wp

Pokaż mi swój telefon - powiem ci, kim jesteś

W czasach Windowsa łupanego ludzi oceniało się powierzchownie po tym, jakie noszą buty, po fryzurze czy sposobie mówienia. Obecnie wszystko jest dużo łatwiejsze. Pokaż mi swojego smartfona, a powiem ci, kim jesteś. A przynajmniej co ludzie o tobie myślą.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pokaż mi swój telefon - powiem ci, kim jesteś
(Daniel Flathagen / flickr.com / CC)

Nokia - Ci, którzy cię znają, postrzegają cię jako niereformowalnego konserwatystę, na co dzień chodzącego w tweedowych marynarkach. Co zresztą nie jest prawdą, jako że masz też kilka marynarek z grubego sztruksu. Nie lubisz wszelkich zmian, dlatego też jesteś zagorzałym przeciwnikiem globalnego ocieplenia, z komputerów uznajesz tylko stacjonarne, a laptopa, palmtopa czy innego netbooka kupisz sobie dopiero w okolicach roku 2030. kiedy będzie je można dostać jedynie w sklepach z antykami. Konsekwentnie w każdych wyborach głosujesz na tę samą partię, słuchasz tej samej stacji radiowej od lat, wciąż w szafie trzymasz również garnitur, w którym szedłeś do pierwszej komunii.

iPhone - Jesteś modnym gadżeciarzem, któremu jednakże z przełomowych rozwiązań technicznych w zupełności wystarcza wewnętrzna antena oraz sam fakt posiadania przez telefon wyświetlacza. Nie interesuje cię, czy twój stolik do kawy ma cztery, trzy czy dwie nogi. Grunt żeby ładnie wyglądał. Do pracy dojeżdżasz rowerem, bo to modne i zdrowe. Nawet jeśli każdego ranka masz do pokonania dystans między Łodzią a Warszawą. Ale cóż, wstawanie o pierwszej rano też nie jest najgorsze, a sen to mieszczański, mainstreamowy przeżytek.

wp

Samsung - Chciałeś mieć najnowszego iPhone'a, ale twoi rodzice mają mniej pieniędzy niż rodzice tych z powyższej grupy, albo już sam zarabiasz na siebie i potrzeba jedzenia wygrała u ciebie z chęcią kupienia drogiego i średnio przełomowego technicznie sprzętu. Zresztą i tak jedynymi funkcjami, jakich używasz w swojej maszynie jest wykonywanie połączeń, odbieranie połączeń, rozmawianie w trakcie połączenia, ten skomplikowany, nowy system nazywający się SMS oraz kalendarz. Zapisałeś się na podyplomowe studia robienia zdjęć telefonem.

Motorola - Jest was trzech w całym kraju. Wszyscy dobrze się znacie. Macie wrażenie, że ludzie przyglądają się wam z wyższością na ulicy, kiedy się spotykacie razem, to rozmawiacie konspiracyjnym szeptem. Ostatnio wszyscy ściągnęliście sobie nową aplikację. Kalkulator. Dwie trzecie z was jest z tego powodu bardzo zadowolone.

HTC - Jesteś średnio zamożnym człowiekiem, masz statystyczne 1,8 dziecka i wciąż czekasz na lepsze jutro. Oraz pozostałe 0,2 dziecka. Nie interesuje cię tak naprawdę, z czego rozmawiasz i na czym sprawdzasz pocztę, ten telefon wciśnięto ci na promocji w twojej sieci. W kwestionariuszach osobowych na pytanie o ulubiony rodzaj muzyki wpisujesz "każda", a w rubryce "zainteresowanie": "różne".

Sony Ericsson - Kompletnie nie interesujesz się nowymi technologiami, ale jesteś przekonany, że jeśli coś robiły dwie znane firmy, to z pewnością musi to być lepsze niż podobna rzecz wykonana przez jedną korporację. Starasz się przy tym nie myśleć o ulicznych resorakach, znanych jako Smart, powstałych przy współpracy Swatcha i Mercedesa. Pierwszego SE nabyłeś lata temu i teraz wolisz nie eksperymentować, bo już się przyzwyczaiłeś, poza tym nie masz czasu na takie bzdury, jak uczenie się nowego układu menu - musisz ciężko pracować, żeby spłacić potężny kredyt na dom.

wp

BlackBerry - Wyobrażasz sobie siebie jako wiecznie zabieganego biznesmena pod krawatem, jeżdżącego sportowym autem. Czatujesz ze swoimi znajomymi za darmo dzięki BIS i uważasz to za szczyt techniki. Jednak jesteś tylko pracownikiem średniego szczebla, który do pracy dojeżdża tramwajem, a ludzie spoza kręgu twoich znajomych postrzegają cię jako relikt przeszłości i patrzą na ciebie z politowaniem w oczach. To nie amerykański film o maklerach na nowojorskiej giełdzie, obudź się!

**Dołącz do nas na Facebooku**

-/jg/gb

Polub WP Tech
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.