Trwa ładowanie...
d3aait9

"Bajki" o zarobkach programistów? Sprawdzamy, jak faktycznie wyglądają dziś perspektywy w branży

Programiści - pożądani jak deszcz na pustyni i opłacani jak menadżerowie. Prawda czy mit? W pesymistycznym artykule na "InnPoland" czytam, że to drugie. Tymczasem rozmawiam ze znajomymi, przeglądam oferty pracy i śladów mitu nie widzę ani trochę.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Same studia nie są gwarancją sukcesu
Same studia nie są gwarancją sukcesu (Materiały prasowe)
d3aait9

Od zawsze byłem przekonany, że programiści żyją jak pączki w maśle. Jak wynika ze statystyk serwisu "Wynagrodzenia.pl”, mediana zarobków polskiego programisty to ponad 4900 zł netto, co w odniesieniu do ok. 3500 zł netto średniej krajowej stanowi całkiem porządną sumę.

Nigdy nie spotkałem się też z programistą, który narzekałby na trudności w znalezieniu pracy. Wprost przeciwnie - serwisy takie jak "Pracuj.pl” czy "GoWork” wręcz ociekają ofertami dla różnych specjalistów IT.

Moje wyobrażenia próbował podważyć artykuł opublikowany na łamach "InnPoland”, w którym autor, Mariusz Janik, przedstawia historię niejakiego Pana Jacka. "Uwierzyli w gigantyczne pensje i zmarnowali masę czasu” - czytamy w tytule, jakby odnosił się do szerszego grona społeczeństwa, a nie tylko losów jednego, rozżalonego mężczyzny.

d3aait9

Pan Jacek opowiada o tym, jak przekwalifikował się z technika dźwięku na programistę tylko po to, by każdy kolejny pracodawca odsyłał go z kwitkiem. - Początkujący programista ma szansę dostać 3200 zł "na rękę", ale nie ma na rynku pracy jakiegoś wielkiego zapotrzebowania na początkujących programistów - tłumaczy. - Wysłałem kilkadziesiąt, może nawet setkę CV. Z tego wszystkiego wyszło kilka rozmów kwalifikacyjnych, na których się skończyło.

Jednak im dłużej czytałem, tym bardziej łapałem się za głowę. Pan Jacek rzeczywiście padł ofiarą "bajki o programiście”, jak sam określa swoją sytuację. Tyle że nie jest to bajka obowiązująca powszechnie, a stworzona w jego wyobraźni. Tłumaczę popełnione błędy.

Bycie programistą a bycie absolwentem programowania

Jak wynika z wypowiedzi pana Jacka, do przekwalifikowania skusiła go wizja gigantycznych zarobków w połączeniu z luką na rynku pracy. Ale nie wziął pod uwagę, że pożądany programista to taki, który cechuje się elastycznością, kreatywnością i umiejętnością radzenia sobie z nieszablonowymi problemami. Nie został programistą, ale ukończył studia. To zasadnicza różnica.

d3aait9

- Na studiach mnóstwo czasu pożera nauka rzeczy kompletnie w programowaniu nieprzydatnych, jak matematyka czy fizyka - ocenia pan Jacek. Tymczasem to absolutnie podstawowy błąd wielu młodych programistów. W programie każdy element wyrażony jest formułami matematycznymi, a pan Jacek nie nauczył się ich rozumieć, skoro uważa matematykę za "kompletnie nieprzydatną”.

Zobacz też: Ciemna strona internetu. Jak działa TOR?

Jako osoba, która również studiowała informatykę, dobrze wiem - bez zrozumienia matematyki można stawiać wyłącznie na wyuczone schematy. Te pozwalają zaliczyć studia, ale nie sprawdzą się w sytuacjach rzeczywistych. Nawet znając na pamięć tysiące podręczników, nie ma gwarancji, że cały czas programista operować będzie tylko na schematach.

d3aait9

- Jeśli pokażesz pracodawcy, że nie działasz w sposób logiczny i jesteś zwykłym "klepaczem kodu", to z miejsca jesteś skreślony - komentuje stanowczo Łukasz, znajomy, który od ponad dwóch lat zajmuje się tworzeniem oprogramowania w sektorze telekomunikacyjnym. - To zależy w czym programujesz, ale nie można powiedzieć, że matematyka jest zbędna. Uczy logicznego myślenia – dodaje Przemek, front-end developer, w branży od lat czterech.

Ale to nie jedyny problem. Pan Jacek rozważa, że o problemach ze znalezieniem pracy "być może zdecydowały luki w znajomości angielskiego". A przecież w czasach, gdy 90 proc. instrukcji i dokumentacji wydawanych jest właśnie w języku angielskim, jego znajomość to dla programisty kolejna podstawa. - Znajomość angielskiego jest nawet ważniejsza niż matematyka i fizyka – dodaje krótko Przemek.

Wniosek wydaje się jasny. Pan Jacek ukończył studia i otrzymawszy świadectwo, poczuł się wykwalifikowanym specjalistą. Zapomniał o tym, że edukacja obejmuje tylko pewne schematy, które później trzeba we własnym zakresie rozwinąć. Zbagatelizował środki, skupiając się tylko na efekcie.

d3aait9

Ogromna dysproporcja w zarobkach, premiowanie umiejętności

Osobną kwestię stanowią zarobki. Zarówno Łukasz, jak i Przemek potwierdzają, że 3200 zł netto jest pensją, jaką programista może otrzymać na początek. Nie zgadzają się jednak z brakiem zapotrzebowania na początkujących. Obaj bez problemu znaleźli pierwszą pracę. Co więcej, dość szybko zaczęli piąć się w górę.

- Pierwszą pracę dostałem na Politechnice i zarabiałem 3500 zł netto. Po dwóch latach byłem bliski 4000 zł - opowiada Przemek, dodając, że "w firmach prywatnych jest znacznie lepiej”. Pokazuje znalezioną w sieci ofertę pracy dla początkującego "web developera" w firmie zajmującej się monitoringiem internetu. Na start oferują od 5000 do 7000 zł.

Dzisiaj Łukasz i Przemek zbliżają się do stawek pięciocyfrowych. Choć wyraźnie zaznaczają, że tak szybki postęp osiągnęli ciężką pracą i regularnym samodoskonaleniem. Nie czują, aby ich czas był stracony.

Opowieści o topniejącym rynku można więc włożyć między bajki. A co można powiedzieć o sprawie pana Jacka? Cóż, wydaje się, że pomylił możliwość zrobienia kariery w branży IT ze stosunkowo łatwym i błyskawicznym sukcesem. Być może to osobisty błąd, być może nabranie się na reklamy uczelni, które mamią właśnie perspektywą błyskawicznej kariery. Pewne jest, że pracy nie brakuje, a zarobki należą do wysokich.

d3aait9

Podziel się opinią

Share

Bądź z nami na bieżąco


d3aait9

d3aait9