Facebook przegina. Niedługo sam będzie "wiedział" czego szukasz

Strona głównaFacebook przegina. Niedługo sam będzie "wiedział" czego szukasz
17.06.2015 12:11
Facebook przegina. Niedługo sam będzie "wiedział" czego szukasz
Źródło zdjęć: © WP.PL

Facebook to prawdziwa rewolucja w świecie mediów społecznościowych. Nie każdy pamięta swoje przygody z Epulsem, Fotką, Gronem, Naszą Klasą, ale niemal każdy przeniósł się na Facebooka. I o ile wymienione portale mają czasy świetności daleko za sobą, Facebook wciąż trzyma władzę w ręku. I szykuje kolejne nowości. Pytanie – czy w ogóle potrzebujemy tych nowości?

Serwis Zuckerberga przeszedł już wiele zmian. Zaczynając od tych graficznych, kończąc na użytkowych. Teraz Facebook kolejny raz przygotowuje nowy algorytm – będzie on odpowiedzialny za wyświetlane treści. To temat bardzo kontrowersyjny. Pomysł serwowania użytkownikom postów _ „potencjalnie bardziej atrakcyjnych” _ nie każdemu się podoba. W tej chwili na tak zwanym „wallu” widzimy głównie te posty naszych znajomych, które albo cieszą się dużym zainteresowaniem, albo zostały napisane przez osoby, z którymi częściej wchodzimy w interakcję. Takie rozwiązanie nie przekonuje osób, które chciałyby mieć jak najłatwiejszy dostęp do wszystkich treści. Co prawda o ile w wersji przeglądarkowej mamy możliwość wyświetlania _ „najciekawszych zdarzeń” _ lub _ „najnowszych” _ (w obu przypadkach jednak nie widzimy wszystkiego), o tyle w aplikacji na smartfony jesteśmy zdani na „łaskę”. portalu, który sam zdecyduje co nam pokazać. Teraz serwis chce udoskonalić algorytm, który dobiera treści według „potrzeb” użytkownika. Jak
podaje TVN24, serwisy Asha Yu i Sami Tas poinformowały o najnowszych zmianach przygotowanych dla Facebooka. Mowa o modyfikacjach algorytmu odpowiadającego za wybór treści, jakie wyświetlają się użytkownikom w aktualnościach.

Jak podaje TVN24 - „Często internauci zatrzymują się na dłużej przy wybranym wpisie, a potem ani go nie udostępniają, ani nie komentują. Od teraz serwis będzie mierzył co do sekundy czas spędzany przy konkretnych postach i na tej podstawie będzie badał zainteresowania użytkowników”. Co to oznacza? Moim zdaniem jeszcze większy podział opinii w ogóle na temat sensowności takiego rozwiązania. To nie pierwszy przypadek, kiedy użytkownikom chce się serwować informacje bardziej dopasowane do ich potrzeb. Ale czy rzeczywiście jakikolwiek algorytm może wiedzieć lepiej, jaki właśnie mam humor, co mnie bardziej interesuje, na jaki zestaw treści w tej chwili mam ochotę i czy przypadkiem nie zmieniły mi się gusta czy potrzeby? Nie. Wizje z filmów science-fiction, gdzie roboty czy komputery dorównują ludzkim umiejętnościom co prawda powoli nadchodzą, ale to jeszcze nie ten czas.

Moi znajomi często są niezadowoleni z już istniejącego systemu dobierania treści. Niektórzy nawet w ogóle nie widzą w aktualnościach postów konkretnych znajomych. A ich aktywność, mimo wszystko, i tak jest dość duża. Wyobraźcie sobie sytuację, w której bez żadnej konkretnej przyczyny serwis nie wyświetla wam postów od pewnych osób. Teraz pomyślcie, że tak naprawdę jest. I na nic nie zdają się te dramatyczne próby zmienienia stanu rzeczy. Doszło po prostu do tego, że algorytmy będą nam serwować informacje na podstawie naszych rzekomych upodobań. Rzekomych, ponieważ według wprowadzanych nowości, informacje wyświetlane przez Facebooka mają być efektem mierzenia czasu, jaki poświęcamy na dany wpis. Pojawia się pytanie, jakie ma to znaczenie i jak taki algorytm miałby analizować powody większego skupiania się na danym wpisie?

Wniosek, jaki mi się nasuwa jest smutny – już i tak po „przemieleniu” postów widzimy tylko te, które przede wszystkim wywołują największą aktywność. Teraz, mimo udoskonalania algorytmu, możliwym jest to, że tych postów widzieć będziemy jeszcze mniej. Analizowanie naszych zachowań w taki właśnie sposób może doprowadzić do pewnego nieporozumienia na polu człowiek-komputer. Zbierane informacje z jednej strony mają posłużyć dokładniejszemu dobieraniu treści atrakcyjnych dla użytkownika, ale nikt nie zapewnia, że rzeczywiście będziemy z tego zadowoleni. Tym bardziej, że człowiek z natury nie lubi, kiedy ktoś inny (a tym bardziej komputer, system, maszyna) decyduje o jego wyborach.

Ja nie jestem przekonany, że nowy algorytm Facebooka sprawi, że będzie mi się korzystać z serwisu przyjemniej. W końcu sam decyduję o tym, kogo przyjmuję do grona znajomych. Oprócz tego mogę sam zdecydować, czyje posty chcę widzieć, a czyich nie chcę widzieć w ogóle i w tym momencie liczyłbym na to, że będę miał łatwy i –. przede wszystkim – szybki dostęp do informacji udostępnianych przez wyselekcjonowane przez siebie tymi dwoma sposobami osoby. Inną sprawą, ale też istotną jest to, jaki użytkownik ma humor w danym dniu i czego od Facebooka oczekuję.

Śmieszny przykład i trochę na wyrost, ale chyba doskonale oddaje problem. Weźmy dwie bohaterki, niech nimi będą Ania i Ewa. Dwie świetne przyjaciółki, uwielbiają się i wskoczyłyby za sobą w ogień. Na Facebooku lajkują, szerują i komentują swoje posty na potęgę. Facebook uważa, że tym dwóm osobom powinny się wyświetlać wszystkie informacje, jakie udostępniają –. każdy jeden, jak leci. Ale niestety przyjaciółki się pokłóciły, są na siebie bardzo złe i nie chcą w ogóle o sobie słyszeć. Ania „odpala Fejsa” i co widzi? Ewa to, Ewa tamto, Ewa się „zaczekowała”, Ewa jest w podróży itp.

Innym razem Ewa, która na ogół omija posty zawierające link do piosenek w serwisie YouTube właśnie ma ochotę posłuchać jakiegoś utworu, którego nie zna. Bo znudziła jej się ulubiona playlista. Facebook nie wyświetli żadnych utworów, udostępnianych przez znajomych, bo „nauczył się”, że YouTube wklejony na Facebooka w ogóle jej nie interesuje?

Ania z kolei nie ma co robić w piątkowy wieczór i chętnie wyrwałaby się z domu. Ktoś ze znajomych udostępnia wydarzenie „Grill na plaży”. Ania niestety się o nim nie dowie, bo jej interakcje z autorem posta do tej pory były nikłe. Żaden algorytm nie czyta jeszcze w myślach (na taką skalę), żeby rozumieć potrzeby człowieka tu i teraz. Oczywiście inną sprawą jest wpisanie jednorazowo w Google „loty do Frankfurtu”. lub „hotele we Frankfurcie”. Możecie być pewni, że w najbliższym czasie zdecydowana większość reklam, jakie będziecie oglądać w sieci będą związane właśnie z przelotami, hotelami czy wydarzeniami dotyczącymi tego miasta. Dzieje się tak jednak dopiero po „poinformowaniu internetu” o jakiejś potrzebie.

To tylko przykładowy scenariusz tego, z czym mogą wiązać się nowe algorytmy serwisu Zuckerberga. Może wcale nie być tak źle, jak to przedstawiam, ale na dobrą sprawę to jedyne, co mi przychodzi do głowy w tej sprawie. Facebook chyba pozwala sobie na zbyt wiele. Każda rzucająca się w oczy nowość jest głośno komentowana w internecie i często niesie niepochlebne słowa. Co prawda przyzwyczailiśmy się już wystarczająco do tego, w jaki sposób serwis wygląda i działa w tej chwili (nie mamy żadnego wpływu na wprowadzanie zmiany), ale niejednokrotnie "ulepszane" czy pojawiające się osie czasu, nagłówki, galerie nie podobały się użytkownikom. Teraz Facebook kolejny raz majstruje przy algorytmach. Jaki będzie tego efekt? Czekamy na wasze komentarze.

_ SŁK _

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (23)