Specjaliści wyceniają wartość rynku produkcji azotku galu na około 100 mln dolarów, ale jednocześnie zauważają, że wartość ta rośnie dwucyfrowo w skali roku i w najbliższym czasie to tempo na pewno nie zmaleje. Co więcej, jak zauważa IEEE Spectrum, jeśli Polakom uda się stworzyć kryształy o rozmiarze 100 mm, do drzwi Ammono zaczną pukać giganci z doliny krzemowej, którzy z pewnością będą chcieli wykorzystać inne własności azotku galu. Mowa tu przede wszystkim o doskonałej przewodności cieplnej, dużo lepszej niż w przypadku stosowanego obecnie krzemu. Dzięki tej właściwości możliwe będzie między innymi stworzenie wydajniejszych silników w samochodach hybrydowych. Układy elektroniczne wykorzystujące krzem wymagają osobnego chłodzenia, podczas gdy zastąpienie krzemu azotkiem galu pozwoli na chłodzenie elektroniki za pomocą układu chłodzącego również silnik, co zmniejszy koszty i podniesie wydajność.
![]() |
| Siedziba firmy Ammono (fot. Ammono) |
Po zapoznaniu się z powyższymi rewelacjami, rodzą się pewne wątpliwości: jak to możliwe, że ta mała firma nie jest jeszcze światowym gigantem i dlaczego dużo więksi gracze nie potrafią wynaleźć tego co Polacy opanowali już jakiś czas temu? Odpowiedzi są stosunkowo proste. Okazuje się, że jeden z założycieli Ammono - dr Dwiliński już od wielu lat interesował się technologią wytwarzania azotku galu, dzięki czemu polscy naukowcy mieli ogromną przewagę wiedzy i doświadczenia nad swoimi zagranicznymi konkurentami. Choć jak sami właściciele Ammono przyznają, japoński koncern Mitsubishi Chemical jest już bardzo bliski dogonienia naszej rodzimej myśli technicznej. Na razie konkurentów skutecznie opóźnia kilkanaście patentów, które należą do polskich inżynierów, ale Dr Dwiliński przewiduje, że już za około rok japończycy osiągną podobne możliwości, jakie dzisiaj oferuje Ammono.
Natomiast, odpowiedzi na pytanie, dlaczego polska firma nie jest w gronie światowych liderów, należy doszukiwać się w pieniądzach. Ammono potrzebny jest silny inwestor, tymczasem europejskie fundusze boją się inwestować duże pieniądze w branżę nowoczesnych technologii, takich jak zaawansowana inżynieria materiałowa, amerykanie składali już swoje propozycje, ale oczekują oni przeniesienia całej produkcji za ocean, natomiast japończycy wierzą we własne siły i skupiają się na opracowywaniu własnych technologii. Miejmy więc nadzieję, że znajdzie się w końcu inwestor, który pozwoli wywindować niewielką polską firmę na technologiczne szczyty, tuż obok gigantów, których marka rozpoznawana jest na całym świecie.
Źródło: IEEE Spectrum





















