Odkaża i zapewnia ochronę. Oto płyn Lugola

Strona głównaOdkaża i zapewnia ochronę. Oto płyn Lugola
25.04.2019 16:46
Odkaża i zapewnia ochronę. Oto płyn Lugola
Źródło zdjęć: © flickr.com

Niektórzy znają go z opowiadań rodziców, kiedy w 1986 roku był masowo dozowany. Inni mogli widzieć go w aptece. Płyn Lugola jest stosowany od XIX wieku, a jego zastosowanie pozostaje bardzo uniwersalne.

Nazwa wzięła się od nazwiska osoby, która opracowała recepturę płynu. W 1829 roku francuski lekarz, Jean Lugol, postanowił rozpuścić Jodek potasu w niewielkiej ilości wody. W roztworze jodku potasu rozpuszcza się potem jod, a na końcu uzupełnia się wodą do 100 części – czyli na każdym gram jodu przypada 100 gramów wody. Całość przelewamy do naczynia i trzymamy z dala od słońca. Voila, jakby to powiedział Jean Lugol.

Płyn Lugola ma działanie odkażające. Dlatego zaleca się stosowanie go odkażania skóry i przemywania drobnych otarć i zranień. A po rozcieńczeniu wodą można stosować go do płukania gardła. Zaś po rozcieńczeniu gliceryną do pędzlowania migdałków (przydatne przy infekcjach gardła). Dodatkowo, w zależności od dawkowania, płyn Lugola może pobudzać lub hamować działanie tarczycy. Jest też często podawany osobom, które czekają na operację całkowitego lub częściowego usunięcia tego gruczołu.

Jednak swoje wielkie momenty w Polsce płyn Lugola przeżywał w kwietniu 1986 roku. Kiedy nastąpiła katastrofa w elektrowni atomowej w Czarnobylu, na wniosek specjalistów z Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, na czele którego stał Zbigniew Jaworowski, dzieci i dorośli, zwłaszcza na wschodzie Polski, musieli wypić płyn Lugola.

Powód tej decyzji był prosty. Nadwyżki jodu przyjęte w płynie Lugola miały powstrzymywać wchłanianie przez tarczycę i jej hormony radioaktywnych izotopów jodu, które zostały uwolnione w trakcie katastrofy. Nie była to łatwa decyzja, bo ZSRR nie chciał podać dokładnych danych na temat incydentu, dlatego Jaworowski zdecydował się podjąć taką decyzję, a nie inną. Czego zresztą później żałował.

- Gdybym miał wówczas obecną wiedzę na temat skali skażeń i tego, co dokładnie wydarzyło się w czarnobylskiej elektrowni, nie rekomendowałbym nawet podawania ludności płynu Lugola – mówił w 2006 roku.

Płyn Lugola ma jednak jeszcze inne zastosowanie, mniej znane poza niesławną tragedią w Czarnobylu. Używa się go do wykrywania skrobi. Jeśli badany płyn zawiera w sobie skrobię, płyn Lugola zamienia barwę na fioletowoczarną, a przy niewielkich stężeniach na niebieskofioletową.

Do czego można dodawać skrobię, można zapytać. Używa się jej do fałszowania mleka i śmietany. Płyn Lugola pozwala sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z "trefnym" nabiałem. W ten sam sposób sprawdza się też zacier w browarnictwie. Dodatkowo płyn Lugola wykorzystuje się do oceny stopnia rozkładu skrobi w jabłkach i gruszkach, aby sprawdzić, czy nadają się do długiego przechowywania.

Płynu Lugola działa też jako narzędzie do konserwacji. Utrwala się nim preparaty fitoplanktonu na krótki okres. Ma on mniej niszczące działanie na biologiczne preparaty niż na przykład formalina.

I wszystko to jednym roztworem chlorku jodu i jodu. Kiedy będziecie kupowali go w aptece pamiętajcie, że najczęściej dostaniecie nieoczyszczony płyn. W takiej wersji lepiej go nie pić, bo można mieć nieprzyjemne dolegliwości jelitowe. Poza tym przyda się przy skaleczeniach. Lub konserwacji fitoplanktonu, w zależności od potrzeb.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)