planety przybyła na ziemię i robi to co chce i jak chce" - napisał na swoim profilu w serwisie X Dawid Kamizela, ekspert ds. wojskowości.
Również według ekspertów nowojorskiego think-tanku Council on Foreign Relations (CFR), interwencja w Wenezueli przejdzie do historii jako "spektakularny pokaz siły militarnej Stanów Zjednoczonych".