Chcemy prawa do wymazywania danych osobowych

Chcemy prawa do wymazywania danych osobowych
Źródło zdjęć: © Thinkstockphotos

27.01.2012 09:49, aktual.: 27.01.2012 15:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Komisja Europejska zauważa potrzebę wprowadzenia prawa, które pozwoli wymazywać nam własne dane osobowe, zbierane przez różne firmy w internecie

Banki, ubezpieczyciele, właściciele wyszukiwarek i portalów społecznościowych oraz wszyscy, którzy oferują usługi w sieci, mają być zmuszeni do bardziej przejrzystego zarządzania danymi. KE chce m.in., by obywatele mieli prawo do "wymazania" swoich danych.

Komisja Europejska zaproponowała w środę reformę unijnych przepisów z 199. r. o ochronie danych. KE chce zwiększyć kontrolę użytkowników nad swoimi danymi w internecie i proponuje m.in. tzw. prawo do wymazania (z ang. right to be forgotten) np. danych i zdjęć z portalu społecznościowego. Żeby utrzymać dane, firma bądź organizacja będzie musiała podać uzasadnienie.

Cel: wzmocnienie zaufania obywateli

_ "Ta reforma wzmocni zaufanie obywateli do ochrony ich danych i zapewni, że będą informowani o tym, co się dzieje z informacjami o nich. Wzmocni też wspólny rynek, bo ludzie nie będą obawiali się korzystać z usług w sieci" _ - powiedziała w środę podczas konferencji prasowej w Brukseli komisarz UE ds. sprawiedliwości Viviane Reding.

Dodała, że obecnie 7. proc. Europejczyków ma obawy, jak firmy i portale używają ich danych i czy nie przekazują ich sobie nawzajem. Uspokoić ich mają zaproponowane przez KE nowe przepisy.

Firmy będą informować - prosto i przejrzyście

Firmy i portale społecznościowe mają "prostym i zrozumiałym językiem" informować o swojej polityce prywatności, czyli sposobach przetwarzania danych. Ponadto będą miały obowiązek uzyskać "jednoznaczną" zgodę na przetwarzanie, gdy taka jest wymagana. Internauci mają też mieć łatwiejszy dostęp do swoich danych i swobodniej przenosić je z jednego portalu do drugiego.

"Dane osobowe należą do konkretnych osób" - zaznaczyła Reding. Zwróciła uwagę na przepis, który gwarantuje, że w przypadku kradzieży danych, firmy maksymalnie w ciągu 2. godzin poinformują odpowiednie władze. Chodzi o to, by skradzione dane były jak najkrócej używane, podczas gdy obecnie potrafią krążyć tygodniami.

System nadzoru nad ochroną danych też do reformy

KE proponuje też reformę systemu nadzoru nad ochroną danych w UE. Obecnie firmy, które działają na terenie całej UE, muszą zgłaszać się do 2. takich urzędów. Gdy wejdą w życie nowe przepisy wystarczy, że zgłoszą się do jednego - w kraju, gdzie mają główną siedzibę. Z kolei w przypadku naruszenia ochrony danych, osoba prywatna nie będzie musiała składać skargi w kraju zarejestrowania spółki, ale w swoim urzędzie.

Amerykanie też będą musieli przestrzegać nowych przepisów

Unijnych przepisów będą musieli przestrzegać też amerykańscy giganci działający w Europie. Swoją politykę prywatności, spodziewając się zaostrzeń w UE, zmienił już Google. Z pewnych obowiązków sprawozdawczych mają być natomiast zwolnione małe i średnie firmy.

Wysokie kary za złe rozporządzanie danymi

W ramach reformy ochrony danych, KE proponuje rozporządzenie o karach. Za poważne naruszenie przepisów o ochronie danych takie jak bezprawne przetwarzanie tzw. danych wrażliwych będzie grozić kara w wysokości do 1 mln euro lub do 2 proc. rocznego obrotu firmy.

By proponowane w środę przez KE przepisy weszły w życie, potrzebna jest zgoda krajów UE i Parlamentu Europejskiego.

Źródło artykułu:PAP
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także