W przesyłanych e-mailach pojawia się komunikat o domniemanym błędzie technicznym i konieczności korekty na koncie klienta. Nadawca przekonuje, że odbiorcy ma przysługiwać zwrot pieniędzy, ale zaznacza, że można go odebrać wyłącznie przez 30 dni. Taki zabieg ma wywołać pośpiech i skłonić do natychmiastowego działania.
Odnośnik umieszczony w wiadomości nie kieruje do oficjalnego serwisu PGE. Po kliknięciu otwiera się strona łudząco podobna do witryny dostawcy energii, na której użytkownik jest proszony o podanie danych logowania do eBOK PGE oraz informacji z karty płatniczej. To właśnie na tym etapie dochodzi do próby przejęcia danych przez oszustów.
Karolina Kmak, ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa, ostrzega, że w takim scenariuszu wprowadzone dane trafiają do cyberprzestępców. Jak podkreśla, mogą oni wykorzystać je zarówno do przejęcia konta, jak i do kradzieży środków z rachunku bankowego.
WIDEOAI wszędzie, ale czy to ma sens? Sprawdziłem niedrogi telewizor Haier H55S90GUX
W podobnych sytuacjach kluczowa jest ostrożność: nie należy klikać w podejrzane linki ani wpisywać żadnych danych na stronach, co do których nie ma pewności. Informacje o rozliczeniach, korektach czy zwrotach najlepiej weryfikować wyłącznie przez oficjalne kanały i na oficjalnej stronie instytucji.
Osoby, które zdążyły podać swoje dane, powinny niezwłocznie skontaktować się z bankiem. Zalecane jest także ustawienie limitów na karcie na zero oraz jej zastrzeżenie. Warto na bieżąco kontrolować historię operacji i natychmiast zgłaszać każdą nieautoryzowaną transakcję.
Phishing z użyciem rozpoznawalnych marek, w tym dostawców energii, pojawia się cyklicznie. Oszuści zakładają, że obietnica zwrotu pieniędzy obniży czujność odbiorców. Przed wykonaniem jakiegokolwiek kroku warto zweryfikować nadawcę wiadomości, adres strony otwieranej z linku oraz to, czy treść komunikatu odpowiada informacjom przekazywanym oficjalnymi kanałami.