Koniec ze sprzętem, który psuje się tuż po gwarancji. Unia zmieni przepisy

Koniec ze sprzętem, który psuje się tuż po gwarancji. Unia zmieni przepisy

Koniec ze sprzętem, który psuje się tuż po gwarancji. Unia zmieni przepisy
Źródło zdjęć: © Fotolia
09.03.2016 07:11, aktualizacja: 09.03.2016 12:54

Wadliwy i zbyt szybko psujący się sprzęt elektroniczny to nie tylko dodatkowe wydatki dla konsumentów, ale i rosnące góry elektrośmieci. By temu przeciwdziałać, UE chce zobowiązać producentów, żeby wytwarzany przez nich sprzęt był trwalszy i naprawialny.

Cykl życia sprzętów RTV i AGD z roku na rok wydaje się być coraz krótszy. Potwierdzają to badania. 1. lutego br. niemiecki Urząd ds. Środowiska (UBA - Umweltbundesamt) opublikował raport, z którego wynika m.in., że liczba urządzeń domowych, które zepsuły się w ciągu pięciu lat od zakupu wzrosła w ostatnich latach niemal dwukrotnie - z 3,5 proc. w 2004 r. do 8,3 proc. w roku 2013. Zdaniem autorów raportu, ekspertów z Instytutu Badawczego Oeko-Institut oraz Uniwersytetu Bonn, jeszcze w 2004 r. przeciętny żywot pralki wynosił 16 lat, a w 2013 r. już prawie trzy lata mniej. Lodówka w 2004. r. psuła się po ok. 15,5 roku użytkowania, w 2013 - po 14 latach.

- Z testów produktów wynika, że najczęściej psują się szczoteczki elektryczne do zębów, a konkretnie przestają działać wbudowane w nie akumulatory. Analogicznie jest w przypadku np. nawigacji samochodowej - mówi Piotr Koluch, szef fundacji Pro-Test, zajmującej się testowaniem produktów.

- Psują się często małe elementy, takie których nie opłaca się jednak wymieniać. Na przykład 80 proc. awarii odkurzaczy to popsute szczotki silnika. Szczotki to także newralgiczny element jeśli mowa o pralkach. Niby mała część, a przesądza o żywotności całego sprzętu. Inna sprawa, że ludzie przyzwyczaili się do wymiany sprzętu i średnio co dwa lata kupujemy nowego smartfona, mimo że stary wciąż działa - dodaje.

Coraz głośniej też mówi się o tym, że producenci postarzają swoje produkty celowo. Tzw. planowana awaryjność produktów polegać ma na tym, że producenci umyślnie ograniczają żywotność wytwarzanych przez siebie urządzeń po to, aby napędzić konsumpcję. Producenci zaprzeczają, ale UE i tak postanowiła podjąć odpowiednie działania i zwalczać awaryjność sprzętu w ramach gospodarki w obiegu zamkniętym.

Ponieważ naprawa sprzętu często jest nieopłacalna (koszt naprawy przekracza wartość urządzenia), a czasem nawet niemożliwa (bo np. brakuje części zamiennych), zwykle ląduje on na śmietniku. - Z ekologicznego punktu widzenia jest to nie do przyjęcia - mówi prezes UBA Maria Krautzberger.

I ma na myśli nie tylko to, że elektrośmieci są kosztowne i niełatwe w utylizacji, ale i to, że produkcja nowych sprzętów to zużycie dodatkowej energii, a co za tym idzie emisja dodatkowych zanieczyszczeń i gazów cieplarnianych do atmosfery. Rosnące góry elektrośmieci martwią nie tylko naukowców i ekologów, ale i polityków.

- UE produkuje ok. 1. mln ton elektrośmieci rocznie, z czego 5 milionów ton nie jest odpowiednio przetwarzana. Pamiętajmy, że to odpady o wysokiej toksyczności, mające negatywny wpływ zarówno na środowisko, jak i na nasze zdrowie - alarmuje niemiecki europoseł Jo Leinen, członek komisji Parlamentu Europejskiego ds. ochrony środowiska. - Dlatego istotne jest, aby zmniejszać ilość elektrośmieci jako całości, a to można osiągnąć tylko wtedy, jeśli urządzenia będą działały dłużej i jeśli usprawni się proces ich zbierania, przetwarzania i ponownego wykorzystania - dodaje.

W grudniu ubiegłego roku Komisja Europejska przedstawiła nowy pakiet propozycji dotyczący gospodarki w obiegu zamkniętym (tzw. circular economy). Zgodnie z jej założeniami czas odejść od dotychczasowego linearnego podejścia do gospodarki: wziąć - użyć - wyrzucić, i pójść w kierunku podejścia cyrkularnego, zakładającego jak najdłuższe wykorzystanie produktów i ograniczenie ilości odpadów przez recycling, odzysk i ponowne ich użycie. Upraszczając: używaj dłużej - przetwórz - odzyskaj co się da i użyj ponownie. W rezultacie "circular economy" chce powoli eliminować produkty, których nie można naprawić ani ponownie wykorzystać (w tym także wadliwą elektronikę), uznając je za sprzeczne ze swoimi założeniami.

Skutecznym narzędziem ma być tu dyrektywa o Ecodesign, zwanym też Eko-projektowaniem, która m.in. zakłada odpowiedzialność producentów za żywotność produktów, ich naprawialność i możliwość ponownego użycia. Dyrektywa ma także nakładać na producentów obowiązek lepszego etykietowania sprzętów (czyli nie tylko określania długości gwarancji, ale i przewidywanej żywotności urządzeń) i zapewniania części zamiennych przynajmniej przez dekadę od chwili zakupu.

- Dyrektywa Ecodesign wydaje się być dobrym narzędziem, jeśli chodzi o zwiększenie wymagań wobec naprawialności i wytrzymałości produktów - mówi europoseł Leinen.

Jak wykorzystać ją do walki z planowanym postarzaniem produktów? Jak mówią specjaliści, można nałożyć na producentów kosztowny obowiązek utylizacji zepsutych sprzętów lub przedłużyć czas trwania gwarancji.

- Dobrym pomysłem mogą być przepisy prawne przedłużające okres gwarancyjny - zgadza się Leinen. - Ważna jest tu zmiana całościowa: polityka UE dotycząca produkcji powinna opierać się na produktach zaprojektowanych tak, żeby były trwałe, naprawialne i odzyskiwalne. Konsumenci powinni być informowani o wpływie urządzenia na środowisko, tak żeby mogli podjąć świadomą decyzję o zakupie. W momencie, kiedy produkt zostanie zakupiony powinna istnieć możliwość jego modernizacji w przyszłości i poprawy jego funkcjonowania. Planowana awaryjność produktu i konieczność jego wymiany co 2-3 lata muszą przejść do przeszłości. Firmy także odniosą korzyści z tej polityki - ponieważ zasoby staną się rzadsze, ceny zaczną rosnąć. Ponadto zakłady będą mogły otworzyć nową działkę działalności, czyli naprawy sprzętu. UE powinna przekonywać do tego producentów.

- Komisja będzie w najbliższych latach analizować zawarte w dyrektywie Ecodesign wymagania dotyczące sprzętu - mówi jeden z urzędników KE. - Po pierwsze dłuższa żywotność (sprzętu - WP.PL), a po drugie możliwość naprawy, żeby to nie były elektrośmieci jednorazowego użytku. O tym dyskutowaliśmy - powiedział minister środowiska Jan Szyszko po debacie w Brukseli.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana

jb

Źródło artykułu:PAP
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (204)