Druga strona monitora: Polski poseł 2.0

Druga strona monitora: Polski poseł 2.0
Źródło zdjęć: © PAP/Leszek Szymański

02.03.2012 13:23, aktual.: 02.03.2012 16:52

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Na Wiejskiej zapanowała ogólna euforia. Społeczeństwo w swej niezmierzonej hojności kupiło posłom tablety za 1,5 mln zł.

Ryszard Kalisz z entuzjazmem opowiada, że opanował smartfona i komputer, więc i tablet mu nie straszny. Mariusz Kamiński od roku korzysta z prywatnego tabletu, więc służbowy właściwie niczego w jego życiu nie zmieni. Podobnie Paweł Olszewski z PO - on również już od dawna korzysta z tabletu. W ogóle okazuje się, że większość posłów tablety zna od dawna i tylko czekać aż przejdą do pisania własnych aplikacji.

Aby jeszcze bardziej podkreślić zaawansowanie technologiczne naszych parlamentarzystów, wiceszef kancelarii Sejmu zapewnia, że dla posłów posługiwanie się tabletem to „bułka z masłem”, a nawet gdyby jakiś poseł został spetryfikowany przez najnowszą technologię, z odsieczą przyjdzie specjalista od dystrybutora sprzętu, który przeprowadzi zbłąkanych przez labirynt dotykowych ekranów i aplikacji. Kilku chętnych na poradę specjalisty się znalazło, ale kancelaria sejmu zachwala, że są to rozmowy o wysokim stopniu szczegółowości, prowadzone na równie wysokim poziomie technicznym. Tylko poseł Kłopotek z PSL wyłamał się z szeregu i opowiedział za czytaniem dokumentów na papierze, a nie na ekranie dotykowym i stanowczo stwierdził, że swojego tabletu raczej nie odbierze.

Czytając o bezproblemowej obsłudze najnowszych technologii przez naszych posłów, zaczynam się poważnie zastanawiać, czy nie czeka nas fala ich przejmowania przez korporacje technologiczne. Entuzjazm z jakim sejm przyjął tablety, równy co najmniej emocjom, jakie towarzyszą wbieganiu polskiego napastnika w pole karne Portugalii, udzielił mi się na równi z posłami. Po chwili jednak pada strzał i Polak pudłuje, a mnie przypominają się zakątki gabinetów osób, które odpowiadały za negocjowanie ACTA w Polsce. Wraz z tą myślą przed oczami stanęło mi od razu zdjęcie ministra ds. cyfryzacji Michała Boniego, zawalonego papierami, które niedawno obiegło polski internet.

Na szczęście nie wszystko stracone. Pomoc dla ministra cyfryzacji może przyjść z najmniej oczekiwanej strony - być może sejm podaruje mu tablet przynależny posłowi Kłopotkowi?

_ Grzegorz Barnik _

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (88)