W środku latającego motoru znajdzie się miejsce dla dwóch, siedzących obok siebie osób. Wnętrze ma być dość luksusowe - skórzana tapicerka, automatyczna klimatyzacja i zegary zmieniające się w zależności od tego, czy pojazd będzie się poruszał po ziemi, czy w powietrzu.
Pod maską przyszłościowego środka transportu ma się znaleźć 120 lub 150-konny silnik. Najbardziej obiecujący kandydaci na jednostkę napędową to silnik samolotowy Lycoming O-320, motocyklowy Suzuki Hayabusa oraz silnik Kawasaki Jet Ski, który wykorzystywany jest do napędzania skuterów wodnych. Ciekawostką jest, że producent bierze pod uwagę silniki, które spełniają kalifornijskie normy emisji spalin - najbardziej restrykcyjne na świecie - to z pewnością wyróżni Switchblade’a na tle zwykłych samolotów, które emitują nieporównanie więcej szkodliwych substancji.
![]() |
| (fot. Samson Motorworks) |
Czy nowy pojazd Samson Motorworks okaże się przełomem na miarę wynalazku braci Wright? Czas pokaże. Dodatkowo ciekawi nas jeszcze, jak zachowają się organizacje i rządy, które tworzą przepisy regulujące wykorzystanie pojazdów latających. Być może już w przyszłym roku ustawodawcy zostaną zmuszeni do zaakceptowania nowej klasy środków transportu - pojazdów klasyfikowanych jako hybrydowe nie ze względu na rodzaj napędu, ale na sposób przemieszczania.
Więcej w Scientific American
WP - Grzegorz Barnik

















