Ostatnimi czasy zrobiło się w Polsce głośno o elektronicznych papierosach. Przyczyniło się do tego Ministerstwo Zdrowia, które we wrześniu wyraziło chęć zakazania tych urządzeń w naszym kraju. Wiele osób, szuka jednak sposobu na poradzenie sobie z nałogiem, a przynajmniej sposobu złagodzenia negatywnych objawów rzucania palenia. Coraz częściej Polacy sięgają w tym celu po elektronicznego papierosa. Do naszej redakcji trafiło kilka egzemplarzy takich papierosów produkowanych przez firmę Colinss. Przez długi czas testowaliśmy te urządzenia w różnych wariantach. Zapraszamy do lektury testu.
Idea papierosa elektronicznego nie jest nowa. Amerykańskie koncerny, także tytoniowe, od wielu lat pracowały nad zdrowym, czy choćby zdrowszym odpowiednikiem klasycznego papierosa. Opracowano wiele różnych modeli, jednak ich niedoskonałość sprawiła, że konsumenci się do nich nie przekonali. Dopiero ostatnie lata i rozwój technologii pozwolił na stworzenie urządzenia, które jest w stanie imitować prawdziwego papierosa, a jednocześnie ograniczyć szkodliwe skutki palenia.
Różne kraje, w odmienny sposób traktują e-papierosa. W Austrii traktowany jest jako urządzenie medyczne, w USA nadzór i bezpieczeństwo elektronicznego papierosa kontroluje Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), ale np. w Brazylii, czy Australii są one zakazane.
![]() |
| (fot. Colinss) |

Należy podkreślić, że producenci e-papierosów nie reklamują ich jako „zdrowe palenie”, a jako „zdrowsze palenie”. Nie sposób nie przyznać im racji, gdyż w porównaniu z klasycznym papierosem, palacze nie są wystawiani na szkodliwe działanie kilku tysięcy substancji chemicznych, z których spora cześć ma udowodnione działanie rakotwórcze.
Przeciwnicy e-papierosa podnoszą natomiast, że nie jest znany wpływ na organizm ludzki inhalacji składnikami zawartymi w kartridżach elektronicznych papierosów, na co zwrócił uwagę sam wiceminister zdrowia Adam Fronczak. Inni argumentują natomiast, że e-papierosy są szkodliwe, ponieważ pochodzą z Chin – tego argumentu, akurat nie rozumiemy, gdyż spora część światowej produkcji najróżniejszych towarów ma miejsce akurat tam, niezależnie czy mają potem metkę europejskiego, czy amerykańskiego koncernu. Jeszcze inni twierdzą, że substancje zawarte w e-papierosie mogą uzależniać silniej, niż nikotyna i klasyczny papieros. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi natomiast, że w przyszłości być może uda się udowodnić pozytywne działanie tego urządzenia, jednak póki co, należy zostać wobec niego podejrzliwym.
Budowa urządzenia
Elektroniczny papieros składa się z kilku elementów: baterii (akumulatora); wkładu zawierającego nikotynę i substancję, która pod wpływem temperatury zmienia się w dym; oraz atomizera (grzałki), który reagując na przepływ powietrza wciąganego do płuc uruchamia proces wytwarzania dymu.


















