Portal sciaga.pl odwiedza codziennie 134,5 tys. osób, a portal bryk.pl ponad 40 tys. Wartość pierwszego z tych portali szacuje się na prawie dwa miliony złotych, a drugiego na niemal pół miliona.
Ponadto istnieją dziesiątki stron, poświęconych tylko jednemu przedmiotowi. One też cieszą się zainteresowaniem uczniów.
"Wiem, że nasi uczniowie korzystają z portalu matematyka.pl. Można tam wpisać treść zadania i poprosić innych o rozwiązanie" - powiedziała PAP nauczycielka matematyki z warszawskiego gimnazjum nr 42 przy ul. Twardej Elżbieta Jabłońska. "W naszej szkole organizowane są wyjazdy edukacyjne. Nazywa się to zimowa szkoła matematyki i zawsze w jej trakcie organizowana jest +liga zadaniowa+, taki konkurs, w którym uczniowie rywalizują w tym, kto rozwiąże więcej zadań i zrobi to lepiej. Pierwsze zadania podawane są już w autokarze. Na jednej z takich zimowych szkół, jeden z opiekunów grupy znalazł konkursowe zadanie, zamieszczone na portalu zaraz po przyjeździe na miejsce" - opowiadała nauczycielka.
![]() |
| Rok szkolny dopiero się rozpoczął, a na Allegro już można kupić prezentacje maturalne (fot. allegro.pl) |
Jak dodała, uczniowie korzystają z internetu jednak nie tylko po to, żeby zdobyć gotowe rozwiązanie trudnego zadania. "Kiedy przygotowują referat np. na kółko matematyczne, to przeważnie korzystają z internetu, a nie z podręczników. Tyle że zazwyczaj nie można znaleźć gotowego opracowania. Na jednej stronie jest część zagadnienia, albo tylko ogólne objaśnienie problemu i trzeba się napracować, żeby zgromadzić potrzebne materiały" - powiedziała Jabłońska.
Według socjolog edukacji dr Magdy Karkowskiej z Katedry Badań Edukacyjnych Uniwersytetu Łódzkiego, ściąganie (w tym przy wykorzystaniu gotowców z internetu) tłumaczone jest najczęściej przeciążeniem nauką, lenistwem, łatwą dostępnością źródeł, brakiem nauczycielskiej kontroli. Ponadto, jak wynika z jej badań, w Polsce nadal pokutuje przekonanie, że ściąganie to przejaw nie tyle nieuczciwości, co zaradności życiowej.
Przy czym, o ile tradycyjnie przygotowywane, papierowe ściągawki wymagają od ucznia sporego nakładu pracy i, siłą rzeczy, zapoznania się z zadanym materiałem, o tyle kopiowanie gotowych odpowiedzi z internetu nie pomaga się uczyć. "Czym innym jest przepisywanie tekstu, czytanie go, porównywanie zawartości ściągawki z podręcznikiem czy pytaniami lub zagadnieniami do sprawdzianu, a czym innym kopiowanie z internetu. To ostatnie, poza kompetencjami medialnymi w postaci kształtowania nawyku i umiejętności korzystania z internetu, niczego nie uczy" - ocenia.
Nauczyciele mogą wykryć oszustwo, posługując się tymi samymi narzędziami, co uczniowie, którzy ściągają gotowe prace z internetu. Jednak rzadko to robią. "Czasem wystarczy po prostu wpisać fragment sprawdzanego zadania, tekstu w wyszukiwarkę. Z tego co wiem jednak, nauczyciele w szkole rzadko, albo wcale nie sięgają po takie środki kontroli, zadowalając się faktem, że uczeń w ogóle zadaną pracę odrobił" - mówi dr Karkowska.





















