Broń, która nie zabija

Broń, która nie zabija
Źródło zdjęć: © http://jnlwp.defense.gov

05.01.2012 16:23, aktual.: 29.12.2016 08:21

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pentagon złożył zapotrzebowanie na cały asortyment nowoczesnej nie zabójczej broni. Określane mianem NLW (Non-Lethal Weapon) sprzęty wykorzystywane są do tłumienia zamieszek, rozpraszania tłumu oraz obezwładniania wybranych celów.

Pentagon złożył zapotrzebowanie na cały asortyment nowoczesnej nie zabójczej broni. Określane mianem NLW (Non-Lethal Weapon) sprzęty wykorzystywane są do tłumienia zamieszek, rozpraszania tłumu oraz obezwładniania wybranych celów.

Chyba każdy z nas widział lub co najmniej słyszał o najpopularniejszych broniach tego typu, jakimi są karabiny na gumowe kule oraz armatki wodne. Inżynierowie poszli jednak dużo dalej i wymyślili wiele bardziej precyzyjnych, a przede wszystkim skuteczniejszych systemów tego typu.

Poza rozganianiem agresywnego tłumu, broń NLW ma być szeroko wykorzystywana na arenach działań wojennych, które prowadzą USA. Tego typu broń powoduje, że wojsko jej używające jest dużo pozytywniej odbierane przez ludność lokalną. Nic dziwnego, jeśli zamiast strzelać do tłumu, żołnierze rozganiają go, nie czyniąc nikomu poważniejszej krzywydy.

Zamówienie Pentagonu jest bardzo obszerne i obejmuje również taki sprzęt jak gogle ochronne, czy gaśnice. Z tego gąszczu urządzeń wybraliśmy najciekawsze naszym zdaniem przykłady broni NLW. Niektóre urządzenia są w użyciu na świecie już od jakiegoś czasu, inne stanowią ulepszenie stosowanych dzisiaj rozwiązań, a niektóre to dopiero ambitne projekty.

1 / 8

Active Denial System (ADS)

Obraz
© http://jnlwp.defense.gov

System ADS produkowany jest przez firmę Raytheon. Prace nad tą bronią prowadzone są już od ponad 10 lat, a pierwszy działający model wszedł do służby w 2007 roku. ADS wykorzystuje wiązkę mikrofal, do wywoływania nagłego uczucia parzenia skóry. Broń pozwala dość precyzyjnie wybierać ofiary, a porażony promieniem człowiek, natychmiast zaczyna uciekać, gdyż jego skóra zdaje się stawać w płomieniach. Jak relacjonował jeden z ochotników, na których testowano broń - zaraz po wyjściu poza zasięg ADS, uczucie palenia ustaje.

Broń ADS montowana jest na samochodach lub w swojej trochę mniejszej wersji, na ścianach i sufitach budynków – jak choćby w więzieniu stanowym Los Angeles. Trwają jednak prace nad stworzeniem wersji, która będzie mogła być przenoszona przez żołnierzy lub policjantów.

Pentagon posiada już kilka sztuk tej broni, ale złożył zamówienie na więcej. Ciekawostką jest, że choć ADS posiada wszystkie możliwe certyfikaty, które potwierdzają jej skuteczność w rozpraszaniu tłumu i nie zabójczy charakter, armia USA nie użyła jej w Iraku. Choć wojsko miało na miejscu kilka samochodów uzbrojonych w ADS, nie użyto ich z obawy przed nadużyciem systemu do torturowania jeńców. Skierowanie wiązki na unieruchomioną ofiarę, która nie może uciekać, wywołałoby niewyobrażalny wręcz ból, niczym zamknięcie człowieka w kuchence mikrofalowej. Poniższy film jest materiałem promocyjnym broni ADS – możecie zobaczyć ją w działaniu.

2 / 8

Distributed Sound and Light Array (DSLA)

Obraz
© http://jnlwp.defense.gov

DSLA to podobny do ADS system, stosowany w opanowywaniu tłumu. Tym razem wykorzystywane są sygnały optyczne i akustyczne do rozpędzania tłumu, utrzymywania ludzi poza wyznaczonym obszarem lub nawet prowadzenia celu w określonym kierunku. System tworzony jest już od 2007 roku, a w 2009 jego działanie zaprezentowano dowódcom wszystkich sił wojskowych USA.

Broń umożliwia nakierowanie na cel wiązki laserowej i sygnału akustycznego o różnej szerokości. Można więc wycelować w bardzo ograniczony obszar, bądź objąć działaniem broni dużą strefę. Za pomocą DSLA można nie tylko razić ludzi na otwartym terenie, ale również ukrytych w pojazdach lub wewnątrz budynków. Sygnał akustyczny bez trudu pokona betonowe ściany czy karoserię samochodu, nawet przy dużych zakłóceniach.

Broń spełnia wszystkie normy bezpieczeństwa obowiązujące sprzęt wojskowy. Nadal jednak badany jest jej dokładny wpływ na organizm człowieka. Wiadomo natomiast, że użyta z bliska, może z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do uszkodzenia wzroku lub słuchu.

3 / 8

Ulepszony granat hukowy (IFBG)

Obraz
© http://jnlwp.defense.gov

Ulepszona wersja, stosowanych już dzisiaj granatów hukowych pozwoli na obezwładnianie napastników, bez zabijania ich. Granaty przeznaczone są do stosowania w akcjach odbijania zakładników lub w konieczności obezwładnienia grupy napastników. Głównym składnikiem broni jest specjalny proszek, który rozrzucany jest na dużym obszarze i wchodzi w reakcję z powietrzem. Efektem jest oślepiający błysk oraz ogłuszający huk o głośności 143 decybeli - to głośniej, niż start samolotu odrzutowego. Projekt rozwijany jest już od 2007 roku, ale wciąż trwają prace nad dokładnym określeniem wpływu granatu na ludzi. Wojskowi chcą stworzyć broń o dokładnie określonym działaniu, tak żeby skutki wybuchu były zawsze możliwe do przewidzenia. To pozwoliłoby choćby ratować zakładników bez obawy o to, że ucierpią w wyniku wybuchu granatu.

4 / 8

Granat elektryczny

Obraz
© army.mil

Pewnie wszyscy z was kojarzą używane przez policję "tasery" - paralizatory elektryczne o zasięgu rażenia do 5 metrów dzięki wystrzeliwanym z rękojeści elektrodom z przewodami. Generowany przez tasery prąd o wysokim napięciu i niskim natężeniu powoduje silny ból oraz zakłócenie działania układu nerwowego i w rezultacie chwilowy, całkowity paraliż. Już w marcu 2011 roku Pentagon zamówił od firmy Taser International testową partię... granatów rażących prądem.

Zamówiona przez Pentagon wojskowa wersja - 40-milimetrowy pocisk Human Electro-Muscular Incapacitation (HEMI) przyczepia się do celu i razi go serią elektrowstrząsów. Ponieważ nie są potrzebne przewody, zasięg skuteczny dochodzi do 100 metrów - jest wielokrotnie większy niż w przypadku "cywilnego" tasera.

Na razie rażenie prądem ma trwać do 30 sekund (w zwykłym taserze - 5 sekund), jednak czas ten da się wydłużyć do kilku minut. HEMI można wystrzelić z podlufowego granatnika w karabinie szturmowym lub sześciostrzałowego granatnika M32 (który może wystrzelić do 6 pocisków w 3 sekundy, na zdjęciu).

5 / 8

Udoskonalona gumowa amunicja

Obraz
© PAP

Policja gumową amunicję stosuje już od dawna podczas tłumienia zamieszek. Wersja zamówiona przez Pentagon nie stanowi wielkiego przełomu, ale z pewnością jest istotnym udoskonaleniem. Amerykanie zażyczyli sobie zwiększenia zasięgu gumowych pocisków oraz dodanie do nich miniaturowych pojemników z farbą, które pozwolą na oznaczenie trafionego celu. W ten sposób łatwiej będzie wyłapać najniebezpieczniejsze cele.

6 / 8

Oślepianie laserem

Obraz
© Wikimedia

Broń do tymczasowego oślepiania za pomocą światła laserowego znana jest już od dość dawna. Pierwsze jej użycie datuje się na rok 1982 - brytyjskie okręty oślepiały w ten sposób argentyńskich pilotów podczas wojny o Falklandy. Dzisiejsza broń tego typu zazwyczaj ma postać karabinu lub przypomina latarkę i pozwala na krótkotrwałe oślepienie celu. Pentagon chce otrzymać ulepszoną wersję o zasięgu do 3 km.

7 / 8

Subsurface Non-Lethal Engagement-Impulse Swimmer Gun

Obraz
© army.mil

Jest to jedna z broni, która nie znajduje się jeszcze na wyposażeniu armii, ale jest jak najbardziej realna. System składa się z zanurzanych pod wodą generatorów impulsów akustycznych. Fala dźwiękowa powoduje utratę orientacji i nudności u płetwonurków. Armia USA planuje w ten sposób zabezpieczać swoje okręty oraz porty przed atakami płetwonurków - terrorystów. Skuteczny zasięg tej broni wynosi około 150 m.

Rozważa się również zakup zmodyfikowanej wersji tej broni, która będzie generowała pod wodą impuls elektryczny, powodujący zwiotczenie mięśni płetwonurków. Możliwe również, że system znajdzie zastosowanie jako broń EMP - unieruchamiająca łodzie, okręty czy pojazdy naziemne.

8 / 8

Laser Based Flow Modification system

Obraz
© BAE Systems

Całkowicie koncepcyjnym systemem, który marzy się Pentagonowi jest broń, pozwalająca na zawracanie wrogich samolotów lub zmuszanie ich do lądowania. System ma kierować wiązkę laserową na krawędź natarcia skrzydła wrogiego samolotu. Ma to wpłynąć na siłę nośną i zmusić maszynę do zawrócenia lub przymusowego lądowania. Przynajmniej w teorii będzie to broń nie powodująca śmierci, w praktyce jednak obawiamy się, że "przymusowe lądowanie" skończy się serią eksplozji.

Wybrane dla Ciebie
Komentarze (161)