Trwa ładowanie...
dayp0s8
laptopy

Gdzie się podziały czarne, masywne laptopy?

Przypominały armię klonów. Były ciężkie, masywne, bryłowate i… brzydkie. Niemal wszystkie występowały w technologicznej przyrodzie w jednym tylko kolorze: czerni. Taki był początek laptopów. Dlaczego trafiły na śmietnik historii?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną (Wikimedia Commons CC0)
dayp0s8

Pod koniec lat ’90, kiedy powoli stawały się trendy i coraz częściej gościły nie tylko w aktówkach ludzi biznesu, lecz także w domach Kowalskich i Nowaków, ich waga przekraczała 3 kg. Średni czas pracy po odłączeniu od ładowania sięgał zaś 2 godzin. W dzisiejszym, mobilnym i cyfrowym świecie, takie wyniki mogą budzić uśmieszek politowania. Nowoczesne laptopy w niczym bowiem – może poza swoją formą, od której wielu producentów dzisiaj odchodzi – nie przypominają już swoich pra-dziadków.

Pierwszy „laptop” pojawił się w 1972 roku. Za jego pomysłodawcę uznawany jest Alan Key z Xerox PARC. Komputer nazwał się „Dynabook” i – co ciekawe – był promowany jako „komputer osobisty dla dzieci w każdym wieku”. Nie był to jednak laptop w tej formie, którą znamy dzisiaj. Urządzenie nie dawało się bowiem złożyć, przypominało raczej tablet z przytwierdzoną do niego na sztywno klawiaturą.

Bez wątpienia jego dużym atutem była waga – raptem 1,8 kg w tamtych czasach było prawdziwą rewolucją. Mimo śmiałych i nowatorskich jak na tamte czasy rozwiązań, „Dynabookowi” nie udało się znaleźć swojego miejsca na rynku.

dayp0s8

Inaczej sprawy potoczyły się w przypadku Grid Compass Computer 1109, który pojawił się na rynku na początku lat ’80. Jego twórcą był brytyjski inżynier William Moggridge, a jednym z pierwszych odbiorców – amerykańska agencja kosmiczna NASA, która używała tego sprzętu w swoim programie promów kosmicznych.

Cena samego urządzenia też była kosmiczna: jego potencjalny nabywca musiał liczyć się z wydatkiem od 8 do nawet 10 tys. dolarów. To sporo, jak na sprzęt wyposażony w 340 KB pamięci RAM, procesor Intel 8086 oraz wyświetlacz 320 x 240 pikseli. Kolor? Oczywiście – czarny.

To jednak Grid Compass Computer 1109, jako jeden z pierwszych laptopów w historii, mieścił się w klasycznej torbie i był stosunkowo „lekki”: ważył raptem 5 kg. Tę zaskakująco niską wagę w dużej mierze udało się osiągnąć dzięki wykorzystania stopu magnezu w jego obudowie, co odchudziło nieco ciężar samego urządzenia i stanowiło powiem świeżości na rynku. Grid Compass Computer 1109 można z powodzeniem uznać za pradziadka późniejszej armii czarnych laptopów, które od niego wzięły swoją formę i funkcjonalność.

dayp0s8

Technologiczna dieta, czyli 4 jeźdźców laptopowej apokalipsy

Prędko zaczęliśmy jednak czuć ciężar 5 kg laptopa, zabieranego gdzie się da. Dlatego do gry wkroczyli technologiczni dietetycy, sukcesywnie zbijający wagę laptopów z początkowych 5, do 4… 3… 2… i w końcu zeszli poniżej 1,5 kg, dzięki czemu możemy dziś trzymać laptopy w dłoni czy pod pachą bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.

Myliłby się jednak ten, kto zniknięcie masywnych laptopów wiązałby z mobilną rewolucją na rynku pracy i zmianą naszych sposobów i przyzwyczajeń służbowych. Myśląc tak, mylimy przyczynę ze skutkiem. Czarne i masywne laptopy odeszły w niepamięć wskutek prawdziwej rewolucji, jaka dokonała się w obszarze hardware, a konkretnie w: podzespołach i komponentach, których producenci używali do ich tworzenia. Co zatem konkretnie wytrzebiło je z rynku? Powodów było cztery.

dayp0s8

Po pierwsze – nowe baterie i zmiany w technologii ich produkcji.

Ciężkie akumulatory kwasowo-ołowiowe, stosowane w pierwszych – tym samym: również ciężkich – laptopach, zostały wyparte przez lżejsze i bardziej wydajne akumulatory. Najpierw: niklowo-kadmowe (NiCd), następnie niklowo-metalowo-wodorkowe (NiMH), aż wreszcie przez – stosowane w dzisiejszych laptopach – baterie litowo-jonowe (LiIon) i litowo-polimerowe (LiPo lub LiPoly).

Po drugie – nowe, energooszczędne procesory.

Na początku lat ’90, a konkretnie w roku 1991, czarne, masywne laptopy napędzały zazwyczaj procesory 80286, z uwagi na fakt, że wyższy model procesora, czyli ten oznaczany jako 80386, zarezerwowany był na potrzeby komputerów stacjonarnych, wymagających zdecydowanie wyższej mocy obliczeniowej, a tym samym – większego zapotrzebowania energetycznego.

dayp0s8

Rewolucja nastąpiła wraz z procesorem 386SL, zaprojektowanym przez firmę Intel. Był to punkt zwrotny w historii laptopów, które wreszcie zaczęły być traktowane przez producentów jako osobna grupa produktów, zasługujących na własne rozwiązania i tym samym – na specjalnie dla nich zaprojektowane podzespoły.

Potrzeby laptopów zaczęły być w końcu dostrzegane i uwzględniane przez producentów części komputerowych. Dzisiaj często najnowsze wersje procesorów w pierwszej kolejności trafiają właśnie do kolejnych generacji laptopów.

Po trzecie – nowe wyświetlacze.

Wyświetlacz od samego początku był piętą achillesową czarnych, masywnych laptopów. Zazwyczaj w większości były one wyposażone w ekrany wyświetlające dwa zakresy kolorów: czerń i biel lub niebieski i biały, ewentualnie obsługiwały skalę szarości. Wszystkie były wyposażone w matryce pasywne typu STN (Super Twist Nematic), które charakteryzowały się długim czasem reakcji.

dayp0s8

W praktyce objawiało się to powstawaniem tzw. „duchów” czy „artefaktów” na ekranie, czyli pozostałości poprzednich obrazów, które nie zdążyły jeszcze zniknąć z wyświetlacza wskutek niskiej częstotliwości jego odświeżania. Do tego wszystkiego dochodziły takie zjawiska jak smużenie czy widmowe i rozmyte ruchy. O oglądaniu filmów czy graniu w gry komputerowe na takich laptopach można więc było tylko pomarzyć.

Dopiero pojawienie się rewolucji w postaci ulepszonych wyświetlaczy ciekłokrystalicznych i technologii TFT LCD z aktywną matrycą, pozwoliło myśleć o laptopach nie tylko w kontekście przenośnych maszyn do pisania, lecz także urządzeń, na których możemy konsumować zarówno tekst, jak i video, zdjęcia czy gry. Przy okazji – nowe wyświetlacze z aktywnymi matrycami odznaczały się zdecydowanie mniejszym drenażem baterii w porównaniu z ich przodkami w postaci matryc pasywnych.

Po czwarte – nowe dyski i zmiany w sposobach zapisu oraz przechowywania danych. Pierwsze laptopy miały na swoim wyposażeniu tylko slot na dyskietki, poważnie ograniczone przestrzenią zapisu. Gdy na rynku zaczęły rozpychać się dyski twarde o zdecydowanie większej pojemności, niezawodności i odporności na wstrząsy oraz mniejszym zużyciu energii, trafiły też do laptopów.

Dysk twardy o wielkości 3,5 "powstał zresztą początkowo jako odpowiedź na potrzeby projektantów laptopów, którzy potrzebowali mniejszych i bardziej energooszczędnych podzespołów. Już skutkiem rosnącej presji na dalsze zmniejszanie rozmiarów i odchudzanie laptopów był dysk twardy o wielkości 2,5".

dayp0s8

Poza czterema powyższymi powodami podaje się niekiedy jeszcze piąty powód – design. Estetyka ma znaczenie. Producenci sprzętów zrozumieli, że laptopy nie tylko mają dobrze działać, lecz także ładnie wyglądać i cieszyć oko. Laptopy zaczęły zatem starać się być „eye-candy”, czyli przyciągać uwagę użytkowników swoim wzornictwem.

Z pierwotnej armii czarnych, masywnych, bryłowatych klonów – nie zostało nic. Producenci zaczęli projektować nowe linie i wyznaczać własne trendy w rozwoju laptopów. Przykładami są takie firmy jak Microsoft z linią urządzeń Surface i klawiaturami z Alcantarą (wzornictwo Surface’ów namiętnie naśladuje dzisiaj zresztą już wielu innych producentów), ale także Asus, Acer, Lenovo czy HP.

Patrząc na nowoczesne laptopy tych firm, nawet nie widząc ich logotypów – wiemy, z jaką marką obcujemy. Czujemy to po filozofii wykonania produktu, zastosowanych rozwiązaniach autorskich oraz jakości użytych komponentów.

O ile kwestie baterii, nowych procesorów, wyświetlaczy i metody przechowywania danych mają charakter uniwersalny, o tyle to właśnie podejście do designu stało się gwoździem do trumny czarnych i masywnych laptopów. Dało bowiem pole do popisu inżynierom laptopów nowej generacji, dzięki czemu konsumenci mogą dziś wybrać sprzęt wpisujący się zarówno w ich oczekiwania co do wydajności, jak i wyglądu. Nowoczesne laptopy na pierwszy rzut oka może i przypominają swoich pra-przodków, ale to tylko powierzchowne wrażenie. Co się w nich zmieniło?

Spójrz na mnie, dotknij mnie

Po pierwsze – nowoczesne laptopy to mobilność. Ich waga zazwyczaj nie przekracza 1,5 kg Przykładowo: Acer Swift 5 z ekranem 14” waży raptem 970 g, a w wersji z ekranem 15.6” - raptem 999 gramów. Surface Pro 6 z klawiaturą – to niespełna 1,2 kg, Acer Swift 1 i Lenovo Yoga 900 ważą po 1,3 kg a ASUS VivoBook Flip 14 TP401CA – 1,5 kg.

Dzięki swoim niewielkim gabarytom nowoczesne laptopy pozostają niejako w cieniu: nie czujemy ich fizycznego ciężaru w trakcie dnia. W parze z ich lekkością i smukłością – w swoich najgrubszych miejscach nowoczesne laptopy mierzą dosłownie kilka milimetrów – idzie też czas pracy na baterii, który dzisiaj sięga minimum 6 godzin na jednym pełnym naładowaniu, ale najbardziej wytrzymałe akumulatory w nowoczesnych laptopach potrafią nam zapewnić nawet i 15 godzin nieprzerwanej pracy z dala od gniazdka elektrycznego.

Po drugie – nowoczesne laptopy to dotyk, dotyk i jeszcze raz: DOTYK. Wielu producentów decyduje się dzisiaj na stosowanie matryc multi-dotykowych (np. 10-punktowych), wskutek czego wszystkie wyświetlane treści na ekranie urządzenia możemy dotknąć, przesunąć, przemieścić, zatrzymać itd.

A dzięki specjalnym akcesoriom, jak np. pióra cyfrowe – możemy bezpośrednio pisać po ekranie, szkicować, rysować, projektować czy nawet sporządzać odręczne notatki czy obliczenia w cyfrowych notatnikach o nieskończonej liczbie stron, jak np. OneNote.

Dzięki dotykowemu ekranowi laptop staje się de facto urządzeniem konwertowalnym, urządzeniem 2w1 – co oznacza, że ze zwykłego urządzenia, któremu polecenia wydajemy stukając w klawisze klawiatury – mamy pod ręką de facto również… tablet, pozwalający konsumować niektóre treści (np. przeglądać Internet) wygodniej i szybciej.

Co więcej, wielu producentów nowoczesnych laptopów rozwija tę konwertowalność całkiem serio, pozwalając np. na odpinanie klawiatury od ekranu (np. Surface Pro, Surface Book 2, Surface Go) czy na obracanie ekranu o 360 stopni (HP Envy x360, Acer Spin 1, ASUS Zenbook Flip 14 UX461), dzięki czemu możemy do naszej torby zabrać albo sam ekran, albo wygodnie rozstawić urządzenie konwertowalne na stole, w tzw. trybie namiotu, wygodniej oglądając filmy w aplikacjach VoD i pauzując je kiedy chcemy – dotykając ekranu palcem.

Po trzecie – nowoczesne laptopy to nowoczesny system operacyjny, pozwalający wykorzystać pełnię ich możliwości. Jeśli włączymy takie urządzenie i naszym oczom ukaże się logo Windows 10, to możemy mieć praktycznie stu procentową pewność, że obcujemy z nowoczesnym laptopem, na pokładzie którego znajdziemy być może również aplikacje Office 365, takie jak Word, Excel, PowerPoint, Outlook, OneNote czy OneDrive. W ostatnich latach Windows przeszedł ogromną metamorfozę, kładąc głównie nacisk na bezpieczeństwo, wsparcie nowych interfejsów użytkownika (np. ekranów dotykowych, piór komputerowych etc.) i na poły futurystyczne rozwiązania biometryczne.

Przykład? Funkcja Windows Hello, czyli nowy interfejs logowania. Dzięki niej możemy zapomnieć o hasłach wpisywanych z klawiatury i mieć pewność, że nikt niepowołany nie uzyska dostępu do naszych danych. Logowanie do komputera odbywa się dzięki skanowaniu twarzy użytkownika.

Wystarczy spojrzeć w kamerę umieszczoną na froncie nowoczesnego laptopa, aby odblokować ekran logowania i w ułamku sekund zacząć swobodną pracę. Zdaniem firmy Microsoft biometria jest przyszłością komputerów, która ewoluuje w kierunku „password-free world”, czyli świata bez tradycyjnie rozumianych haseł.

Co ciekawe, jeden z australijskich serwisów internetowych przeprowadził testy, z których wynika, że Windows Hello jest praktycznie mechanizmem bezbłędnym. Badanie zostało przeprowadzone na komputerach Surface, na 6 parach bliźniaków jednojajowych, którzy mieli zalogować się na konto swojego brata albo siostry. Windows Hello za każdym razem rozpoznawał faktycznego właściciela konta i blokował dostęp bliźniczo-podobnemu rodzeństwu.

Drugi przykład – nowoczesnego laptopa z systemem Windows 10 praktycznie nie da się zawirusować. Nie ma potrzeby kupować do niego specjalnego pakietu antywirusowego. Powód? Wbudowany w system antywirus Defender zapobiega zarówno pobraniu szkodliwego i złośliwego oprogramowania z Sieci, jak i wykrywa na bieżąco, działając w tle, wszelkie podejrzane akcje i procesy niepochodzące od użytkownika, blokując im dostęp do naszych danych i unieszkodliwiając natychmiastowo.

Oczywiście producenci laptopów nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na horyzoncie tlą się kolejne zwiastuny zmian, która zmierza w takich kierunkach jak odchudzenie „ramek” wokół wyświetlacza (tzw. screen aspect ratio, czyli zwiększenie realnej przestrzeni obrazu będącej do dyspozycji użytkownika – przykładem takiej inżynieryjnej sztuczki jest Acer Swift 5, który w obudowie charakterystycznej dla ekranów o rozmiarze 14”, zmieścił ekran o przekątnej 15”), pojawianie się nowych podzespołów komputerowych (np. specjalne pióra cyfrowe) czy kolejne patenty składane w urzędach na nietuzinkowe zastosowanie wybranych komponentów komputera (np. zawiasy Zero Gravity Hinge w Surface Studio 2, pozwalające ustawić/pochylić ekran urządzenia praktycznie pod dowolnym kątem).

Komputerowa (r)ewolucja nabiera tempa, a Polacy coraz częściej korzystają z nowoczesnych laptopów: z ogólnopolskich badań Ipsos Mori, przeprowadzonych w ubiegłym roku na zlecenie firmy Microsoft, wynika, że Polacy decydujący się na zakup komputera, aż w 9 na 10 przypadków wybierają właśnie laptopa, a aż połowa z nich sięga po urządzenia z ekranem dotykowym.

Wygląda więc na to, że na dobre już wyleczyliśmy się z czarnych, masywnych laptopów, które częściej niż w domach i na firmowych biurkach widujemy dziś… w muzeach lub na targach staroci.

dayp0s8

Podziel się opinią

Share

dayp0s8

dayp0s8
Więcej tematów