Trwa ładowanie...
d4cyrpo

Chcą uprzedzić kosmitów i nawiązać pierwszy kontakt. Pomimo obaw o zamiary obcych

Po co czekać na wiadomość, skoro można wyjść z inicjatywą? Z takiego założenia wyszedł Douglas Vakoch. Jego projekt ma jeden cel – skomunikowanie się z kosmitami pierwsi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Satelita METI.
Satelita METI. (Youtube.com)
d4cyrpo

W okolicach miasta Tromso w Norwegii postawiono antenę, której sygnał dociera poza orbitę Ziemi. Na sygnał ten składa się specjalnie skomponowana muzyka elektroniczna, podstawy geometrii oraz układu binarnego. Wszystko, co ma ułatwić zrozumienie naszej wiadomości przez byty pozaziemskie.

Za projekt odpowiedzialna jest agencja METI (Messaging Extraterrestrial Existence – powiadamianie inteligencji pozaziemskiej), założona w 2016 roku przez Vakocha. Nadaje ona sygnał Gwiazdy Luytena, znanej też jako GJ 273b.

To znajdujący się 12.4 lat świetlnych obiekt z Gwiazdozbioru Psa jest jednocześnie jednym z bliżej znajdujących się do naszej planety. Powód takiego wyboru jest prosty. Jeśli obcy odbiorą sygnał i odpowiedzą stamtąd, wtedy na odpowiedź poczekamy około 20 lat – pod warunkiem, że nie będzie poruszać się z prędkością większą od światła.

d4cyrpo

Pojawiają się jednak głosy, że komunikowanie się z kosmitami może okazać się zgubne dla ludzi – mogą mieć w końcu wrogie zamiary wobec obcych. Czy zatem warto próbować? Mateusz Wielgosz, autor bloga technologicznego „Węglowy Szowinista”, jest jednak dobrej myśli.

- Moim zdaniem warto. Jeśli obcy mogą nam realnie zagrozić to muszą być na takim poziomie rozwoju, że nie ma specjalnego znaczenia czy się afiszujemy ze swoim istnieniem czy nie – tłumaczy. - Jeśli będą nas chcieli skrzywdzić to zrobią to bez problemu. Na nasze szczęście małe są szanse by mieli powód by nam grozić. Dla cywilizacji podróżującej między gwiazdami prawdopodobnie będą istnieć tylko dwa zasoby - energia i materia. Źródłem energii są gwiazdy, a rzadkie pierwiastki można pozyskać łatwiej i w większych ilościach poza Ziemią – podkreśla.

Wielgosz uważa również, że możemy wysłać komunikat tak przygotowany, by inna cywilizacja technologiczna była w stanie go zrozumieć. Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka rzeczy, ostrzega.

d4cyrpo

Po pierwsze, “bańka naszych sygnałów”, rosnąca od czasu wynalezienia komunikacji radiowej jest żałośnie mała - to kula o promieniu zaledwie trochę ponad stu lat. Po drugie, sygnały te prawdopodobnie są nie do odłowienia z szumów tła. Po trzecie, nawet jeśli udałoby się je odebrać, to obcy co najwyżej mogliby stwierdzić, że są dziełem jakiejś cywilizacji ale nie mieliby żadnego sposobu by je pojąć, bo kodowanie jest umowne a wiadomości są w naszym kontekście kulturowym, wylicza.

- Gdybyśmy jednak mogli przygotować i nadać dedykowaną wiadomość z myślą o obcych, to jestem optymistą. Naszym sojusznikiem są prawa fizyki, uniwersalne w całym Wszechświecie. Tabliczka na sondach Pioneer, płyta na sondach Voyager czy wiadomość nadana z obserwatorium Arecibo pewnie nie są wystarczające, ale nieźle pokazują ideę stosowania stałych wartości, liczb pierwszych, które będą zrozumiałe dla każdego. Jednak prawdziwy komunikat powinien być znacznie bardziej złożony – podkreśla. - Tak zwana “Evpatoria message” pokazuje, że wychodząc od najprostszych pojęć takich jak kod binarny, podstawowe równania matematyczne, unikalne zależności między masą elektronu i protonu, długości fal widmowych i temu podobne, można zbudować słownik pojęć. Korzystając z niego i równań z niewiadomymi można powiedzieć dużo o Ziemi, ludziach i biologii, można zadać pytania o obcych i ich planetę i fizjologię – ocenia.
A to na zaledwie 29 (liczba pierwsza) stronach symboli, dodaje Wielgosz. Ile moglibyśmy powiedzieć, gdyby do dwóch astronomów dołączyć sporą grupę tęgich umysłów i dać im 191 lub więcej stron, pyta bloger retorycznie.

d4cyrpo

Podziel się opinią

Share

d4cyrpo

d4cyrpo
Więcej tematów