Za10groszy.pl - czy rzeczywiście wylicytujesz tu przedmioty o 90 proc. taniej?

Strona głównaZa10groszy.pl - czy rzeczywiście wylicytujesz tu przedmioty o 90 proc. taniej?
14.09.2016 11:00
Za10groszy.pl - czy rzeczywiście wylicytujesz tu przedmioty o 90 proc. taniej?
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

„Tylko nowe przedmioty o 90% taniej!”. Chwytliwe hasło przyciąga mój wzrok. Nazwa domeny także jest zachęcająca: za10groszy.pl. Serwis reklamuje się w internecie ofertą drogich przedmiotów (głównie elektroniki) po śmiesznie niskich cenach. Przekręt, czy może jednak okazja jedna na milion?

Za10groszy.pl to serwis aukcyjny, gdzie ceny zaczynają się od 0 złotych (słownie: zera złotych). Działa w Polsce od 200. roku, a spółka zarejestrowana jest na Cyprze (co pozwala unikać płacenia podatków w naszym kraju). Mogliście się już spotkać z reklamami serwisu, w jednej wystąpiła nawet Natalia Siwiec.

W ofercie serwisu są perfumy, bony podarunkowe, ale przede wszystkim elektronika. Znajduję między innymi aukcję aparatu Canon PowerShot G7. za zero złotych. Jeśli już zastanawiacie się, co stało się z symboliczną złotówką i jak to może działać, śpieszę z odpowiedzią.

Cena aukcji faktycznie zaczyna się od 0 zł. Ale żeby wziąć w niej udział i licytować, należy wykupić tzw. BID-y. To one pozwalają na podbijanie stawki w licytacji. Pakiet 20. BID-ów kosztuje 40 zł, pakiet 1000 BID-ów – 140 złotych. Każde przebicie powoduje podniesienie ceny produktu o jeden grosz. Przebicie jest różne w zależności od aukcji, w jakiej bierzecie udział – może być jednokrotne, może być dziewięciokrotne.

288803492192532627
Źródło zdjęć: © BID-y pozwalają licytować w aukcjach na serwisie Za10groszy (fot. Za 10 groszy)

Powodowana ciekawością oczywiście założyłam konto w serwisie. Wykupiłam najtańszy pakiet BID-ów (za 40 zł), odebrałam promocyjny zestaw BID-ów dla nowych użytkowników (10. sztuk) i przystąpiłam do licytacji. Na pierwszy ogień poszedł Intel Computer Stick (za 1 grosz) oraz MacBook Pro (w momencie gdy przystępowałam do aukcji cena wynosiła 3,64 zł). W momencie gdy piszę te słowa, cena MacBooka Pro wynosi już 17 złotych i 16 groszy, a ja przebijam 9-krotnie. Chyba już widzicie, w jakim kierunku to zmierza.

Sposób działania serwisu za10groszy.pl oparty jest o grę opracowaną przez ekonomistę Martina Shubika. Gra nazywa się „aukcja o dolara”, a zasady są następujące:

- przedmiotem aukcji jest banknot o nominale 1 dolara;

- dolar zostanie sprzedany tej osobie, która zaoferuje najwięcej;

- uwaga, haczyk: druga osoba też partycypuje w kosztach (ale nie dostanie nic w zamian);

- w aukcji może brać udział dowolna liczba graczy.

Widzicie już podobieństwa? Ceny są tak niskie, bo każda osoba, która bierze udział w licytacji, dokłada się swoimi BID-ami do kosztu przedmiotu. Ostatecznie zwycięzca płaci za przedmiot cenę + BID-y, które wydał na licytowanie, sprzedawca zaś otrzymuje kwotę, na którą składają się wszystkie wydane przez graczy BID-y.

288803492193056915
Źródło zdjęć: © Za10groszy - aukcja z aparatem za 0 zł (fot. Za 10 groszy)

Jak czytamy na Wikipedii: w „Aukcji o dolara” następuje „irracjonalna eskalacja kosztów, wynikająca z faktu obliczania wartości oczekiwanej gry, bez brania pod uwagę, że drugi gracz będzie ją obliczał w ten sam sposób co pierwszy”. Innymi słowy – nastawiamy się na wygranie aukcji, więc będziemy podbijać stawkę, chcąc przelicytować konkurentów. W pamięci mamy już wydane pieniądze na BID-y, więc z każdym klikiem chęć wygranej robi się coraz większa. Ale możemy zapomnieć, że współlicytujący kierują się dokładnie takimi samymi zasadami. W efekcie wpadamy w spiralę licytowania, którą wygrać może tylko jeden.

Ale czy na pewno? Na blogu za10groszy.pl znajdujemy jeszcze bardziej łopatologiczne wyjaśnienie:

„Gra będzie kontynuowana do momentu, gdy któremuś z graczy skończą się pieniądze. Zakładając, że obaj mają po 100. dolarów, podbijać można o co najmniej centa i obaj będą grali do końca. Ostateczna strata będzie wynosiła dla pozornego zwycięzcy 999 dolarów, a dla przegranego 999,99 dolarów. Zwycięzca dostanie bowiem dolara inwestując w to 1000 dolarów, a przegrany skończy licytację na wysokości 999,99 dolara, nie dostając nic.

Faktycznym zwycięzcą stanie się organizator gry, zyskując na niej łącznie 1998,99 dolara za wystawienie monety 1-dolarowej”.

Trudno powiedzieć, na ile cyniczny jest ten wpis.

W 2014 roku za10groszy.pl nagrodzony został Grand Prix w konkursie Laur Konsumenta. Marzena Libura-Michniewicz, koordynator kategorii internetowe serwisy aukcyjne powiedziała mi, że nagrody przyznawane są w oparciu o głosy konsumentów. Ale kilka dobrych lat temu Wyborcza.pl prześwietliła procedurę przyznawania Laurów i okazało się, że tym popularnym firmom po prostu proponuje się wykupienie nagrody...

W sieci znaleźć można też zarzuty użytkowników wobec serwisu aukcyjnego. Najpoważniejsze z nich dotyczą wynajmowania ludzi, których jedynym celem jest podbijanie ceny. Na blogu Nieza10groszy.pl czytamy:

"_ Wszystko zależy od wielkości pakietu bidów który kupisz. Im pakiet jest większy tym bardziej wartościowe towary możesz za to wylicytować. Zasada jest jednak taka, że nie wygrasz więcej niż wpłaciłeś! Co z tego że kupisz np. bon o wartości 100zł za 1zł, skoro za pozostałe bidy nie jesteś w stanie nic już kupić bo booty ci na to nie pozwolą. Na pakiet 1000 bidów wydajesz 130zł. Bidów nie możesz z powrotem odsprzedać. Rachunek jest więc prosty. Ten bon o wartości 100zł kupiony czasem za kilka groszy kosztował cię będzie 130zł + 6 zł za przesyłkę + kwota do zapłaty która zostaje wylicytowana. Gdzież jest więc tutaj zysk? _"

Wysłałam już w tej sprawie pytania do właścicieli serwisu, ale od kilku dni milczą.

A co na to UOKiK? Agnieszka Majchrzak, odpowiedzialna w urzędzie za kontakt z mediami, przyznaje, że kilka lat temu faktycznie otrzymali kilka skarg, było ich jednak stosunkowo niewiele.

Serwis za10groszy.pl porównać można do gry w ruletkę. Obstawiamy z nadzieją, że tym razem w końcu się uda. Ale tak jak w przypadku ruletki, gdzie kasyno zawsze zwycięża, tak tu zawsze zwycięża organizator aukcji. Za10groszy.pl nie jest „przekrętem”, ale korzystanie z usług serwisu będzie jak igranie z ogniem.

MacBook Pro ze wspomnianej wcześniej aukcji kosztuje już 25 zł 11 groszy. Wydałam wszystkie BID-y (40 złotych) i nie jestem ani o krok bliżej do zakupu komputera.

_ Joanna Sosnowska _

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (173)