![]() |
Ten operator kart płatniczych, podobnie jak MasterCard, zablokował możliwość przesyłania pieniędzy na rzecz WikiLeaks. PostFinance zablokował zaś konto platformy whistleblowerów. DataCell, spółka obsługująca transakcje, która realizuje płatności na rzecz portalu, zapowiedziała już, że w związku z blokadami wystąpi na drogę sądową przeciwko Visie i MasterCardowi.
![]() |
| (fot. heise-online.pl) |
W nocy ze środy na czwartek (8–9 grudnia) twitterowe konto prowadzonej przez grupę Anonymous operacji Payback zostało zablokowane. Na razie platforma mikroblogowa nie podała uzasadnienia tego kroku. Jak donosi BBC, w ostatniej wiadomości grupy Anonymous przed zablokowaniem jej konta znajdował się odsyłacz do pliku zawierającego informacje o klientach mających karty kredytowe. Niemieckie konto działające pod nazwą AnonGermany wciąż jednak jest aktywne.
Wiele osób, które najwyraźniej z własnej woli uczestniczyły w tych działaniach, uważa ataki na podmioty, które występują przeciwko WikiLeaks, za nowoczesną formę protestu online – zwłaszcza że z prawnego punktu widzenia instytucje te stąpają po cienkim lodzie. Do tej pory bowiem żaden sędzia nie skazał WikiLeaks za naruszenie prawa i nie wydano żadnego dokumentu skierowanego przeciwko portalowi, który nakazywałby usunięcie opublikowanych dokumentów z Sieci. Podczas gdy niektórzy komentatorzy porównują ataki DDoS do blokad okupacyjnych (sit-in), inni internetowi aktywiści są do nich ustosunkowani bardziej krytycznie. Na przykład John Perry Barlow, współzałożyciel Electronic Frontier Foundation, autor legendarnej Deklaracji niepodległości cyberprzestrzeni, a także protagonista WikiLeaks, ogłosił na Twitterze: "Sorry, but I don't support DDoSing Mastercard.com. You can't defend The Right to Know by shutting someone up".























