W naszych polskich warunkach podróż z Gdańska do Warszawy trwa około 5 godzin - bez względu na to czy podróżujemy pociągiem, czy samochodem. Ratunkiem dla osób, które muszą szybko dostać się do stolicy jest przelot samolotem. W tym wypadku podróż zajmie około 40 minut, ale trzeba do tego doliczyć czas potrzebny na odprawę - co wiąże się z wcześniejszym przybyciem na lotnisko. Pomijam już fakt destruktywnego wpływu lotów krajowych na stan naszego konta bankowego. Czy w związku z powyższym, jesteśmy skazani na wybór między drogimi samolotami albo wlokącymi się po torach pociągami? Jeszcze tak, ale już niedługo może się to zmienić.
Niewielka, amerykańska firma inżynieryjna Samson Motorworks zamierza już w 2011 roku zrewolucjonizować rynek transportu osób. Za rok ma pojawić się zestaw do samodzielnego montażu, dzięki któremu każdy z nas będzie mógł stworzyć… latający motor. Jak pokazuje doświadczenie nie powinniśmy być specjalnie zaskoczeni faktem, że technologie, które zadziwiają nas w filmach science fiction zostają przeniesione do świata rzeczywistego. Tak było chociażby z okrętami podwodnymi lub kamuflażem optycznym, i tak samo jest w przypadku nowego pojazdu amerykańskiej firmy.
![]() |
| (fot. Samson Motorworks) |
Zgodnie z zaprezentowanym projektem, latający motor posiadać ma dwa składane skrzydła, których złożenie lub rozłożenie nie będzie wymagało wysiadania kierowcy z pojazdu. Amerykańska firma przyjęła, że ich wynalazek - nazwany Switchblade - będzie trójkołowcem. Jest to spowodowane faktem, że tego typu pojazdy klasyfikowane są w Stanach Zjednoczonych jako motory, dzięki czemu podlegają odrobinę mniej restrykcyjnym przepisom niż samochody - chociażby nie muszą mieć zderzaków, które w przypadku pojazdu latającego znacząco wpływałyby na jego wagę i parametry aerodynamiczne. Switchblade nadal jednak będzie musiał posiadać dwa lusterka. Mają one być chowane podczas lotu, aby nie wpływały na opływowy kształt maszyny.


















