a
a
a
telefon komórkowy,dobryciuch,pieprzenie sie po krzakach to żywioł nastolatka i słuchanie modłów ojca rydzola!!!
najgorsza kara w przyszłości? zakaz siedzenia w domu i wyjście na dwór. albo zakaz wejścia do pokoju który będzie wielkim symulatorem gier rzeczywistych (w przyszłości wszyscy będziecie takie mieli;)
dzieci za 20 lat będą karane czytaniem takich gniotów jak ten
"Strach pomyśleć, w jaki sposób karane będą dzieci za kolejne kilkanaście lat. Macie jakieś pomysły?" Jest jeden BARDZO DOBRY pomysł - Niech te dzieciaki zachowują UCZĄ SIĘ i PRZESTRZEGAJĄ obowiązujących w społeczeństwie zasad. Tych pisanych i niepisanych. I NIE BĘDZIE ŻADNYCH KAR! Proste.
O tak, kiedyś największą karą było zabranie kabla zasilającego od komputera, albo zakaz wyjścia z domu. Na szczęście z tym pierwszym sobie radziłem, miałem takie 3.
To się poczułem staro...jak chodziłem do szkoły to za karę nie szło się grać w piłkę z kumplami.
dobrze działa brak możliwości oglądania telewizji
Bez glupiego badania i tak prawie wszyscy wiedzieli ze o to chodzi ;)
ważne by nie zabrali mi jachtu i czerwonego Porsche. Czarne niech sobie wezmą bo coś się ostatnio popsuło. Stary jak się dowie to może kupi drugie
dla mnie dawno temu najgorszą karą był klaps.nie silne uderzenie, ale taki, który powodował wstyd i zażenowanie. Najbardziej pamiętam klepnięcie w tyłek od ojca, przy koleżankach na podwórku.mialam może 12lat i coś odpyskowałam...w sumie obrywałam bardzo rzadko bo działał autorytet rodziców.Teraz tego zjawiska nie ma juz prawie wcale, dzieciaki robią co chcą i dostają czego chcą dla świętego spokoju.Nie wiem jakie kary będa dobre ale wiem jak można walczyć z koniecznością wymierzania kar później...czas, uwaga, rozmowa,konsekwencja,zaangażowanie, wymagania(nie wygórowane, racjonalne i egzekwowane) wobec dzieci...czyli starsze metody wychowawcze. To rodzice są odpowiedzialni za degenerację dzisiajszych nastolatków. nie ubierałam się modnie, nie miałam "topowych" zabawek i to nie dlatego,że źle sie powodziło.Rodzice nauczyli mnie doceniania drobiazgów, wartości ludzi, szacunku...z czasem sama nie chciałam supertrendy butów czy spodni...wolałam te co mam,klasyczne a nie "jednosezonowe". Mam tak do dziś, rzado ulegam modzie, wolę rzeczy trwałe, uniwersalne,niezawodne. Czy ktoś wmówi teraz nastolatce,że coś nie jest warte zakupu skoro"wszyscy mają"?albo,że coś nie jest jej potrzebne? wątpię...
A MÓJ NAJLEPSZY TELEFON TO SIMENS C25 miałem go 6 lat i działał bez zarzutu,pewnego dnia wypadł mi na chodnik i oderwała się antena ,gdy zaniosłem do naprawy facet uśmiechnął się i dał mi taki sam za darmo.W tym drugim bateria już tak nie trzymała i był"inny".
To że jest jak jest to wyłącznie wina rodziców.Zamiast wychowywać,zaspokajają tylko zachcianki nastolatków a potem się dziwią..
Telefon jak telefon na 17 urodziny dostałem 7 letniego maluszka(a było to 15 lat temu) i pamietam, że kiedyś starszej dobrze napyskowałem i na parę dni utraciłem kluczyki do mojego radjowozu. Hm o ile pamiętam dopiero w 4 klasie(czyli lata1997/98) pojawiły sie u mnie w klasie pierwsze telefony kom. i minuta kosztowała cos koło 3 zł (tel na karte) To były czasy ale paliwko kosztowało dobrze ponad połowe mniej
Kiedyś Telefonów nie było i ludzie młodzi żyli mieli pasje , zainteresowania a teraz co poza komputer i telefonem komórkowym świata nie widzą rozumiem wszystko elektronika poszła w górę czasy niestety się zmieniły ale wina jest po stronie rodziców rozpieszczają dzieci jak mogą a pózniej problemy wychowawcze się zaczynają moim zdaniem Rząd się weżnie za edukacje jakaś dyscypilna powinna byc jak w domu nie nauczą to w szkole powinno takie coś karać solidnie komórki zabrane przez wychowawce i oddane na koniec roku logika prosta powtarzam to wina stoi po stronie rodziców za tamtych czasów za byle co się dostawało miałem ojca służbiste posmakowałem bata wiele razy na plecach i tyłku i wyszedłem na ludzi pozdrawiam zgromadzenie