![]() |
Do niedawna flagowym modelem był GS-1000, który cechuje się niesamowitą przejrzystością, czego wynikiem jest jakość dźwięku determinowana wyłącznie przez towarzyszące komponenty. Jakiś czas temu na łamach „Hi-Fi Choice & Home Cinema” mieliśmy okazję zaprezentować recenzję tego modelu. Nie szczędziliśmy wówczas pochwał dla tych słuchawek, uznając je za prawdopodobnie najlepszy przetwornik elektryczno-akustyczny świata. Jednak od tego czasu mieliśmy do czynienia z dwoma istotnymi wydarzeniami. Po pierwsze przedstawiciele Grado poinformowali o tym, że dostępna jest nowa wersja GS1000 z literką „i”, co oznacza ulepszony model swojego flagowca.
Po drugie Sennheiser wprowadził na rynek swój rewelacyjny model HD800 . W ten sposób mamy dwa punkty odniesienia dla nowych słuchawek Grado – ich poprzednią wersję oraz nowy model Sennheisera. A co inżynierowie Grado zrobili, żeby uzasadnić dodanie literki „i” w nazwie? Pierwsze, co się rzuca w oczy, to grubszy (i odrobinę krótszy) kabel. Producent jak zwykle nie chce zdradzać szczegółów technicznych, ale na stronie firmy można znaleźć kilka ciekawych informacji. Przede wszystkim nowy kabel składa się z ośmiu przewodników wykonanych z miedzi o długich kryształach o ultrawysokiej czystości. Ten sam materiał wykorzystano do konstrukcji obu cewek. Odświeżono również dynamiczny przetwornik, a obudowę zrobiono z nowego rodzaju drewna. Ogólnie wszystkie te zmiany i poprawki mają na celu zapewnienie lepszej kontroli i stabilności wysokich tonów i basu.
![]() |
| (fot. Hi-Fi Choice & Home Cinema) |
Doznania związane z zakładaniem i noszeniem na głowie tych słuchawek są dokładnie takie same, jak w przypadku GS1000. Nietypowo wyglądające, choć efektywne piankowe nauszniki w połączeniu z dość sprężystym pałąkiem sprawiają, że przetworniki dobrze przylegają do uszu i nie czuć żadnych nieprzyjemnych ucisków na wrażliwsze części głowy. Co prawda żadne słuchawki nie są na dłuższą metę wygodne, ale te są pod tym względem wyraźnie lepsze od większości innych modeli. Chociaż po dłuższym czasie można zacząć odczuwać pewien dyskomfort wywołany naciskiem pałąka na czubek głowy, to wystarczy przesunąć go o centymetr czy dwa i po sprawie. Dźwięk wydaje się niezmieniony za każdym razem, kiedy zakładamy słuchawki, co bardzo dobrze o nich świadczy. Niektóre modele są pod tym względem dość kapryśne i wymagają bardzo precyzyjnego umieszczenia na głowie i uszach, ale nowe Grado są bardzo „wyrozumiałe”.




















