Google idzie tą samą arogancką ścieżką, co Microsoft

Google idzie tą samą arogancką ścieżką, co Microsoft

Google idzie tą samą arogancką ścieżką, co Microsoft
Źródło zdjęć: © feliperivera / flickr.com / CC
17.04.2013 12:03, aktualizacja: 17.04.2013 15:07

Obecny miesiąc zdecydowanie nie jest szczęśliwy dla Google

Jak podaje agencja badawcza Gartner, w ostatnim kwartale zeszłego roku smartfony z Androidem stanowiły aż 7. proc. rynku. Daleko za systemem Google, z 21 proc. udziałem uplasował się Apple z iOS. Wygląda na to, że Google nie mogło się oprzeć i wykorzystuje swoją dominującą pozycję, aby utrudnić życie konkurencji. Pozornie mogłoby się wydawać, że Android to otwarty system, po który sięgają różni producenci. Jednak w praktyce nie mają oni wolności w modyfikowaniu systemu, jakiej można by się było spodziewać po oprogramowaniu open source. Przykładowo, wszyscy producenci urządzeń z Androidem muszą zachować w systemie pewien stały zestaw aplikacji Google. W ten sposób amerykańska korporacja upewnia się, że jej produkty dystrybuowane są do ogromnej liczby użytkowników przez producentów telefonów, którzy stają się czymś na kształt pośredników między wyszukiwarkowym gigantem, a jego klientami.

Praktyki i taktyka stosowane przez Google zaburzają konkurencję w kilku obszarach, w których Google chce być aktywne i które chce zdominować Android to koń trojański

Fairsearch - grupa lobbingowa, w której skład wchodzą m.in. Nokia i Microsoft - złożyła do Komisji Europejskiej oficjalną skargę na monopolistyczne praktyki Google. W swojej argumentacji organizacja nie skąpi oskarżeń, nazywając Androida "koniem trojańskim, wykorzystywanym przez Google do zdominowania mobilnego internetu". Joaquin Almunia - unijny komisarz ds. konkurencji powiedział, że jego zespół przygląda się Androidowi, choć sprawa ta rozpatrywana jest odrębnie od analizy praktyk Google stosowanych w wyszukiwarkach oraz usługach reklamowych.

Android był już pod lupą komisji

Ostatni raz Komisja Europejska przyglądała się Androidowi rok temu, przy okazji zakupu przez Google działu telefonów komórkowych Motoroli. Stwierdzono wtedy, że na producentów korzystających z Androida rzeczywiście nakładane są ograniczenia techniczne, ale użytkownicy mają możliwość pobrania konkurencyjnych usług lub korzystania z nich przez przeglądarkę internetową. Wtedy jednak udział Androida w rynku wynosił około 5. proc., a polityka Google nie była tak mocno krytykowana, jak dziś.

Głośne odejścia z Google

Google wydaje się zachowywać spokój w obliczu wielu poważnych zarzutów. Spokój ten może być jedynie pozorny. W świetle problemów przed jakimi stoi w tej chwili Google, zwracają uwagę głośne odejścia z firmy. W ostatnich tygodniach pracę w koncernie straciła odpowiedzialna za politykę prywatności Alma Whitten oraz wieloletni szef działu Androida - Andy Rubin. Ten ostatni jeszcze kilka miesięcy temu pisał na Twitterze, że nie planuje rozstawać się z Google. Kwiecień 201. z pewnością nie zostanie w amerykańskiej firmie zapamiętamy jako kolejny miesiąc naznaczony pasmem sukcesów.

Microsoft już to kiedyś przechodził

Trudno również nie zwrócić uwagi na fakt, że oskarżenia, które padają pod adresem wyszukiwarkowego giganta do złudzenia przypominają te, do których musiał się kiedyś odnieść Microsoft. W przypadku producenta Windowsów, cała sprawa skończyła się słynnym nakazem wprowadzenia możliwości wyboru przeglądarki internetowej innej niż Internet Explorer. Microsoft zapłacił sporą cenę za swoją arogancję - prowadzona polityka kosztowała korporację nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim utratę wizerunku, którego odbudowa trwa do dzisiaj. Czy Google odrobił lekcję z błędów Microsoftu i okaże więcej rozsądku? Odpowiedź na to pytania powinniśmy poznać już niebawem.

Źródła: Financial Times / Forbes / Wall Street Journal / tech.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (13)