Rząd wyda 400 mln zł i "rozbroi" bomby ekologiczne. Celem rekultywacja
Polskie samorządy otrzymają potężny zastrzyk gotówki na usuwanie nielegalnych i toksycznych wysypisk oraz rekultywację terenów zdegradowanych i poprzemysłowych. Wszystko po to, by można było ponownie wykorzystać ten teren.
Minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, ogłosiła, że samorządy w Polsce otrzymają łącznie 400 mln zł na rekultywację terenów poprzemysłowych oraz usuwanie nielegalnych wysypisk toksycznych odpadów. Środki te pochodzą z budżetu państwa, Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW).
Toksyczne odpady pozamykane w prywatnych magazynach czy stodołach
- Przez lata w Polsce narosło wiele bomb ekologicznych i zaczynamy ich rozbrajanie we współpracy z samorządami - powiedziała Hennig-Kloska podczas konferencji. Podkreśliła, że chodzi o usunięcie nielegalnych składowisk toksycznych odpadów, które zagrażają zdrowiu mieszkańców i środowisku.
Minister doprecyzowała, że będą to miejsca nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych, a więc takie w przypadku których absolutnie nie było mowy o żadnych zgodach na takie działania. - To często miejsca, które odkrywane są przypadkiem, bo znajdują się na prywatnych posesjach, zamknięte w magazynach czy stodołach - mówiła.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Środki na rekultywację i usuwanie odpadów
Na ten cel zabezpieczono 100 mln zł w NFOŚiGW, które będą dostępne po wakacjach w trybie naboru niekonkurencyjnego. Dodatkowo, 200 mln zł z budżetu państwa trafi do samorządów jeszcze w tym roku. Kolejne 100 mln zł z KPO zostanie przeznaczone na rekultywację terenów poprzemysłowych.
W pierwszej kolejności środki trafią do dziewięciu lokalizacji w województwach łódzkim, śląskim, świętokrzyskim i małopolskim. - Większość tych samorządów jest już po rozstrzygnięciu albo w trakcie rozstrzygania przetargów - zaznaczyła minister.
Transporty będą plombowane i śledzone za pomocą GPS
Minister Hennig-Kloska podkreśliła, że transporty odpadów będą plombowane i monitorowane za pomocą GPS, aby zapobiec ich nielegalnemu przemieszczaniu między gminami. - To jest absolutnie niepożądana sytuacja, by z pieniędzy na sprzątanie wysypisk dokładać pieniędzy mafii śmieciowej - dodała.
Samorządy będą mogły wpisywać do hipoteki nieruchomości, na których znajdują się nielegalne składowiska, co zabezpieczy interes Skarbu Państwa. Możliwe będzie także przejęcie nieruchomości w drodze sądowej, aby odzyskać publiczne środki.
Sosnowiec już zaczął, sprzątnie 600 ton odpadów
Sosnowiec jest jednym z pierwszych miast, które rozpoczęło sprzątanie nielegalnego wysypiska toksycznych odpadów. Znajduje się ono w centrum miasta, blisko cieków wodnych i osiedli mieszkaniowych. W latach 2020 i 2022 doszło tam do pożarów, a na wysypisku wciąż znajduje się 600 ton odpadów.
Program usuwania toksycznych odpadów ma trwać trzy lata (2025-2027) i uwzględnia ograniczenia w spalarniach, które są wyznaczone do bezpiecznej utylizacji odpadów. Minister zapowiedziała, że będzie wnioskować o dodatkowe środki na przyszłe lata, gdyż wiele gmin wciąż potrzebuje wsparcia.
Nowelizacja ustawy o odpadach, która weszła w życie 1 stycznia, umożliwiła tegoroczne dotacje. Samorządy mogą teraz otrzymać więcej niż 80 proc. dofinansowania na likwidację niebezpiecznych składowisk.