Pętla dopaminowa, czyli Instagram lubi to
Zacznijmy od definicyjnego koszmaru: co to znaczy "nadmiernie"? Skoro uśrednione wartości czasu przed ekranem są dziś tak wysokie, że pewnie śmiało można uznać je za patologię, to skala nam się przesunęła. Ot, nadmierne korzystanie z tech gadżetów winno być oceniane indywidualnie, mając na uwadze sposób partycypacji w świecie danej jednostki. Bez względu jednak na to, jak zdefiniujemy nadmiar, problemem pętli dopaminowej jest nagroda o zmiennej częstotliwości. Ot, psychologia rodem z kasyna.
Kiedy uderzamy w doomscrolling, czyli niekończące się przewijanie roleczek na Instagramie, feeda newsów czy filmików na TikToku – mózg czuje się jak hazardzista przy jednorękim bandycie. Przewijamy, bo szukamy "strzału" dopaminy. Jedna nudna informacja, druga, trzecia i nagle – jest, mamy to! Zabawny filmik, kontrowersyjny komentarz, zdjęcie kogoś, kogo nie lubimy. Potrzebowaliśmy nagrody i jest, nagroda wpadła. Media społecznościowe skolonizowały naszą uwagę, zamieniając ją w walutę, którą handlują korporacje zza kotary.
Lęk przed kaczką kontra lęk przed brakiem powiadomienia
Dziś FOMO, czli lęk przed tym, że coś może nas ominąć to nie tylko modne hasło. To realny, fizyczny lęk. Przebodźcowani, w wiecznym trybie "stand-by", wytworzyliśmy sobie lęki, przy których anatidefobia – ten absurdalny strach przed tym, że gdzieś, jakoś, zawsze patrzy na nas kaczka – wydaje się szczytem racjonalności.
Do tego dochodzi kryzys samooceny. Dzieciaki, ale też dorośli porównują swoje życie do cudownej wizji codzienności ze świata influencerów, zapominając o tym, że ci często mieszkają blok dalej i odrealniona rzeczywistość nie ma nic wspólnego z codziennym dojeżdżaniem do pracy Golfem IV. Patrzymy na influencerów o cudownym życiu wygenerowanym przez filtry i czujemy się gorsi. Dostajemy 5 a nie 50 lajków pod postem i czujemy się gorsi. Nikt nie klika naszych relacji, nie mamy nowych powiadomień i…
Hardkorowy detoks: Nokia 3310 i co dalej?
Załóżmy, że mówisz "dość". Wywalasz iPhone’a, odkurzasz Nokię 3310 i... co się dzieje? Czy świat magicznie się naprawia? Czy sen nabiera jakości? Czy spacery po lesie zaczynają cię na nowo bawić? Odstawienie technologii komunikacyjnych nie jest łatwe, a czasem wręcz nie jest możliwe. Możliwe jest jednak wypracowanie sobie pewnych schematów postępowania, pewnych własnych zasad, recept na zbudowanie zdrowego związku ze swoim smartfonem.
Higiena cyfrowa to nie całkowita abstynencja, to intencjonalność. To refleksyjność i opracowanie władnych metod użytkowania technologicznych gadżetów. O takich właśnie receptach rozmawialiśmy w 5. odcinku. Przyszłość pod znakiem terapii czy oswojenia cyfrowej nadbudowy?
Czy w nadchodzącej przyszłości jesteśmy skazani na sinusoidę – od cyfrowego ciągu po radykalne odstawienie? A może jest gdzieś pewna trzecia droga? Technologia nie zniknie, będzie tylko bardziej "przylepna". Naszym zadaniem jest po prostu zbudowanie solidnej relacji opartej na kontroli, co - zważywszy na to, że dopiero oswajamy się z technologią komunikacyjną - będzie pewnym wyzwaniem. O tym, jak tę relację zbudować i jak dbać o swoją kondycję psychiczną w nadchodzącej stechnicyzowanej przyszłości również porozmawialiśmy, więc na zakończenie pozostaje mi zaprosić do obejrzenia 5. odcinka #TNL.