Kulminacja topnienia lodowców. "To naprawdę porusza nasze serca"
Tempo zaniku lodowców na całym świecie przyspiesza jak nigdy wcześniej. W zależności od przyjętego scenariusza ocieplenia klimatu, do połowy XXI wieku może każdego roku znikać od 2 000 aż do 4 000 lodowców. To zwiastuje poważne konsekwencje i zmiany poziomu mórz, zasobów wodnych i ekosystemów górskich.
Naukowcy przeanalizowali obrysy 211 490 lodowców z globalnej bazy satelitarnej i wskazali moment „szczytu wymierania lodowców”. Będzie to rok, w którym liczba corocznie znikających lodowców osiągnie maksimum. Zespół kierowany przez glaciologa Landera Van Trichta zestawił wyniki z kilkoma scenariuszami ocieplenia: od 1,5°C do 4°C względem epoki przedprzemysłowej.
Tempo topnienia lodowców przyśpiesza
Jak podaje portal Science Alert, Ziemia corocznie traci około 1 tys. lodowców, a tempo topnienia nieustannie przyspiesza. Nawet jeśli uda nam się ograniczyć proces ocieplania klimatu do 1,5°C tempo wzrośnie do 2 tys. rocznie około 2041 r. To oznacza, że do końca stulecia na Ziemi pozostałoby w takim wariancie 95 957 lodowców, czyli nieco mniej niż połowa obecnej liczby.
- Zniknięcie każdego pojedynczego lodowca może mieć poważne konsekwencje lokalne, nawet jeśli jego udział w topnieniu jest niewielki – powiedział dziennikarzom Van Tricht z ETH w Zurychu i Vrije Universiteit w Brukseli.
TechNielogicznie [#1] - Czy misja Ignis była stratą pieniędzy?
Według prognoz z których zakładany jest wzrost temperatury sięgający 2,7°C w latach 2040–2060 znikałoby średnio ok. 3 tys. lodowców rocznie. Do 2100 r. przetrwałoby zaledwie 43 852, czyli jeden na pięć. Jak zaznaczają badacze, oznacza to daleko idące zmiany w krajobrazach górskich i loklanych ekosystemach.
- Utrata lodowców, o której tu mówimy, to coś więcej niż tylko problem naukowy. To naprawdę porusza nasze serca – powiedział badacz.
Najczarniejszy scenariusz
Najgorszy scenariusz przewiduje wzrost aż o 4°C. To oznacza, że w połowie wieku rocznie topniałoby około 4 tys. lodowców, czyli 9 proc. całości. Naukowcy wyjaśniają, że spadek tempa po "szczycie" nie wynika z poprawy klimatu, lecz z tego, że po prostu pozostaje coraz mniej lodowców.
Zespół zwraca uwagę, że bilans masy to nie jest jedyny wymiar zmian. Utrata mniejszych lodowców ma mniejszy wpływ na poziom mórz, ale silniej uderza lokalnie, czyli m.in. w turystykę, kulturę i zasoby wodne. Van Tricht mówi podkreśla, że ich wyniki podkreślają jak pilna i potrzebna jest ambitna polotyka kilmatyczna.
Niedługo przekroczymy próg 1,5°C
Terminy „szczytu wymierania” różnią się regionalnie. W Alpach i w Andach subtropikalnych, gdzie dominują mniejsze lodowce, nawet połowa może zniknąć w ciągu dwóch dekad. W Grenlandii i na obrzeżach Antarktydy maksimum wypadnie później, bo większe lodowce topnieją wolniej. ONZ ostrzega zarazem, że próg 1,5°C może zostać przekroczony w najbliższych latach.