Czołg dostrzeżony w Polsce. To wyczekiwana pomoc dla Ukrainy

Australijski czołg M1A1SA, jeden z kilkudziesięciu przekazanych Ukrainie w ramach pomocy wojskowej, został zauważony w Polsce – czytamy na portalu Defence24.

AbramsAbrams
Źródło zdjęć: © X
Norbert Garbarek

Na zdjęciu, które pojawiło się w sieci, widoczny jest czołg M1A1SA w australijskim kamuflażu. Pojazd należy do partii 59 maszyn, które wcześniej służyły w australijskich wojskach lądowych.

Czołgi M1A1SA z Australii dla Ukrainy

Australia zadeklarowała przekazanie Ukrainie 49 czołgów M1A1SA. Te pojazdy różnią się od amerykańskich M1A1SA-UKR, które wcześniej trafiły do Kijowa. Australijskie wersje mają starsze stanowisko uzbrojenia dowódcy, bez stabilizacji, ale z celownikiem dziennym i termowizyjnym.

Wcześniej Stany Zjednoczone przekazały Ukrainie 31 czołgów M1A1SA-UKR. Te maszyny wyposażono w nowocześniejsze, stabilizowane stanowisko dowódcy, choć nie jest to najnowsza wersja stosowana np. w polskich siłach zbrojnych. Czołgi z Australii mogą być za to lepiej opancerzone niż te z USA.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Straty i liczebność czołgów Abrams na Ukrainie

Według portalu Lost Armour, z 31 czołgów M1A1SA-UKR, 17 zostało trafionych – osiem zniszczonych, dziewięć uszkodzonych. Około cztery z nich przejęli Rosjanie. Obecnie Ukraina dysponuje 14–16 sprawnymi maszynami tego typu.

Dzięki dostawie 49 czołgów z Australii, Ukraina będzie mogła zwiększyć liczbę Abramsów do 63–65. Pozwoli to na sformowanie dwóch batalionów pancernych, każdy po 30 czołgów, zgodnie z ukraińskimi etatami wojskowymi.

Kluczowe dla skuteczności Abramsów pozostaje zapewnienie dobrze wyszkolonych załóg, odpowiedniej obsługi technicznej, nowoczesnej amunicji oraz dodatkowych systemów ochrony. Eksperci podkreślają także znaczenie wsparcia logistycznego i taktycznego.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Tech
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE