wp

Laserowy czołg sowietów - broń, jakiej do dziś nie ma nikt na świecie

Wydawać by się mogło, że broń laserowa to domena XXI wieku, choć i teraz częściej słyszymy o pierwszych testach i kolejnych próbach, a nie o gotowych konstrukcjach, zdolnych do użycia na polu walki. Rosjanie jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku skonstruowali jednak czołg, który do tej pory nie ma żadnego odpowiednika na świecie. Zamiast lufy strzelającej pociskami, na jego wieżyczce umieszczono całą baterię dział laserowych. Co więcej, okazały się one skuteczne i działały zgodnie z założeniami ich konstruktorów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Laserowy czołg sowietów - broń, jakiej do dziś nie ma nikt na świecie
(Stowarzyszenie Naukowe "Astrofizyka")

Broń laserowa zawsze stanowiła spore wyzwanie dla naukowców i wojskowych. O ile zbudowanie przenośnego lasera nie stanowi żadnego problemu, tak zbudowanie lasera przenośnego, który będzie dysponował odpowiednią mocą bojową jest bardzo problematyczne. Takie urządzenie wymaga potężnego źródła zasilania oraz bardzo wydajnych systemów chłodzenia. Trudno zatem uczynić całą konstrukcję mobilną oraz łatwą do ukrycia na polu walki. Do tego należy pamiętać o astronomicznych kosztach takiego przedsięwzięcia. Walka za pomocą świetlnego promienia była na tyle atrakcyjna, że wiele armii świata prowadziło prace badawcze na tym polu. Także Rosjanie postanowili spróbować swoich sił w tej materii. W roku 196. ZSRR rozpoczęło swój ściśle tajny projekt budowy broni laserowej. Po wielu latach badań naukowcy, na czele z utalentowanym fizykiem Nikolajem Ustinowem (synem Ministra Obrony Związku Radzieckiego), doszli do wniosku, że współczesna technologia uniemożliwia zbudowanie przenośnych laserów, które byłyby na tyle mocne, aby
zniszczyć jakikolwiek cel. Projektu jednak nie zarzucono.

(fot. Vitaly V. Kuzmin / Wikimedia / CC)
Podziel się
wp

Armia była mocno przywiązana do pomysłu wykorzystania laserów na polu bitwy. Postanowiono je zatem wykorzystać w nieco inny sposób. Inżynierowie wraz z wojskowymi doszli do wniosku, że silna wiązka laserowa jest w stanie całkowicie oślepić przeciwnika. Niezależnie od tego czy będzie to przelatujący helikopter, jadący czołg czy wyrzutnia rakiet, można będzie „oślepić”. ich systemy namierzania i celowania. W ten sposób będzie też można też odciąć drogę ucieczki, a pozbawiona „wzroku” maszyna staje się automatycznie bardzo łatwym do zniszczenia celem.

Na początku lat 80. XX wieku laserowe systemy namierzania celu stawały się coraz powszechniejsze, dlatego też użycie takiej samej technologii do oślepiania przeciwnika miało pewien sens. Pierwszym systemem walki laserowej dostarczonym armii w roku 1982 był SLK1K11. Jego zasada działania opierała się na radarowym namierzaniu celu, następnie na przeszukiwaniu jego powierzchni w poszukiwaniu odblasków systemów optycznych, a po ich wykryciu na ataku z użyciem potężnego impulsu laserowego. Wyprodukowano dwa egzemplarze, które zamontowano na samojezdnych podwoziach gąsienicowych. Szybko okazało się, że system może być przydatny, ale dysponuje zbyt małą mocą.

Po kilku latach prac przedstawiono kolejny projekt oznaczony symbolem 1K17. Wyposażono go w aż dwanaście odrębnych układów laserowych, z których każdy działał w nieco innym zakresie częstotliwości i dysponował własnym system namierzania. Co więcej, całość była odporna na zaawansowane systemy obronne przeciwników. Do budowy wykorzystano półprzewodnikowe lasery rubinowe (każdy z kryształem o wadze od 30 do 66 kg) zasilane przy pomocy ksenonowych lamp błyskowych. Ze względu na ciężkie ogniwa energetyczne, całość zamontowano na gąsienicowym podwoziu stosowanym do poruszania samobieżnej haubicy 2S19 MSTA-S. Próby polowe przeprowadzone w latach 1991-1992 pokazały, że zasięg działania lasera jest dwukrotnie większy, niż zasięg pocisków wystrzeliwanych przez ówczesne czołgi. Wykorzystanie dwunastu niezależnych od siebie laserów zwiększyło także wydajność konstrukcji – w 1K17 można było w krótkim czasie oddać wiele strzałów jeden po drugim.

(fot. Vitaly V. Kuzmin / Wikimedia / CC)
Podziel się
wp

Nie był to jednak system idealny. Sprawdzał się w prostym terenie i podczas postoju. Wówczas jego skuteczność określana była na „bardzo wysoką”. Laserowy czołg bez problemów oślepiał układy optyczne i elektroniczne przeciwnika, czyniąc je wyjątkowo łatwymi do zniszczenia celami. Niestety, w terenie możliwości drastycznie spadały. Rosjanie nie dysponowali wówczas na tyle doskonałymi układami stabilizacji wieżyczek, aby móc skutecznie wycelować laserem w cel. Po rozpadzie ZSRR przerwano dalsze prace rozwoje z braku funduszy. Nie oznacza to, że Rosja całkowicie przekreśliła projekt. W połowie 201. roku „Rossijskaja Gazieta” donosiła o reaktywowania projektu i podjętych już pracach przez dedykowany zespół inżynierów. Informacje gazety skomentował analityk „Wojskowego Biura Analiz Armii Zagranicznych” - emerytowany major armii USA Ray Finch. W wywiadzie dla „OE Watch” powiedział on, że Rosja dysponuje wieloma projektami z czasów sowieckich, które wciąż są bardzo konkurencyjne na współczesnym polu walki. Czy Rosja
naprawdę wznowiła prace nad laserowym czołgiem? „Rossijskaja Gazieta” twierdzi, że tak, ale prace są utajnione.

Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Podziel się na Facebooku
wp
wp
wp