Będą kosztować fortunę. "Pancerniki typu Trump" coraz bliżej

Podczas nowojorskiej wystawy obronnej Sea Air Space 2026, która odbyła się w tym tygodniu, szef operacji morskich adm. Daryl Caudle i sekretarz marynarki wojennej John Phelan przekazali nowe informacje na temat tzw. pancerników typu Trump". Znamy m.in. wstępne koszty.

Wizualizacja pierwszego pancernika typu TrumpWizualizacja pierwszego pancernika typu Trump
Źródło zdjęć: © Navy.mil
Bartłomiej Kucharski

Najnowsze informacje na temat okrętów, które administracja USA nazywa "pancernikami typu Trump" lub oznacza jako BBG(X), są już o wiele bardziej konkretne od dotychczasowych. Przedstawiono np. pewne informacje na temat kosztów. Pierwszy okręt, dopiero projektowany, lecz już noszący nazwę USS Defiant, ma zostać zamówiony w ramach budżetu na rok podatkowy 2028.

Dla przypomnienia, rok podatkowy w USA zaczyna się 1 października poprzedniego roku kalendarzowego (w tym wypadku 1 października 2027 r.) i kończy się 30 września. Prototyp, którego cena zawierać będzie z pewnością większość kosztów projektowania okrętów faktycznie zupełnie nowej klasy, ma kosztować amerykańskiego podatnika 17 mld USD.

Drugi okręt ma być już nieco tańszy – 13 mld dol. W ciągu najbliższych pięciu lat program będzie kosztował – o ile koszty nie poszybują w górę – 43,5 mld dol. (w tym ok. 1 mld dol. w roku podatkowym 2027), co może pozwolić na zamówienie trzech jednostek. Dla porównania, każdy z lotniskowców typu Ford kosztował 13-15 mld dol. W obu przypadkach kwoty nie obejmują uzbrojenia, statków powietrznych itp. Zgodnie z zapowiedziami sekretarza Phelana, są to dopiero wstępne szacunki. Optymistycznie zakłada on, że pewne koszty mogą zostać zredukowane. Za jaką cenę? Nie wiadomo.

Początki okrętu

US Navy rozpoczęła już rozmowy z dwoma ewentualnymi wykonawcami kontraktu (nazw firm nie podano). Zwycięski projekt będzie realizowany już od 2028 r., w tym bowiem roku okręt prototypowy zostanie nie tylko zamówiony, ale też planowana jest ceremonia położenia stępki. Wydaje się, że przy tak skomplikowanej jednostce jest to założenie dość optymistyczne. Tym bardziej że prace projektowe są na wczesnym etapie, zaś wiele systemów kluczowych dla innowacyjnych jednostek jeszcze nie jest gotowych. Dotyczy to takich rozwiązań, jak chociażby działo elektromagnetyczne – mimo niedawnego wznowienia prac nad nim nadal nie jest ono gotowe.

Sławosz Uznański-Wiśniewski o sławie. Jego życie "diametralnie zmieniło się"

Jaki ma być "pływający Trump"?

O samych pancernikach wiadomo obecnie stosunkowo niewiele. Na przykład wyporność i długość okrętu nie są jeszcze pewne, bowiem nadal nie zapadła decyzja co do napędu. Może on być konwencjonalny (turbogazowo-elektryczny) lub nuklearny, z wykorzystaniem reaktorów PWR3. Długość kadłuba ma wynosić 260-270 m, szerokość 32-35 m, wyporność zwykle jest podawana jako "ok. 35 tys. t", przy czym bardziej wydajna siłownia jądrowa podnosiłaby zapewne tę wartość.

Rozmiary kadłuba oraz bardzo wydajna i mocna siłownia mają zapewniać wysoką prędkość (spekuluje się nawet o przekraczaniu 40 węzłów, choć bardziej prawdopodobna jest prędkość maksymalna ok. 35 węzłów) oraz zapewnić energię elektryczną bardzo rozbudowanym systemom elektronicznym.

Na te ostatnie mają składać się m.in. bogaty zestaw środków radiolokacyjnych (z antenami ścianowymi AN/SPY-6(V)1 na czele), duży sonar w gruszce dziobowej, bogaty zestaw środków łączności, zapewne rozbudowany system autodiagnostyczny oraz łączności wewnętrznej, system kierowania ogniem z interfejsem w bojowym centrum informacyjnym oparty o nowe rozwiązania itd.

Nawet uzbrojenie ma potrzebować rekordowo wiele energii – głównym działem okrętu ma być wspomniana armata elektromagnetyczna o energii wynoszącej 32 MJ, poza tym jednostka otrzymać ma systemy walki radioelektronicznej oraz uzbrojenie laserowe (do sześciu "dział" dwóch typów).

Oprócz tego okręt otrzyma bardziej konwencjonalne uzbrojenie. Artyleryjskie składać ma się z dwóch klasycznych 127 mm armat Mk45 oraz dwóch 30 mm armat w wieżach Mk38. Uzbrojenie rakietowe ma być rozbudowane pod względem liczby typów. Będą to aż trzy różne typy wyrzutni: RIM-116 RAM, standardowa wyrzutnia pionowa Mk41 i nowy typ wyrzutni pionowej CPS.

Ta pierwsza, typowa dla współczesnych okrętów US Navy (głównie niszczycieli typu Arleigh Burke), pomieści szeroki wachlarz uzbrojenia przeciwlotniczego i przeciwrakietowego (z opcją zwalczania okrętów i celów naziemnych; rodziny SM-3 i SM-6), pocisków dalekiego zasięgu (Tomahawk Block V) czy pocisków do zwalczania okrętów podwodnych (VL-ASROC). Ten drugi, nowszy typ CPS, ma być wykorzystywany do wystrzeliwania pocisków hipersonicznych.

Pancerniki typu Trump będą mogły przenosić broń jądrową: zarówno na pociskach hipersonicznych (co jest na razie opcją), jak i w komorach Mk41 w pociskach manewrujących SLCM-N. Wyrzutni typu CPS ma być 12, Mk41 – 128, co nie jest wartością imponującą jak na tak wielki kadłub (podobną liczbę przenoszą np. znacznie mniejsze zmodernizowane krążowniki typu Yorktown czy budowane japońskie krążowniki ACEV).

Wizualizacja pancernika rakietowego klasy Trump.
Wizualizacja pancernika rakietowego klasy Trump. © Naval Sea Systems Command

Zdolności jednostki będą uzupełniane przez statki powietrzne: lądowisko i hangar mają być zdolne do przyjęcia statków powietrznych wielkości przemiennopłatów rodziny V-22 Osprey. Generalnie jednak uzbrojenie będzie rozbudowane i dość liczne, a większy kadłub zostanie spożytkowany na zapewnienie załodze liczącej ponad 800 żołnierzy komfortu oraz bezpieczeństwa. Np. przewidziano rozbudowaną ochronę bierną, w tym pancerz stosowany na największą od drugiej wojny światowej skalę.

Potężny okręt, ale po co?

US Navy ma otrzymać docelowo 20-25 okrętów, być może dwóch odmian (większej i mniejszej). US Navy potrzebuje ich z wielu zróżnicowanych powodów. Przede wszystkim - następców potrzebują stare krążowniki typu Ticonderoga, a niedługo po nich najstarsze niszczyciele typu Arleigh Burke. Przyjęto założenie, że oczekiwanych licznych i oferujących duże zdolności systemów nie da się pomieścić w kadłubie wielkości współczesnego niszczyciela, a więc 8-12 tys. ton. Stąd niestandardowe rozmiary jednostek.

Dodatkowo okręty te zastąpią pancerniki typu Iowa, wycofane w latach 90. ze służby. Redukcja floty spowodowała wystąpienie luki w zdolnościach związanych z dużą siłą ognia połączoną z odpornym na ciosy kadłubem. Od lat 90. US Navy zgłaszała różne koncepcje, które można pogrupować w dwa zestawy projektów. Pierwszy obejmował tzw. Arsenal Shipy, tj. duże (od kilkunastu do 40 tys. t) okręty będące właściwie pływającymi bateriami rakietowymi.

Z drugiej strony, w grę wchodziły bardziej uniwersalne okręty. Przez ostatnie 30 lat trwały prace nad niszczycielem nowej generacji i krążownikiem nowej generacji. W ramach pierwszego projektu powstały horrendalnie drogie i niezbyt udane okręty typu Zumwalt, zbudowane w trzech egzemplarzach zamiast planowanych 32. Budowy drugiej klasy jednostek o większej wyporności (szacowanej zwykle na 20-25 tys. t) w ogóle nie podjęto.

Tymczasowo Trumpy mają zastąpić obie klasy okrętów, będąc jedynymi wielkimi uderzeniowymi jednostkami nawodnymi. Do programu właściwego następcy masowo budowanego Arleigh Burke US Navy wróci później. Zapewne doświadczenia z projektowania i analiz starszych typów będą podstawą do budowy "pancerników".

Można mieć pewne wątpliwości co do tego; czy i ten program się powiedzie. Doświadczenia z ostatnich dekad nie napawają optymizmem. US Navy zupełnie zepsuła koncepcje całej klasy LCS oraz fregat typu Constellation, poprzedni rewolucyjny duży okręt nawodny – DDG-1000 Zumwalt – okazał się drogą pomyłką. Nie ma pewności, czy przyszły USS Defiant nie podzieli ich losu, lub czy US Navy nie zmieni za jakiś czas koncepcji, ponownie opóźniając wejście do służby tak potrzebnych dużych jednostek.

Nazewnictwo

W USA okręty te klasyfikowane są jako "battleship". Na język polski tłumaczy się to jako "pancernik", choć właściwie geneza angielskiego terminu wskazuje na "okręt bitewny". Amerykanie jasno jednak porównują koncepcję typu Trump do USS Iowa, więc wydaje się, że termin "pancernik" jest poprawny i… dobry, jak każdy inny.

W praktyce oczywiście Trumpy z prawdziwymi pancernikami – z grubym stalowym pancerzem i kilkoma-kilkunastoma działami wielkokalibrowymi – nie będą mieć nic wspólnego. Będą jednak pełnić w jakimś sensie ich funkcję, tj. największych okrętów uderzeniowych z kluczowymi "argumentami" w postaci dość silnego uzbrojenia. Puryści językowi mogą się z tym nie zgadzać, ale z drugiej strony czy współczesna fregata, choćby przyszły ORP Wicher, ma cokolwiek wspólnego z "oryginalną" fregatą żaglową?

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ