Nowy sposób na doping mechaniczny w kolarstwie

 
Źródło: CHIP | 2016-02-02 (10:45) | 13 opinii
drukuj a a a

(fot. via Chip.pl)

Inspiracją do tego materiału jest afera kolarska, jednogłośnie okrzyknięta przez media pierwszym na świecie, udowodnionym przypadkiem dopingu mechanicznego.

Młodzieżowa mistrzyni Europy, podczas odbywających się niedawno mistrzostw świata w kolarstwie przełajowym, została przyłapana na dopingu. I to nie byle jakim dopingu - mechanicznym! W organizmie panny Femke van den Driessche nie wykryto EPO czy innego nielegalnego pobudzacza, za to w jej rowerze znaleziono wbudowany... motorek elektryczny.

Nie ma w tym momencie znaczenia, czy 19-letnia Belgijka rzeczywiście korzystała z roweru wyposażonego we wspomaganie, czy też - jak tłumaczy jej ojciec - zupełnie przypadkiem znalazł się on w jej boksie. Dużo ciekawsza jest dla nas zastosowana w tym rowerze technologia - miniaturowy silniczek elektryczny, który został wbudowany w jego ramę.

O tym nowym, mechanicznym sposobie dopingu kolarskiego mówi się już co najmniej od 2010 roku, choć dopiero w styczniu 2015 roku został on oficjalnie zabroniony. Od tego czasu przed, po, a także w trakcie zawodów kolarskich, sprzęt zawodników poddawany jest różnego rodzaju kontrolom. Kontrolom, które po raz pierwszy - w przypadku van den Driessche - okazały się skuteczne.

Być może jednak wcale nie ma tu mowy o przypadku, a o zaawansowaniu technicznym, które - jak zwykle w przypadku dopingów - zdecydowanie wyprzedza metody stosowane do wykrycia nielegalnego wspomagania. Już samo wbudowanie silniczków elektrycznych w ramę roweru w taki sposób, że z zewnątrz wygląda ona zupełnie zwyczajnie, zasługuje mimo wszystko na podziw.

Obecnie, jak donosi włoska gazeta "Gazzetta dello Sport", stosowana jest już inna, znacznie nowocześniejsza i bardziej wyrafinowana metoda dopingu mechanicznego - koła elektromagnetyczne. To samo medium wprost przyznaje, że silniczki elektryczne wbudowane w ramę rowerową to już obecnie rozwiązanie przestarzałe. Przygotowany w ten sposób rower kosztuje około 20 000 euro, natomiast nowe rozwiązanie jest aż dziesięciokrotnie droższe!

Jak twierdzi informator włoskiej gazety, na specjalnie przetworzone koło elektromagnetyczne (montowane z tyłu) trzeba zapłacić aż 200 000 euro i czeka się na nie około 6 miesięcy. W zamian otrzymuje się jednak rozwiązanie niemal niewykrywalne, a będące w stanie wyprodukować od 20 do 60 watów dodatkowej energii popychającej rower do przodu. Dzięki elektromagnesom indukowana jest energia wspomagająca obrót osi. Moc nie jest duża, w zależności od konstrukcji sięga 20-60W, pozwala to jednak pomóc kolarzowi w najbardziej krytycznych momentach.

Cóż, w tym wszystkim pocieszające są mimo wszystko dwie rzeczy. Po pierwsze, pomysłowość oszustów w jakiś sposób przekłada się zapewne na ogólny rozwój techniki i zapewne za kilka lat, w cywilnych rowerach będziemy mogli korzystać z technologii opracowanych kiedyś wyłącznie dla potrzeb dopingu mechanicznego. Po drugie, przynajmniej nikt nie rujnuje sobie organizmu poprzez stosowanie dopingu chemicznego. Co oczywiście nie znaczy, że pochwalamy doping mechaniczny.

Polecamy w wydaniu internetowym chip.pl: Francja stawia na drogi fotowoltaiczne


Polub WP Tech na Facebooku

oceń
tak 3 42.86%
nie 4 57.14%

Opinie (13)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

1
0
~antek 2016-04-03 (16:32) 4 miesiące 24 dni i 47 minut temu

widzę że sporo tu rowerzystów... testował ktoś rowery marki indiana? to chyba jakaś nowość

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

26
10
~xxx 2016-02-02 (22:55) 6 miesięcy 24 dni 18 godzin i 24 minuty temu

co za bzdura na koniec, prawdziwy kolarz nawet nie chce słyszeć o żadnym silniczku w rowerze, rower to jest pojazd napędzany siłą jedynie mięśni i tak powinno zostać do końca świata i jeden dzień dłużej, rower jest po to aby się zmęczyć, co za satysfakcja że pod górkę sam podjedzie? żadna frajda.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

1
0
~zbyszek 2016-02-03 (08:04) 6 miesięcy 24 dni 9 godzin i 15 minut temu

Zastanawiam się nad ubiorem,które będzie fotoogniwem do stymulowana mięśni kolarza.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

4
3
~X3B 2016-02-03 (07:20) 6 miesięcy 24 dni 9 godzin i 59 minut temu

Jak zwykle bzdura wyssana z palca. Nie ma ani jednego przypadku ,,dopingu mechanicznego" w kolarstwie zawodowym . Bo jest to, nie do ukrycia! Jeśli ktoś interesuje się kolarstwem chociaż trochę to wie że nawet zmiana roweru bez wyraźnej awarii to kłopot dla kolarza. Najlepszy przykład - jakaś durna laska z pomysłowym dobromirem w roli ojca.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Galerie

Programy do pobrania: