"Wall Street Journal", powołując się na amerykańskich i ukraińskich urzędników oraz analityków, ustalił, że Chiny stały się najważniejszym węzłem logistycznym dla irańskiego programu bezzałogowców.
Chiny jako kluczowy węzeł
Chińskie firmy mają obecnie odpowiadać za dostawy nie tylko autorskich silników, ale też serwomechanizmów, żyroskopów i elementów obudowy.
Ponadto z ustaleń amerykańskiego Departamentu Skarbu wynika, że zachodnie komponenty pokroju mikrosterowników z USA czy Szwajcarii trafiają do Iranu i Rosji głównie za pośrednictwem chińskich firm z fikcyjnymi adresami siedziby w Hongkongu.
"Przez długi czas produkcja Shahedów opierała się na pozyskiwaniu części z Zachodu. Teraz ten ciężar przesunął się na Chiny, które opanowały produkcję tej technologii" – stwierdziła była urzędniczka Departamentu Skarbu USA, Kerri Bitsoff.
WIDEOF-35 przywitały Polskę. Przeleciały nad Warszawą
Prawie 500 km/h
Ewolucja konstrukcji tych bezzałogowców miała w ostatnich miesiącach doprowadzić do pojawienia się nad Ukrainą nowych wariantów Shahedów, w których napęd śmigłowy zastąpiono odrzutowym. To ma przekładać się na prędkość dochodzącą niemal do 500 km/h, czyli ok. trzykrotnie większą niż w starszych modelach.
Według ukraińskich służb, które badały szczątki dronów użytych podczas zmasowanych ataków na Kijów w lipcu 2026 r., wskazane komponenty miały zostać wyprodukowane przez chińską firmę Telefly Telecommunications Equipment z Shenzhen.
Nowe wersje wymagają droższych środków przechwytujących
"Wall Street Journal" zauważył, że nowe modyfikacje stanowią poważne wyzwanie dla ukraińskiej obrony powietrznej.
O ile wcześniejsze wersje Shahedów miały być niszczone ze skutecznością przekraczającą 90 proc., o tyle nowe tego typu drony mają wymykać się ukraińskim dronom przechwytującym. W praktyce oznacza to konieczność użycia droższych środków - rakiet albo myśliwców.
Pekin i Hongkong odpowiadają na zarzuty
Chiny odpierają oskarżenia, zapewniając, że ściśle kontrolują eksport produktów podwójnego zastosowania i sprzeciwiają się jednostronnym sankcjom USA. Z kolei władze Hongkongu podkreślają, że stosują wyłącznie sankcje uchwalone przez ONZ, a restrykcje wprowadzane jednostronnie przez poszczególne państwa uznają za sprzeczne z prawem międzynarodowym.