Windows całkowicie za darmo? To możliwe

Windows całkowicie za darmo? To możliwe
07.04.2015 11:59
Windows całkowicie za darmo? To możliwe
Źródło zdjęć: © OFFICIAL LEWEB PHOTOS / CC

Podczas dorocznej konferencji developerów ChefConf jeden z przedstawicieli Microsoftu wypowiedział słowa, które zelektryzowały zebranych i zapewniły mu entuzjastyczny aplauz ze strony zebranych. Zasugerował coś, co jeszcze parę lat temu brzmiałoby jako szaleństwo – Windows nie tylko za darmo, ale wręcz jako tzw. wolne oprogramowanie (open source).

- Tak jak mówiłem, to zupełnie nowy Microsoft – powiedział Mark Russinovich, dyrektor ds. technologii należącej do giganta z Redmond platformy Azure Cloud, w odpowiedzi na żywiołowe brawa ze strony zebranych. I faktycznie, pod rządami nowego prezesa, Satya Nadelli, firma złapała nowy wiatr w żagle. Tak dobrze nie pisało się o niej dawno, a na pewno nie pod zwierzchnictwem poprzedniego szefa, Steve'a Ballmera. Nadella ma przede wszystkim coś, co Microsoftowi w walce z Applem czy Googlem wydaje się niezwykle potrzebne – świadomość tego, jak ważny jest wizerunek firmy.

Problemem Microsoftu od lat nie był brak klientów. Z ich produktów korzysta każdy, albo w domu, albo w pracy, niezależnie od tego, czy mu się to podoba, czy nie. Niemal nikt za to nie powie, że jest ich fanem. Oprogramowanie giganta z Redmond nie gromadzi wokół siebie oddanych miłośników, fanów, entuzjastów, gotowych za darmo reklamować je innym. Ostatnie decyzje giganta z Redmond mogą to zmienić.

Przede wszystkim Microsoft pod rządami Nadelli zdaje się dochodzić w końcu do wniosku, który powinien być jasny od dawna – na rozdawaniu oprogramowania za darmo zarobić można paradoksalnie więcej niż na jego sprzedawaniu (szerzej pisaliśmy o tym w tym artykule). Budowanie grupy lojalnych odbiorców, którzy nie przesiądą się na konkurencyjny produkt przy pierwszej okazji, jest znacznie cenniejsze niż jednorazowy zarobek. Pierwsze sygnały wskazujące na nową politykę dostaliśmy przy okazji zapowiedzi Windowsa 10.

Najpierw okazało się, że wszyscy właściciele Windows 8 dostaną aktualizację do "dziesiątki" za darmo. Później dowiedzieliśmy się jeszcze, że dotyczyć to będzie wszystkich kopii systemu – nawet tych pirackich (szerzej pisaliśmy o tym w tym artykule). Największe "cyfrowe ułaskawienie" objąć ma głównie Chiny, ale jak poinformował szybko polski oddział giganta, będzie można na nie liczyć również w naszym kraju.

Teraz okazało się, że może być to kolejny zwiastun długofalowej zmiany w polityce Microsoftu. Firma nie wyklucza wcale przejście ze swoim systemem na model open source. Oprogramowanie byłoby nie tylko udostępniane za darmo, ale też z pełnym dostępem jego kodu źródłowego. Oznaczałoby to, że każdy mógłby wprowadzać do Windowsa dowolne zmiany, usprawniając system i rozszerzając jego funkcjonalność, tak jak od lat dzieje się to w przypadku Linuksa.

Oczywiście utopijna zapowiedź Russinovicha brzmi tak jednoznacznie optymistycznie tylko w teorii. Otwarcie kodu Windowsa dla wszystkich oznaczałoby bowiem również łatwiejszy niż kiedykolwiek dostęp do luk i niedoróbek systemu. Z jednej strony przyspieszałoby to ich poprawienie, z drugiej – wystawiało użytkowników na jeszcze więcej potencjalnych ataków. Wśród chętnych do przejrzenia tego, jak działa ten system, równie wielu jest takich, którzy chcieli go poprawić i zmienić na lepsze, jak tych, którzy taką wiedzę wykorzystaliby w swoich własnych celach.

Z tego powodu trudno się oczywiście spodziewać, by Microsoft jutro, za miesiąc czy za rok po prostu "otworzył" swój system dla wszystkich. Wejście w segment open source będzie wymagało od firmy poświęcenia olbrzymich środków i przygotowania takiej wersji systemu, która nie narażałaby płacących użytkowników na nowe zagrożenia. Russinovich przyznaje, że to projekt, w który zaangażować trzeba by najlepszych specjalistów (geniuszów, dosłownie "naukowców od rakiet kosmicznych", mówi). Ale wcale to jego firmy nie zraża.

- W firmie odbywamy wszystkie wyobrażalne rozmowy na temat tego co można zrobić z naszym oprogramowaniem i usługami – powiedział Russinovich branżowemu portalowi "Wired". A my, kto wie, być może dożyjemy jeszcze czasów, w których ludzie będą mówić, że są "fanami oprogramowania Microsoftu".

_ DG _

Zobacz także: Historyczny system Microsoftu na smartfonach - co za pomysł!

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (5)