Wiele osób zastanawia się, co jest składnikiem płynu / kartridży stosowanych w elektronicznym papierosie. Główną substancją jest glikol propylenowy. Jest to organiczny związek chemiczny z grupy alkoholi. Bezbarwna, bezwonna, oleista ciecz, o słodkawym smaku. Związek nie jest toksyczny, a dzięki swoim właściwościom jest szeroko wykorzystywany w przemyśle spożywczym, chemicznym a także w medycynie i farmacji. Spotkamy go w jedzeniu, syropach na kaszel, a nawet paście do zębów czy płynie do płukania ust. Na produktach spożywczych jest oznaczany jako E1150. Glikol propylenowy nie figuruje w wykazie substancji niebezpiecznych aktualnie obowiązującym w Polsce. Pozostałe składniki to m.in. dodatki smakowe, czasami gliceryna oraz oczywiście nikotyna ,która nie występuje w każdej wersji kartridża – możemy wybrać wkłady jej pozbawione. Zwykle pojedynczy wkład zawiera od 6 do 36 mg nikotyny na ml. Sporadycznie można znaleźć mocniejsze wkłady.
Kiedy zaciągamy się elektronicznym papierosem, czujnik uruchamia grzałkę, która podgrzewając płyn odparowuje go, tworząc dym nasycony nikotyną - do złudzenia przypomina on dym z klasycznego papierosa. Nie ma tu jednak do czynienia z nieprzyjemnym zapachem i jeżeli ktoś nie widzi, że akurat palimy e-papierosa, to z pewnością tego nie poczuje.
![]() |
| (fot. Colinss) |
W zestawie startowym znajduje się atomizer, dwie baterie, ładowarka oraz zestaw kartridży. Możliwe jest dokupienie dodatkowych akcesoriów jak np. ładowarka USB.
Wrażenia
Pierwsze zapalenie e-papierosa było dla mnie ciekawym doświadczeniem. Żadnego nieprzyjemnego zapachu, a do tego normalne wrażenie zaciągania się dymem, który wyraźnie widać przy wydychaniu. Paląc go w biurze, gdzie jak w każdym innym tego typu pomieszczeniu obowiązuje bezwzględny zakaz palenia, czekałem na reakcję kolegów i koleżanek. Kiedy dostrzeżono dym reakcja „wrogów palenia” była natychmiastowa. Po chwili grupka ciekawskich oglądała e-papierosa i prosiła o kolejne zaciągnięcia, aby przekonać się, czy „aby to na pewno nie śmierdzi”. Wrogowie palenia wyrazili swoją aprobatę – jak chcesz, to sobie pal, nam to nie przeszkadza.
Smak dymu jest nieco inny, niż w przypadku zwykłych papierosów, jednak wciąż oddaje on rozumiane tylko przez palaczy „walory smakowe”. Chmura dymu jest obfita i nie miałem wrażenia, że jest go za mało, bądź da dużo. Początkowo musiałem tylko wypróbować różne sposoby zaciągania się, gdyż te zbyt szybkie, jak i zbyt wolne nie dają odpowiedniego efektu. Efekt zaspokojenia głodu nikotynowego następuje mniej więcej tak samo szybko, jak przy paleniu zwykłego papierosa. Byłem przekonany, że jako nałogowy palacz będę potrzebował silnych wkładów oraz dużej ich ilości. E-papieros szybko zweryfikował moje poglądy. Okazało się, że już po tygodniu jego używania najlepszym wkładem był dla mnie ten, o najniższej zawartości nikotyny.

















