Co więcej, podczas tych "męczarni" dolna część obudowy nie rozgrzała się do czerwoności, była ciepła, lecz nie gorąca. MacBook to idealne narzędzie pracy dla kanapowych leniuchów. Komputer nie ma od spodu żadnych otworów wentylacyjnych. Chłodne powietrze zasysa poprzez klawiaturę, a gorące wydmuchuje szczeliną pod ekranem. Nawet leżąc zagłębiony w miękkiej poduszce jest w stanie dostatecznie chłodzić swe wnętrze.
Wygląda na to, że najnowsze dziecko Apple ma wszelkie cechy by zostać konsumenckim laptopem roku. Genialny projekt, trwała i wytrzymała obudowa, proekologiczne materiały i technologie. Same plusy. Fakt, po drodze kilka rzeczy które mogą drażnić. Jak na przykład usunięcie portu FireWire. Jednak coraz więcej amatorskich kamer HD zapisuje materiał na kartach pamięci lub wewnętrznych dyskach. A jedyny interfejs jakim dysponują to USB 2.0. Narzekać mogą jedynie właściciele dużych, zewnętrznych dysków. Mimo wszystko USB 2.0 nie sprawdza się w nich tak dobrze jak teoretycznie wolniejsze złącze FireWire. Można też narzekać na chroniącą matrycę LCD szybę, w niektórych okolicznościach zachowującą się jak lustro, czy nowy port wideo. Można. Nie zmieni to jednak faktu, że Nowy MacBook to kawał pięknie zapakowanej najnowszej technologi komputerowej. Nie zapominajmy też, że jest to komputerek na który jest najwięcej oprogramowania na świecie. Bez trudu można uruchomić na nim MacOS X, kilka mutacji Windowsa od XP, po Vistę oraz całe stado Linuxów.
Bolesna jest tylko cena. Komputerek w konfiguracji jaką testowałem - procesor Intel Core2Duo 2.4GHz z 3MB cache L2, 2GB RAM DDR3, zintegrowaną kartą graficzną nVidia 9400M, podświetlaną klawiaturą, dyskiem serialATA 250GB i napędę optycznym SuperDrive (DVD-R/W DL) kosztuje w Polsce ponad 6100 złotych brutto. Amerkańska cena tego modelu to $1 599.




















